„To polowanie i dwulicowość!”. Michał Chorosiński wściekły po linczu na żonie za szczekanie w Sejmie

„Nie popełniła przestępstwa. To polowanie na kobietę”
Michał Chorosiński nie kryje oburzenia medialnym linczem, który dotknął nie tylko parlamentarzystkę, ale uderzył bezpośrednio w całą ich rodzinę.
Przede wszystkim przeraża mnie fala hejtu, jaka spadła na żonę i na naszą rodzinę. Ostatnie dni to niewiarygodny lincz na kobiecie — i co znamienne, w większości autorami są mężczyźni. Dla mnie to niewyobrażalne" — mówi aktor.
Mąż posłanki wprost wskazuje na podwójne standardy i przemilczanie znacznie poważniejszych spraw przez oburzonych oponentów politycznych:
Próbuje się z Dominiki zrobić potwora za jeden gest, podczas gdy prawdziwi winowajcy chodzą bezkarnie. Czy ktoś odpowiedział za zoofilsko-pedofilską aferę w Kłodzku? Czy Kacprzykowi coś się stało? Nawet nie został przesłuchany. Przeraża mnie nie gest żony tylko obłuda i zakłamanie niektórych polityków, którzy z uśmiechem na twarzy sprzedają i degradują Polskę" — grzmi.
„Krzyczą tam wszyscy”. To była odpowiedź na arogancję
Aktor zwraca uwagę na realia panujące przy ulicy Wiejskiej. Przypomina, że sala plenarna od lat jest miejscem ostrych starć, w których politycy koalicji rządzącej regularnie przekraczają granice, nie ponosząc za to żadnych konsekwencji.
Sejm od dawna nie jest salą wykładową. Krzyczą tam wszyscy, tylko jednych za to nagradza się oklaskami, a z drugich robi się oszołomów. Jeśli ktoś uważa, że problemem Polski jest odgłos z ławy poselskiej, a nie bezkarność i zamiatanie spraw pod dywan — niech tak uważa. Ja tak nie uważam. Żona nie popełniła przestępstwa. Zrobiła gest, który miał boleć. I bolał tych, których miał" — wyjaśnia.
Sama posłanka odniosła się do sprawy w mediach społecznościowych, pisząc: „Jedyny język, jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka”.
Mąż parlamentarzystki w pełni podziela tę ocenę i zapowiada, że nie pozwoli na lincz:
Jako mąż staram się chronić i wspierać. Od tego jestem i na mnie żona zawsze może liczyć. Jestem wściekły, że próbuje się ją zaszczuć i ubrudzić całą rodzinę. To nie debata — to polowanie i dwulicowość. Nie pozwolę sobie wmówić, że problemem Polski jest jej gest, a nie obłuda tych, którzy zamiatają brudy pod dywan. I ma we mnie pełne wsparcie męża, ojca i człowieka, któremu obrzydła ta hipokryzja" — podsumowuje Michał Chorosiński.
źr. wPolsce24 za "Fakt"









