Afera w Szpitalu Południowym uderza w KO. Żukowska niespodziewanie chwali... reformę PiS

Politycy Koalicji Obywatelskiej nie mają ostatnio łatwego życia. Afera w Szpitalu Południowym, zarządzanym przez władze Warszawy z Rafałem Trzaskowskim na czele, zatacza coraz szersze kręgi. Nie tylko ujawniła patologię w tej jednej placówce medycznej, ale też budzi pytania o organizację systemu ochrony zdrowia w naszym kraju oraz sposób kształcenia lekarzy.
Sprawę komentują dziennikarze, politycy i zwykli użytkownicy platform społecznościowych. Swoje trzy grosze postanowiła też dorzucić znana posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska i – o dziwo – pochwaliła Prawo i Sprawiedliwość.
„A wiecie czym się różni zawód prawnika od zawodu lekarza?” – zapytała posłanka na platformie X i na tak zadane pytanie od razu sama odpowiedziała: „Otóż w 2005 r. wprowadzono pisemne państwowe testy na aplikacje prawnicze i skończyły się limity i przyjmowanie na aplikację w kancelarii wujka czy dziadka”.
Sęk w tym, że nowelizację ustaw korporacyjnych przygotowali i jako projekt poselski zgłosili politycy Prawa i Sprawiedliwości ze Zbigniewem Ziobrą na czele. Sejm reformę przegłosował 30 czerwca 2005 r. Jej celem było otworzenie dostępu do zawodów prawniczych. Jeszcze tego samego roku weszła ona w życie.
Anna- Maria Żukowska nie wspomniała oczywiście o tym drobnym szczególe, ale i tak – jak można sądzić - sposób przyjmowania do zawodów prawniczych posłanka Lewicy uważa za wzorowy.
„To samo stanie się kiedy zniesiemy limity na specjalizacje medyczne. Lekarzy nie zabraknie, tak jak nie zabrakło prawników” – pisze dalej i dodaje bezlitośnie: „Po 20 latach od odnepotyzowania korporacji prawniczych trzeba się wziąć za odspawanie lekarzy od decydowania o tym, ilu ma być lekarzy. Są bezrobotni prawnicy, mogą być też bezrobotni lekarze”.
To pokłosie afery, którą jako pierwszy opisał dziennikarz portalu Zero.pl Patryk Słowik. Okazało się m.in., że w warszawskim Szpitalu Południowym, pacjenci ViP mieli do dyspozycji salonik na SOR, a szef tego oddziału, 28-letni lekarz bez specjalizacji, a przy okazji samorządowiec Koalicji Obywatelskiej - po wybuchu afery szybko złożył mandat – zarabiał krocie.
źr. wPolsce24 za X











