Tak Chiny okradają Europę z technologii. Zrujnowano firmę, tajemnice zagrabiono

Bankructwo w Europie, fabryka w Chinach
Sprawa koncentruje się wokół belgijskiej spółki technologicznej Belgan, która w ostatnim czasie ogłosiła upadłość. Jak wynika z ustaleń śledczych, zanim europejski podmiot zbankrutował, jego najcenniejsze aktywa – unikalna własność intelektualna, patenty oraz tajemnice technologiczne dotyczące zaawansowanych układów scalonych – zostały bezprawnie wyprowadzone za granicę.
W tle pojawiają się chińscy inwestorzy oraz powiązana z nimi firma GaNkool, bezpośrednio wspierana i dotowana przez władze w Pekinie. Mechanizm był prosty: przejąć kontrolę, wprowadzić zaufanych ludzi, wydrenować know-how, a europejską firmę pozostawić w stanie likwidacji, przenosząc realną produkcję i zyski do Państwa Środka. Zatrzymany 52-latek miał w tym procederze odegrać rolę kluczowego łącznika.
Szpiegostwo przemysłowe: filar potęgi Pekinu
Aresztowanie w Belgii nie jest odosobnionym incydentem, lecz elementem systemowej strategii Komunistycznej Partii Chin (KPCh). Od lat Pekin realizuje doktrynę tzw. fuzji cywilno-wojskowej oraz programy państwowe, które mają uczynić Chiny technologicznym hegemonem. Zamiast ponosić wielomiliardowe koszty wieloletnich badań i rozwoju, komunistyczne władze sięgają po drogę na skróty: zorganizowaną grabież cudzej własności intelektualnej.
W proceder ten angażowane są całe struktury:
-
Chińskie fundusze i spółki fasadowe, które pod płaszczykiem rynkowych inwestycji wykupują podupadające zachodnie przedsiębiorstwa tylko po to, by wytransferować patenty.
-
Naukowcy i inżynierowie z podwójnym obywatelstwem lub powiązaniami rodzinnymi w Chinach, na których wywierana jest presja patriotyczna lub bezpośredni nacisk aparatu bezpieczeństwa (zgodnie z chińskim prawem o wywiadzie narodowym z 2017 r. każdy obywatel i podmiot ma prawny obowiązek współpracy ze służbami).
-
Agresywny cyberwywiad, który wspiera kradzież danych z laboratoriów i biur projektowych w Europie i USA.
Dla Chin szpiegostwo przemysłowe nie jest przestępstwem marginesu, lecz państwowym instrumentem walki geopolitycznej. Ukradzione technologie pozwalają chińskim koncernom zaniżać koszty produkcji, niszczyć zachodnią konkurencję dumpingowymi cenami, a w wymiarze strategicznym – uniezależniać się od zachodnich sankcji na komponenty militarne.
Naiwność Zachodu kosztuje suwerenność
Przez dekady europejskie elity – zaślepione wizją taniej produkcji i mirażem ogromnego rynku zbytu – ignorowały ostrzeżenia służb kontrwywiadowczych. Otwierano drzwi uniwersytetów, laboratoriów i fabryk, pozwalając na swobodny transfer wiedzy w imię źle pojętej „globalizacji” i „otwartości badawczej”.
Dziś Zachód płaci za tę naiwność gigantyczną cenę. Utrata technologii półprzewodnikowych to nie tylko strata miliardów euro i miejsc pracy, ale bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego państw NATO. Przypadek z Belgii dobitnie pokazuje, że Europa musi natychmiast zerwać z polityczną poprawnością w relacjach z Chinami. Konieczne są rygorystyczne procedury weryfikacji kapitału, zaostrzenie kar za szpiegostwo gospodarcze oraz bezkompromisowa ochrona strategicznych sektorów przemysłu przed ekspansją Pekinu. Bez twardego oporu Zachód sam sfinansuje i wyposaży potęgę, która dąży do jego marginalizacji.
źr. wPolsce24 za euronews.com









