Bruksela bezradna wobec chińskiego AGD. Polskie miejsca pracy zagrożone

Dane sprzedażowe za ostatnie 12 miesięcy (do końca marca 2026 r.) pokazują pozornie dobrą koniunkturę – spada sprzedaż jedynie płyt kuchennych (o 1,1 proc.), a w ujęciu ilościowym rynek radzi sobie całkiem nieźle. Jednak w ujęciu wartościowym to już dramat – spadki notują niemal wszystkie sektory, tracąc po kilka procent. Jedynym wyjątkiem są suszarki do ubrań, które odnotowały wzrost o 4,7 proc.
Polska od lat jest jednym z europejskich liderów produkcji AGD. W 2025 roku z polskich zakładów wyjechało 26 mln urządzeń, w tym ponad 23 mln sztuk dużego sprzętu. To jednak oznacza 4-proc. spadek w porównaniu z poprzednimi latami. Efekt? Słaby popyt w Europie oraz zamknięcie w Polsce kilku fabryk. Pracę straciły już tysiące osób, a kolejne miejsca pracy wiszą na włosku.
Dominika Kosman, rzeczniczka Electrolux w regionie, nie kryje niepokoju:
Jako jeden z ostatnich dużych europejskich producentów AGD, posiadający 5 fabryk w Polsce, widzimy, że utrzymanie konkurencyjności produkcji AGD w Europie staje się coraz trudniejsze. W części kategorii ceny sprzedaży spadają lub nie rosną mimo wzrostu kosztów energii, pracy, surowców, finansowania oraz dostosowania do nowych regulacji" - ocenia Kosman.
Ceny spadają, koszty rosną. Paradoks polskiego rynku
W ciągu ostatnich dwóch lat ceny sprzętu AGD w Polsce spadły nawet o 5 proc. Brzmi to dobrze dla konsumentów, ale dla producentów to prosta droga do upadku. Koszty energii, wynagrodzeń, surowców i dostosowań do unijnych regulacji nieustannie idą w górę, a rynek nie pozwala przenieść ich na ceny.
Efekt jest taki, że w pierwszym kwartale 2026 roku eksport AGD z polskich zakładów na rynki unijne spadł wartościowo aż o 10 proc. W tym samym czasie chiński eksport wzrósł o 7 proc., a Chiny odpowiadają już za 35 proc. rynku ilościowo.
Czy nie jest już za późno na ratunek?
Robert Stobiński, prezes Grupy Amica, nie pozostawia złudzeń:
W większości segmentów rynku AGD od trzech lat nie widać wzrostu cen, co biorąc pod uwagę inflację oznacza tak naprawdę ich erozję. Pytanie dziś nie brzmi więc: Czy Europa potrzebuje działań wspierających przemysł, redukujących nierówną konkurencję importu z Chin? i czy nie jest już za późno?"
Jego zdaniem skala importu z Chin uniemożliwia wprowadzenie ceł czy podatków, bo w Europie nie ma mocy produkcyjnych, by wypełnić lukę. To oznaczałoby przeniesienie kosztów na klientów i wzrost cen, co przy słabym rynku mogłoby doprowadzić do dalszego spadku popytu – wyjaśnia.
Stobiński proponuje rozwiązanie: działania propopytowe – wsparcie dla zakupu sprzętu AGD, ale wyłącznie produktów wytwarzanych w Europie. Taki mechanizm nie tylko uratowałby miejsca pracy, ale także – poprzez wymianę sprzętu na nowy, bardziej energooszczędny – ograniczyłby zużycie energii i emisję CO₂.
Nierówne szanse. Zielony Ład zabija europejski przemysł
Andrzej Maślak, rzecznik BSH (sprzedającego marki Bosch i Siemens), wskazuje na kluczowy problem:
Unijne przepisy wprowadzane w ramach Zielonego Ładu nakładają dodatkowe obciążenia finansowe na producentów AGD wewnątrz UE. Takich obciążeń nie ponoszą importerzy gotowych produktów. To uderza bezpośrednio w równe zasady konkurencji na rynku."
Problem pogłębia również subsydiowanie chińskiego eksportu do UE oraz sztucznie podtrzymywane osłabienie juana. Producenci europejscy muszą mierzyć się z wysokimi cenami energii i silną niestabilnością cen surowców" – dodaje Maślak.
Europa traci innowacje i miejsca pracy
Europa potrzebuje dziś konkretnej polityki przemysłowej, która pozwoli utrzymać miejsca pracy, zakłady produkcyjne i kompetencje technologiczne" – apeluje Dominika Kosman z Electrolux.
Procesy decyzyjne na poziomie europejskim są długotrwałe, podczas gdy presja konkurencyjna stale rośnie. Bez szybkich działań istnieje ryzyko dalszej utraty mocy produkcyjnych, inwestycji i kompetencji przemysłowych" – ostrzega.
Michał Grzeliński, country director Beko Poland, dodaje:
Erozja cen jest efektem bardzo silnej konkurencji na rynku, która zbiegła się z rosnącą presją kosztową po stronie producentów. Marże maleją, a możliwości inwestowania i dalszego rozwoju europejskich fabryk stają się coraz bardziej ograniczone."
Jeśli Bruksela nie podejmie natychmiastowych działań, za kilka lat europejski przemysł AGD utraci znaczenie w kwestii innowacji i rozwoju produktów, a produkcja zostanie radykalnie ograniczona. W konsekwencji – dziesiątki tysięcy miejsc pracy znikną z europejskiego rynku.
Polska, która od lat jest sercem europejskiego AGD, może stracić nie tylko fabryki, ale także kompetencje technologiczne budowane przez dekady. Pytanie, które zadaje sobie dziś cała branża, brzmi: czy Europa zdąży się obudzić, zanim będzie za późno? Czy w Brukseli ktoś wreszcie dostrzeże, że Zielony Ład bez przemysłu to droga donikąd? Czas na konkretne decyzje.
źr. wPolsce24 za rp.pl











