Gwiazda Polsatu pokazała mroczną twarz bogini zemsty. "Oto słowo moje"

Sam incydent jest skandaliczny – kłusownictwo w parku miejskim zasługuje na surową karę. Gozdyra jednak nie poprzestała na krytyce czynu. Poszła dalej i zażądała deportacji sprawcy. Najciekawsze jest jednak zakończenie jej wpisu. Dziennikarka podsumowała całą sprawę słowami: „Oto słowo moje”.
Formuła ta jest ewidentnym nawiązaniem do liturgicznego „Oto słowo Pańskie”, którym kończy się czytanie Ewangelii. Tym jednym zdaniem Gozdyra nadała swojej opinii rangę niemal boskiego wyroku.
Miłość do zwierząt ponad wszystko
Przyznajmy, że Agnieszka Gozdyra nie należy do najbardziej fanatycznych głosów proukraińskich w polskich mediach. W programie „Debata Gozdyry” regularnie gości polityków Konfederacji i pozwala na ostrą krytykę polityki wobec Ukrainy. Jest jednak znana z bardzo silnej, wręcz emocjonalnej miłości do zwierząt (jest weganką). I właśnie ta miłość najwyraźniej wzięła u niej górę.
Gdy chodzi o różne formy przestępczości wśród obywateli Ukrainy w Polsce – od kradzieży, przez przemoc, po unikanie służby wojskowej – reakcje Gozdyry bywały znacznie bardziej powściągliwe.
Wrażliwość selektywna
Tymczasem nielegalne złowienie suma uruchomiło w niej tryb najwyższego oburzenia i natychmiastowej kary najwyższego rzędu. To bardzo symptomatyczne. Dla niektórych dziennikarzy i środowisk liberalno-lewicowych zwierzęta (czy to w wodzie, w lesie, czy w powietrzu) stały się absolutnym numerem jeden – ważniejsze niż interes bezpieczeństwa polskiego społeczeństwa, kultura prawna czy zdrowy rozsądek.
Sprawę suma należy oczywiście wyjaśnić i ukarać zgodnie z prawem. Warto jednak dostrzec szerszy problem selektywnej wrażliwości, który ten incydent obnażył.
źr. wPolsce24 za X











