"Życie seksualnie pań w średnim wieku". CBŚP sfrustrowana śledztwem ws. afery Epsteina

3 lutego premier Donald Tusk zlecił zbadanie polskich wątków w aferze Jeffreya Epsteina – amerykańskiego finansisty-pedofila. Stało się to tydzień po tym, kiedy Amerykanie opublikowali dotyczące sprawy akta. Tego samego dnia rzecznik rządu Adam Szłapka doprecyzował, że na czele zespołu analitycznego stanie osobiście minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Twierdzą, że nie są ofiarami
Wirtualna Polska ustaliła, że w Wydziale do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Kryminalnej CBŚP utworzono specjalną grupę, która bada polskie wątki tej afery. Choć istnieje już pół roku, efekty jej pracy są marne. Policjanci dotarli do kilku kobiet, które jeździły na słynną wyspę amerykańskiego przestępcy, ale twierdzą, że nikt ich do niczego nie zmuszał.
Według informatorów WP policjanci namierzyli je najprawdopodobniej dzięki liście nazwisk otrzymanej od Amerykanów.
- W skrócie wygląda to tak, że chłopaki jeżdżą po całej Polsce, odwiedzają te kobiety i pytają, czy były na wyspie Epsteina, a one odpowiadają, że może były, może nie były, może uprawiały tam seks, a może nie, może dostały kasę, może nie. A tak w ogóle to ich prywatna sprawa, a policji nic do tego – relacjonuje informator portalu.
Takich wizyt było już kilkanaście i z żadnej z nich nie wynikły jakiekolwiek konkrety. - Te kobiety, to teraz są często poważne panie. Mają po 30, 40 lat, rodziny, pracę i ułożone życie. Nie mają zamiaru wracać do tamtych historii, zwłaszcza że wszystko wskazuje na to, iż jeździły tam dobrowolnie i były świadome, w jakim celu – dodaje.
Woleliby się zająć ukraińskimi mafiami
WP twierdzi, że policjanci są poirytowani tą sytuacją. Uważają, że tę sprawę wszczęto na polityczne zamówienie i tylko marnuje się ich czas. Czas, który woleliby przeznaczyć na walkę z prawdziwą przestępczością zorganizowaną. Zwłaszcza teraz, gdy ta znów staje się poważnym problemem, a ich koledzy mają pełne ręce roboty.
Coraz częściej dochodzi do porachunków między grupami ukraińskimi i gruzińskimi, napływ przestępczości ze wschodu robi się coraz bardziej widoczny, a chłopaki, zamiast zajmować się tymi tematami, robią kilometry po całej Polsce, wypytują o życie seksualne pań w średnim wieku i tylko marnują w ten sposób czas – irytuje się informator portalu.
Tusk kazał, CBŚP robi
Prokuratura Krajowa potwierdziła, że taki zespół faktycznie został powołany – ale twierdzi, że była to wewnętrzna decyzja CBŚP.
Dziennikarze ustalili jednak nieoficjalnie, że pomysłodawcą jego utworzenia był zastępca komendanta CBŚP Łukasz Fołta. - To było typowe zagranie pod publiczkę. Tusk ogłosił, że trzeba się tym tematem zająć, to zaraz znalazł się taki, co podniósł rękę i powiedział: "My to zrobimy!". No to teraz robią. Pół roku mija i nic z tego nie wynika. Wszyscy to wiedzą, ale nikt nie odważy się powiedzieć, że to bez sensu – twierdzi źródło dziennikarzy.
WP informuje też, że wciąż nie doszło do przełomu w działaniach Prokuratury Krajowej. 27 kwietnia PK skierowała wniosek do Amerykanów o pomoc prawną – m.in. nadesłanie niezanimizowanych dokumentów z amerykańskiego śledztwa – ale nadal nie dostali na niego odpowiedzi. Rzecznik PK poinformował także, że żadna pokrzywdzona osoba nie zgłosiła się do prokuratury. Prokuratorzy mają prowadzić własne czynności celem identyfikacji potencjalnych pokrzywdzonych, ale na razie nie mogą informować o ich rezultatach. WP dowiedziała się, że nieco lepiej układa się współpraca z francuskimi śledczymi, którzy badają wątki tej sprawy dotyczące ich kraju.
Nic za to nie wiadomo o postępach zespołu analityczno-koordynacyjnego, który Żurek powołał w ramach Ministerstwa Sprawiedliwości. Jego działalność została objęta klauzulą tajności, a resort nie chce nawet ujawnić kto wchodzi w jego skład. - Efekty pracy zespołu będą komunikowane przez resort, kiedy będzie to możliwe – powiedziało dziennikarzom biuro prasowe resortu.
źr. wPolsce24 za Wirtualna Polska











