Gospodarka

Lidl i Biedronka pod lupą urzędników. Klienci nie wiedzieli, ile płacą

opublikowano:
Wypełnione półki sklepowe
UOKiK sprawdził promocje w dyskontach. (fot. Fratria/ Andrzej Skwarczyński)
Promocje w popularnych sieciach dyskontowych miały przyciągać klientów, ale dla wielu stały się źródłem frustracji. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów napłynęły skargi dotyczące sposobu informowania o rabatach w sklepach Lidl i Biedronka.

Jak wynika z kontroli UOKiK, klienci często nie byli w stanie zrozumieć, jakie dokładnie zniżki zostały im naliczone podczas zakupów. Informacje prezentowane na kasach – zarówno tradycyjnych, jak i samoobsługowych – bywały nieczytelne i niejednoznaczne. Część konsumentów zwracała uwagę, że zamiast jasnych cen promocyjnych muszą samodzielnie analizować paragon i próbować rozszyfrować zasady naliczania rabatów.

Różne problemy w Lidlu i Biedronce

W przypadku Biedronki zniżki były prezentowane zbiorczo, bez przypisania do konkretnych produktów w trakcie skanowania. Utrudniało to sprawdzenie, które artykuły objęto promocją.

Z kolei Lidl stosował komunikaty obejmujące kilka ofert jednocześnie, co sprawiało, że klientom trudno było ustalić źródło rabatu i jego dokładną wysokość.

Trudności z weryfikacją cen

Niejasny sposób prezentowania promocji powodował, że klienci nie mogli łatwo porównać cen z informacjami znajdującymi się na półkach, w gazetkach czy aplikacjach mobilnych. W efekcie wielu z nich nie miało pewności, czy rabaty zostały naliczone prawidłowo. UOKiK przyznał, że zamiast jasnych informacji, klienci otrzymywali „rebusy” do rozwiązania.

Urząd podkreśla, że zasady promocji powinny być proste i zrozumiałe dla każdego konsumenta. Kluczowe jest jasne wskazanie ceny po obniżce oraz warunków jej uzyskania – bez konieczności analizowania skomplikowanych komunikatów.

Sieci wprowadzają zmiany

Po interwencji UOKiK obie sieci zadeklarowały poprawę sposobu prezentowania promocji. Wprowadzono nowe rozwiązania mające zwiększyć czytelność informacji o rabatach na ekranach kas i paragonach.

Zmiany mają sprawić, że klienci będą mogli łatwiej kontrolować swoje wydatki i szybciej zrozumieć, ile faktycznie płacą za zakupy.

źr. wPolsce24 za PAP

Gospodarka

Koniec symbolu PRL-u, spychacze wjechały do fabryki. A nasi sąsiedzi stworzyli absolutny hit

opublikowano:
Takie napoje były w PRL
Takie napoje były w PRL (fot. shutterstock - zdjęcie ilustracyjne)
Wiadomość o wyburzaniu murów dawnej fabryki, w której niegdyś rozlewano Polo Cocktę – w tamtym czasie szumnie zapowiadaną jako „polska odpowiedź na Coca-Colę” – to coś więcej niż tylko kolejna wzmianka z kroniki nieruchomości. To symboliczny, ostateczny akt zgonu jednego z największych mitów gospodarki centralnie planowanej. Podczas gdy peerelowski substytut zamienia się dziś w gruzowisko, nasi południowi sąsiedzi pokazali całemu światu, jak budować autentyczną markę narodową, która nie tylko przetrwała upadek bloku wschodniego, ale rzuciła rękawicę globalnym koncernom. Mowa oczywiście o czeskiej Kofoli – napoju, który stał się prawdziwą legendą.
Gospodarka

