Najpierw jedna skrzynia, teraz trzy kolejne. Tajemnica jeziora na Dolnym Śląsku

Akcję przeprowadzili specjaliści z Grupy Nurków Minerów 12. Dywizjonu Trałowców. Pracowali w trudnych warunkach - pod taflą lodu, przy ograniczonej widoczności i niskiej temperaturze wody. Operacja zakończyła się w środę.
Olga Łukaszewicz, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim, przekazała, że z dna Jeziora Pilchowickiego wydobyto trzy skrzynie z amunicją różnego kalibru
Znalezisko zostało zabezpieczone przez policję i przekazane do dalszych badań. Eksperci mają ustalić dokładny rodzaj oraz pochodzenie amunicji. Po sporządzeniu opinii materiały trafią do prokuratury, która zdecyduje o dalszym postępowaniu.
To nie było pierwsze odkrycie
Sprawa Jeziora Pilchowickiego zaczęła się pod koniec grudnia ubiegłego roku. 30 grudnia pierwszą skrzynię z amunicją wydobył zawodowy płetwonurek Marcel Korkuś, który nurkował w jeziorze, przygotowując materiał filmowy o swojej pracy.
– Oprócz samochodów natrafiłem na dziwnie wyglądające skrzynie. Ich wojskowe oznaczenia wzbudziły mój niepokój, dlatego zdecydowałem się wydobyć jedną z nich na powierzchnię – relacjonował nurek, cytowany przez „Gazetę Wrocławską”.
Wówczas w skrzyni znaleziono kilkaset sztuk współczesnej amunicji różnych kalibrów, a także karabin, który spoczywał na dnie zbiornika. Wszystkie przedmioty zabezpieczono i przekazano do ekspertyzy.
Specjalistyczna jednostka ruszyła do akcji
Po pierwszym odkryciu policja zdecydowała się na szczegółowe sprawdzenie dna jeziora. Do zadania skierowano właśnie nurków-saperów ze Świnoujścia – elitarną jednostkę wyspecjalizowaną w działaniach na wodach morskich i śródlądowych.
Marynarka Wojenna RP podkreśliła skalę trudności operacji w mediach społecznościowych:
- Nurkowanie pod lodem wymaga najwyższych kwalifikacji, precyzji i pełnej koordynacji zespołu. Morze, rzeka czy jezioro - zawsze gotowi do działania – napisano.
źr. wPolsce24 za RMF24











