Minister Domański wypowiedział się o wprowadzeniu euro w Polsce. Zapamiętajcie te słowa!

„Mamy coraz więcej danych, badań i argumentów przemawiających za utrzymaniem polskiego złotego” – podkreślił Domański. Jak dodał, polska gospodarka radzi sobie obecnie wyraźnie lepiej niż większość krajów strefy euro, a to właśnie twarde wskaźniki ekonomiczne – a nie polityczne emocje – stoją za decyzją o pozostaniu przy narodowej walucie.
To ważna deklaracja, bo jeszcze kilka lat temu narracja w obozie Donalda Tuska była zupełnie inna. Sam premier zmieniał stanowisko w sprawie euro, a dziś – jak zauważa „Financial Times” – po zwycięstwie wyborczym jego środowiska w 2023 r. złoty wyraźnie się umocnił, a większość Polaków w sondażach sprzeciwia się rezygnacji z własnej waluty.
Czy Sikorski czyta "Financial Times"?
Domański nie pozostawia tu złudzeń:
„Główne powody, dla których obecnie nie pracujemy nad przyjęciem euro, mają charakter ekonomiczny, a nie polityczny” – zaznaczył. I dodał wprost, że nie widzi dziś żadnego istotnego powodu, by Polska miała rezygnować z własnej waluty, skoro jest jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w Unii Europejskiej.
Te słowa nabierają szczególnego znaczenia w kontekście wewnętrznych napięć w koalicji rządzącej. Nie brakuje bowiem polityków, którzy euro otwarcie popierają – często wbrew argumentom, które dziś przywołuje sam minister finansów. Do tego grona należy m.in. wicepremier Radosław Sikorski, który kilka tygodni temu entuzjastycznie komentował przyjęcie euro przez Bułgarię.
Tymczasem Domański mówi coś zupełnie innego: siła polskiej gospodarki i stabilność złotego są dziś realnym atutem, a nie problemem do rozwiązania. Warto więc zapamiętać te deklaracje – zwłaszcza na wypadek, gdyby za kilka lat narracja w obozie władzy znów zaczęła się zmieniać, a argumenty ekonomiczne ustąpiły miejsca ideologicznym hasłom o „konieczności doganiania Europy”.
Bo jak pokazuje doświadczenie wielu państw strefy euro, wspólna waluta nie jest magicznym rozwiązaniem, a utrata własnej polityki pieniężnej może kosztować więcej, niż dziś chcą przyznać jej zwolennicy.
źr. wPolsce24 za PAP