Nie wystarczyła akcyza. Rząd Tuska chce jeszcze więcej pieniędzy z alkoholu i papierosów

opublikowano:
Kieliszki z alkoholem oraz papierosy na stole – grafika ilustracyjna do artykułu o nowym podatku od używek
Nowy podatek od alkoholu i papierosów? Rząd analizuje kolejną opłatę od używek (fot. pixabay/AI)
Rząd Donalda Tuska ma kolejny pomysł na łatanie dziury budżetowej. Tym razem celownik został skierowany na producentów i sprzedawców papierosów oraz alkoholu. Według nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej”, w Ministerstwie Zdrowia trwają zaawansowane prace nad wprowadzeniem nowej daniny w wysokości 0,25 proc. od wartości rocznej sprzedaży używek. Pieniądze miałyby trafić do nowego Funduszu Zdrowia Publicznego. Zamiast skutecznie zwalczać szarą strefę i uszczelniać system podatkowy, rząd Donalda Tuska po raz kolejny sięga po rozwiązania, które uderzają w legalnie działających przedsiębiorców i konsumentów.
Gospodarka

Czy poleasingowe kserokopiarki mogą być opłacalnym rozwiązaniem dla firmy?

opublikowano:
Kserokopiarka w biurze
Kserokopiarka w biurze (fot. https://www.magnific.com/)
Wyposażenie biura w niezawodne urządzenia do obsługi dokumentów nie musi oznaczać konieczności ponoszenia wysokich kosztów zakupu nowego sprzętu. Poleasingowe kserokopiarki Konica Minolta mogą stanowić rozsądną alternatywę dla przedsiębiorstw, które chcą ograniczyć wydatki, a jednocześnie zależy im na sprawdzonych urządzeniach po serwisie technicznym i objętych długą gwarancją.
Gospodarka

Pracownicy zalewają organ kontrolny donosami. Statystyki Państwowej Inspekcji Pracy idą na rekord

opublikowano:
fot. https://www.praca.pl
fot. https://www.praca.pl
Do Państwowej Inspekcji Pracy spływa nienotowana dotąd liczba skarg dotyczących nieprawidłowości w zakładach pracy. Choć zjawisko dotyczy wielu obszarów prawa pracy, ze statystyk wyłania się potężny wzrost liczby zgłoszeń dotyczących dyskryminacji oraz niesprawiedliwego traktowania. Jak wynika z danych przytaczanych przez „Dziennik Gazetę Prawną”, tylko w pierwszej połowie 2026 roku urzędnicy zarejestrowali ponad 770 takich zawiadomień, to o 40 procent więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Czy Polaków rzeczywiście dotknęła plaga dyskryminacji, czy mamy do czynienia ze zmianą społecznej postawy zatrudnionych?
Gospodarka

Koszty SAFE już rosną! Wszystko przez Niemców

opublikowano:
Tusk i Merz ściskają swoje niemieckie dłonie
Tusk i Merz (fot. shutterstock)
Miały być tanie unijne pożyczki na modernizację armii, a będzie gigantyczny rachunek wystawiony polskiemu podatnikowi. Przez lata wmawiano nam, że niemiecka gospodarka to wzór cnót i stabilności, a uzależnianie się od unijnych mechanizmów to czysty zysk. Dziś te bajki pękają jak bańka mydlana. Katastrofalna polityka Berlina, niekontrolowane rozdawnictwo i forsowanie zielonych ideologii doprowadziły do potężnego kryzysu niemieckiego długu. Niestety, rykoszetem obrywa Polska – koszty pożyczek z programu SAFE gwałtownie rosną.
Gospodarka

Niemcy pompują miliardy, a w Polsce rzucają ochłapy. Rząd Tuska zwija polski przemysł pod dyktando Berlina!

opublikowano:
Fabryka spowita dymem, w tle góry, włoskie Alpy
Niemcy pomagają swoim, a Polska? (fot. Fratria)
Maski opadły. Jak donoszą branżowe media ekonomiczne, dysproporcja w państwowym wsparciu dla przemysłu energochłonnego pomiędzy Polską a Niemcami osiągnęła poziom wręcz groteskowy. Podczas gdy Berlin bez skrupułów pompuje dziesiątki miliardów euro we własne fabryki i huty, rząd Donalda Tuska oferuje rodzimym przedsiębiorcom pomoc aż 80 razy mniejszą.