Skandal w Wałbrzychu. Ukryta kamera ujawniła, jak łupi się mieszkańców i przedsiębiorców!

Wyobraź sobie sytuację: prowadzisz działalność, tworzysz miejsca pracy i sumiennie przestrzegasz nakładanych na ciebie wymogów. Twoi pracownicy dokładnie segregują odpady, przygotowując je do odbioru. Następnie podjeżdżają służby firmy zajmującej się odbiorem odpadów, aby je zabrać, a ty... i tak dostajesz po kieszeni! Okazuje się bowiem, że właściciel, lub pracownicy firmy od śmieci, postanowili sobie dorobić.
Jak donosi lokalny wałbrzyski portal damiinfo.pl, na szczęście jedna z tamtejszych firm powiedziała wreszcie „dość” temu absurdalnemu procederowi. Zamiast potulnie płacić nałożone haracze, przedsiębiorca postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zainstalował monitoring. Ukryta kamera czarno na białym uwieczniła, co tak naprawdę dzieje się na miejscu i pozwoliła złapać winowajcę na gorącym uczynku.
Nagranie bezlitośnie zdemaskowało skandaliczny mechanizm obciążania prywatnych firm polegający na... celowym mieszaniu śmieci.
Pojawia się zatem kluczowe pytanie: ile innych biznesów w Wałbrzychu padło ofiarą tego oszustwa i jest w ten sposób bezprawnie karanych? Co więcej - metoda wydaje się tak banalna, że idziemy o zakład, że podobne przypadki mogą mieć miejsce nie tylko w tym mieście, ale w całej Polsce, także na osiedlowych komunalnych śmietnikach, gdzie weryfikacja jest znacznie trudniejsza.
Portal Dami.info zapowiada już dotarcie do statystyk, które mogą ukazać prawdziwą skalę tego zjawiska w Wałbrzychu. Czy za ciosem pójdą tez inne lokalne media?
Trudno nie patrzeć na ten skandal w szerszym kontekście lokalnych układów. W tle wałbrzyskich doniesień przewijają się bowiem mocne oskarżenia o to, że w mieście „robi się wielkie interesy”, a „urzędnicy mają swoje firmy”. Czy „patent” na kary za śmieci to kolejny dowód na to, jak traktuje się niezależny sektor prywatny, próbując go zgnębić i opodatkować na każdym kroku?
źr. wPolsce24 za dami.info











