Kolejny przykład „zabawy” państwem przez Tuska. Premier chce sparaliżować prace NBP

Jak podał rzecznik NBP Maciej Antes: „Narodowy Bank Polski informuje, że Prezes Rady Ministrów zwrócił bez kontrasygnaty postanowienia Prezydenta RP dotyczące powołania członków Zarządu Narodowego Banku Polskiego – Pani prof. Marty Kightley oraz Pana Ludwika Koteckiego, obecnie członka Rady Polityki Pieniężnej”.
Polityczna blokada niezależności banku centralnego
Marta Kightley zasiadała w zarządzie NBP od 2020 roku – jej kadencja upłynęła w marcu 2025 r. Ludwik Kotecki nie był wcześniej członkiem zarządu, od 2022 roku jest członkiem Rady Polityki Pieniężnej (powołał go Senat). Kancelaria premiera zwróciła pismo z prośbą o kontrasygnatę, w tym kluczową nominację Marty Kightley na wiceprezesa NBP. Tego samego dnia kancelaria prezydenta potwierdziła, że premier odmówił podpisu pod wszystkimi nominacjami do zarządu banku centralnego. Prezesowi Adamowi Glapińskiemu zależało szczególnie na przedłużeniu mandatu pierwszej wiceprezes. Zgodnie z ustawą o NBP, w skład zarządu wchodzi prezes oraz od 6 do 8 członków (w tym dwóch wiceprezesów). Członków zarządu powołuje Prezydent RP na wniosek prezesa NBP. Akt ten wymaga jednak kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów – co ekipa Tuska właśnie wykorzystuje jako narzędzie politycznej presji.
Obecna sytuacja w NBP
Prezesem NBP pozostaje Adam Glapiński. Obecny zarząd wraz z prezesem oraz wiceprezesem Adamem Lipińskim liczy siedem osób. Do zarządu należą m.in.: Marta Gajęcka, Paweł Mucha, Rafał Sura, Paweł Szałamacha oraz Artur Soboń.
W listopadzie 2026 r. kończy się kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego. Jeśli rząd Tuska będzie nadal blokował nominacje, NBP może znaleźć się poniżej ustawowego minimum członków zarządu, co grozi paraliżem decyzyjnym jednego z najważniejszych instytucji państwa.
Kontekst polityczny
To nie jest zwykła procedura, lecz kolejny etap wojny totalnej ekipy Donalda Tuska z instytucjami, które nie poddały się nowej władzy. Po atakach na prezesa Glapińskiego, próbach zmian w prawie i medialnych nagonkach, przyszedł czas na blokowanie nominacji prezydenckich. Tusk najwyraźniej chce mieć „swoich” ludzi w banku centralnym, który przez lata skutecznie bronił stabilności złotego i polskiej gospodarki w trudnych czasach. Kosztem niezależności NBP i zasad konstytucyjnych gra się o wpływy i kontrolę nad polityką pieniężną kraju.To klasyczna „zabawa” państwem w wydaniu koalicji 13 grudnia – instytucje są traktowane instrumentalnie, a prawo jest gięte tak, jak akurat pasuje do politycznego planu.
źr. wPolsce24











