Lidl i Biedronka pod lupą urzędników. Klienci nie wiedzieli, ile płacą

Jak wynika z kontroli UOKiK, klienci często nie byli w stanie zrozumieć, jakie dokładnie zniżki zostały im naliczone podczas zakupów. Informacje prezentowane na kasach – zarówno tradycyjnych, jak i samoobsługowych – bywały nieczytelne i niejednoznaczne. Część konsumentów zwracała uwagę, że zamiast jasnych cen promocyjnych muszą samodzielnie analizować paragon i próbować rozszyfrować zasady naliczania rabatów.
Różne problemy w Lidlu i Biedronce
W przypadku Biedronki zniżki były prezentowane zbiorczo, bez przypisania do konkretnych produktów w trakcie skanowania. Utrudniało to sprawdzenie, które artykuły objęto promocją.
Z kolei Lidl stosował komunikaty obejmujące kilka ofert jednocześnie, co sprawiało, że klientom trudno było ustalić źródło rabatu i jego dokładną wysokość.
Trudności z weryfikacją cen
Niejasny sposób prezentowania promocji powodował, że klienci nie mogli łatwo porównać cen z informacjami znajdującymi się na półkach, w gazetkach czy aplikacjach mobilnych. W efekcie wielu z nich nie miało pewności, czy rabaty zostały naliczone prawidłowo. UOKiK przyznał, że zamiast jasnych informacji, klienci otrzymywali „rebusy” do rozwiązania.
Urząd podkreśla, że zasady promocji powinny być proste i zrozumiałe dla każdego konsumenta. Kluczowe jest jasne wskazanie ceny po obniżce oraz warunków jej uzyskania – bez konieczności analizowania skomplikowanych komunikatów.
Sieci wprowadzają zmiany
Po interwencji UOKiK obie sieci zadeklarowały poprawę sposobu prezentowania promocji. Wprowadzono nowe rozwiązania mające zwiększyć czytelność informacji o rabatach na ekranach kas i paragonach.
Zmiany mają sprawić, że klienci będą mogli łatwiej kontrolować swoje wydatki i szybciej zrozumieć, ile faktycznie płacą za zakupy.
źr. wPolsce24 za PAP











