To się nie spodoba Tuskowi i Domańskiemu. Znany ekonomista ostro o polskich podatkach!

Zdaniem Arthura Laffera Polska znajduje się dziś „po złej stronie” krzywej Laffera. Ekonomista podkreśla, że podwyżki podatków, zwłaszcza pośrednich, nie zawsze oznaczają większe wpływy do budżetu. W jego ocenie ostatnie decyzje dotyczące opodatkowania wyrobów nikotynowych pokazują klasyczny mechanizm: rząd liczył na wzrost dochodów, tymczasem realne wpływy okazały się wyraźnie niższe od zakładanych.
Laffer wskazuje, że przy zbyt wysokich stawkach podatkowych konsumenci i producenci szukają alternatyw poza legalnym rynkiem. Efektem są przemyt, nielegalna produkcja oraz spadek jakości sprzedawanych towarów. "To nie jest problem unikalny dla Polski, ale wasz przypadek idealnie pokazuje, co dzieje się po przekroczeniu szczytu krzywej" – przekonuje, dodając, że państwo traci podwójnie: zarówno finansowo, jak i społecznie.
-Znamy liczby z Polski. Wasz minister finansów jest już poza szczytem mojej krzywej. Rząd podwyższył opodatkowanie produktów nikotynowych, a wpływy do budżetu okazały się znacznie poniżej planu. Jeśli dobrze pamiętam, oczekiwano wpływu sięgającego 37 mld zł, a otrzymano ok. 5 mld zł mniej. Liczono, że stawka podatkowa zwiększy przychody. Nie zwiększyła, wpływy nie wzrosły. Dlaczego? Zapewne tak jak wszędzie na świecie: chodzi o przemyt, przestępczość, trefne produkty. A teraz wasz minister ma twardy orzech do zgryzienia, bo planujecie dalsze podwyżki - powiedział ekonomista.
Szczególnie krytycznie ekonomista odnosi się do argumentu, że wysokie podatki na produkty szkodliwe są skutecznym narzędziem polityki zdrowotnej. Jego zdaniem w praktyce uderzają one przede wszystkim w osoby biedniejsze i uzależnione, które albo ograniczają wydatki na podstawowe potrzeby, albo przenoszą się na nielegalny rynek. To ma prowadzić do wzrostu przestępczości i pogorszenia bezpieczeństwa, zamiast realnie zmniejszać konsumpcję.
Recepta Laffera na polskie problemy podatkowe jest prosta: niższe stawki, szersza baza podatkowa i odejście od traktowania wpływów budżetowych jako głównego celu polityki fiskalnej. Według niego rolą rządu powinno być wspieranie wzrostu gospodarczego i bogacenia się obywateli, bo dopiero wtedy finanse publiczne stabilizują się w sposób trwały.
źr. wPolsce24 za Business Insider
Czytaj także











