Szprycha, apteka i zdjęcie na social media. Portret europosłanki KO w trzech scenach

Najpierw pani europoseł zarzuciła prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, że… „wkłada szprychę w koła”. Brzmi groźnie, prawda? Tylko że w normalnym języku szprycha w kole to coś, co jest raczej przydatne. Najwyraźniej według standardów KO prezydent, który nie podpisuje wszystkiego, co mu podsuną, jest winny „blokowania”. Bo przecież rolą głowy państwa jest być notariuszem rządu Tuska.
Chwilę później ta sama pani europoseł ogłosiła na forum Parlamentu Europejskiego, że gdy pacjent nie może dostać się do lekarza, to wystarczy iść do apteki. Według Łukacijewskiej farmaceuci powinni przejmować większą rolę w systemie ochrony zdrowia. Proste, prawda? Nie ma lekarza – bierzesz poradę w aptece. Kolejny genialny pomysł na rozwiązanie problemów polskiej służby zdrowia.
A na deser – klasyczny aktywizm w wydaniu KO. Spotkanie w sprawie szpitala w Lesku. Pogadali, zrobili zdjęcia, wrzucili na X i można ogłosić, że jest się „zatroskanym” losem mieszkańców Podkarpacia.
Te trzy aktywności idealnie podsumowują, czym stał się dziś przeciętny polityk Koalicji Obywatelskiej:
- Nieustanna walka z prezydentem – nawet gdy ten pełni po prostu swoją konstytucyjną rolę.
- Szalone, oderwane od rzeczywistości pomysły – od zastępowania lekarzy farmaceutami po traktowanie szprych jako czegoś złego.
- Udawany aktywizm – selfie, okrągłe stoły i komunikaty, które mają zakryć brak realnych rozwiązań.
Elżbieta Łukacijewska od wielu lat siedzi w Brukseli i Warszawie na koszt podatnika. Zamiast merytorycznej pracy i obrony polskich interesów, dostajemy żenujący poziom retoryki i infantylne pomysły. To nie jest wyjątek. To standard dzisiejszej KO.
źr. wPolsce24 za X-Elżbieta Łukacijewska











