Tusk znów łże w żywe oczy! Dramat ciężarnych w Bieszczadach nic nie znaczy dla tego rządu
Oddział ginekologiczno-położniczy w Szpitalu Powiatowym w Lesku zakończył działalność 1 stycznia 2026 roku. Decyzja została podjęta z powodów finansowych, a funkcjonowanie porodówki było wcześniej wielokrotnie zawieszane, mimo protestów lokalnej społeczności. Był to ostatni taki oddział w całych Bieszczadach - wcześniej podobny los spotkał placówki w Sanoku i Ustrzykach Dolnych.
Co istotne, zamknięcie porodówki nie jest ani plotką, ani polityczną interpretacją. Potwierdzają je oficjalne komunikaty medialne, relacje branżowych portali oraz sama strona internetowa szpitala, na której oddział ginekologiczno-położniczy zniknął z listy dostępnych jednostek. Jeszcze jesienią 2025 roku figurował on w strukturze placówki - dziś nie ma po nim śladu.
Tusk kłamie w żywe oczy!
Tymczasem premier, zapytany wprost o Lesko, zaprzeczył faktom. W programie TVN, o nazwie - o ironio - "Bez kitu", stwierdził, że porodówka nie została zamknięta i że w Polsce nie ma problemu z dostępem do oddziałów położniczych. To wypowiedź, która może sugerować nie tylko brak znajomości realiów regionów oddalonych od wielkich miast, ale także lekceważenie problemu kobiet zmuszonych do wielokilometrowych podróży w sytuacjach skrajnie wrażliwych i nieprzewidywalnych.
Słowa szefa rządu wywołały falę krytyki, co nie Posłanka partii Razem Marcelina Zawisza zwróciła uwagę, że zamknięcie porodówki nastąpiło mimo protestów i rozmów w Ministerstwie Zdrowia, a zaprzeczanie temu faktowi jest dowodem na oderwanie władzy od codziennych problemów obywateli. Jej zdaniem kobiety z mniejszych miejscowości zostały po raz kolejny zepchnięte na margines.
Sprawa Leska pokazuje, że problem nie dotyczy jedynie jednego oddziału, lecz jest szerszym zjawiskiem systemowym, o którym media informują od kilku miesięcy. Dochodzi do masowych likwidacji kluczowych usług publicznych, takich jak oddziały porodowe, a wszystko to w ramach oszczędności dla budżetu resortu zdrowia. Gdy jednak premier zaprzecza faktom potwierdzonym dokumentami, trudno mówić o uczciwej debacie. W tej sytuacji pytanie nie brzmi już, czy porodówka w Lesku została zamknięta, lecz dlaczego rząd próbuje przekonać opinię publiczną, że stało się inaczej.
źr.wPolsce24 za Tysol











