Gospodarka

Niemiecka recepta na kryzys: dłuższa praca bez podwyżek. Polacy pracują już o 5 godzin więcej tygodniowo

opublikowano:
Linia produkcyjna pilarek. mężczyzna montuje elementy do maszyny
Niemiecki biznes chce zmiany: pracować więcej, zarabiać tyle samo (fot. stihl.com)
Dr Nikolas Stihl, przewodniczący rady nadzorczej koncernu STIHL wzywa do powrotu 40-godzinnego tygodnia pracy bez podwyżek. Tymczasem Polacy już dziś pracują średnio o prawie 5 godzin tygodniowo dłużej niż Niemcy. Przemysłowiec także inne powody kryzysu: nadmierną regulację czy wysokie koszty energii.

"Sytuacja jest poważna, bardzo poważna"

Dr Nikolas Stihl, przewodniczący rady nadzorczej koncernu STIHL, nie pozostawia złudzeń co do kondycji niemieckiej gospodarki. W komentarzu dla Euronews alarmuje:

W ciągu ostatnich ośmiu lat straciliśmy około 15 proc. produkcji przemysłowej. Z miesiąca na miesiąc Niemcy tracą około 15 tys. miejsc pracy w przemyśle".

Za główne przyczyny kryzysu uznaje nadmierną regulację, wysokie koszty energii, wysokie koszty pracy, wysokie podatki oraz spadający poziom edukacji. Dostrzega też zewnętrzne obciążenia – amerykańskie cła i agresywną politykę przemysłową Chin.

35 godzin – luksus, na który już nie stać

Stihl wprost wskazuje na 35-godzinny tydzień pracy obowiązujący w branży metalowej i elektrotechnicznej. Uważa go za relikt, na który niemieckiej gospodarki już nie stać.

W dobrych czasach Niemcy mogły sobie pozwolić na 35-godzinny tydzień pracy. Aktualnie nie możemy już tego zrobić" – mówi w rozmowie z agencją dpa.

Apeluje do związkowców z IG Metall o podjęcie szybkich rozmów. Jego recepta: wydłużenie czasu pracy do 40 godzin tygodniowo bez wzrostu wynagrodzeń. 

 Jeśli zbliżamy się już do 500 tys. utraconych miejsc pracy, powinniśmy zrobić wszystko, by zatamować krwawienie" – dodaje.

Stihl nie jest odosobniony. Podobny postulat zgłosił niedawno Martin Brudermüller, przewodniczący rady nadzorczej Mercedesa. To sygnał, że wśród niemieckich pracodawców narasta przekonanie o konieczności głębokich zmian. IG Metall zapowiedziało protesty. Sam Stihl przyznaje, że negocjacje nie będą łatwe.

35-godzinny tydzień pracy został wynegocjowany z wielkim bólem. A jeśli chce się to cofnąć, ból straty będzie ogromny" – przyznaje.

A co z Polską? My pracujemy już znacznie dłużej

Według danych Eurostatu za 2025 rok przeciętny tydzień pracy w Polsce wyniósł 38,7 godziny, co dało Polsce drugie miejsce w UE – dłużej pracują jedynie Grecy. Średnia unijna wyniosła 35,9 godziny, a Niemcy ze średnią 33,9 godziny znaleźli się w gronie państw o najkrótszym czasie pracy.

Oznacza to, że Polacy pracują tygodniowo o blisko 5 godzin dłużej niż Niemcy. Co więcej, w Polsce zdecydowanie rzadziej wybiera się pracę w niepełnym wymiarze – według Polskiego Instytutu Ekonomicznego w 2025 roku polscy pracownicy przepracowywali średnio 38 godzin tygodniowo.

Czas  na zmiany?

Apel szefa STIHL o wydłużenie czasu pracy bez wzrostu płac to kolejny głos w niemieckiej debacie o przyszłości modelu społeczno-gospodarczego. Choć na razie to tylko postulat jednego z przedstawicieli przemysłu, jego skala – za nim stoi firma z ponad 20 tys. pracowników – nadaje mu wagę.

Z perspektywy polskiego pracownika dyskusja o wydłużeniu niemieckiego tygodnia pracy z 35 do 40 godzin może brzmieć jak luksus. Polacy pracują już dziś średnio o prawie 5 godzin tygodniowo dłużej niż Niemcy. Czy niemiecki biznes przeforsuje swoje postulaty? Odpowiedź poznamy podczas jesiennych negocjacji z IG Metall.

źr. wPolsce24 za Euronews/dpa/Tagesschau/Eurostat

 

Tygodnik Sieci

Zlęknione pokolenie. "Współczesna młodzież w Niemczech zmaga się z silnym poczuciem niepewności"

opublikowano:
mid-epa13214399
Ulrich Siegmund, kandydat na premiera Saksonii-Anhalt, podoba się szczególnie młodym. Tak jak cała Alternatywa dla Niemiec. Dlaczego? Bo młode pokolenie Niemców coraz bardziej boi się o swoją przyszłość.
Świat

Tusk ma problem? To kolejny taki sygnał dla Polski

opublikowano:
tusk kradzież.webp
Donald Tusk (Fot. Fratria)
Kolejna odsłona rozmów o zakończeniu wojny na Ukrainie i kolejny raz Polski nie ma w najważniejszym formacie negocjacyjnym. W niedzielę w Kijowie najpierw rozpoczęły się rozmowy strony ukraińskiej z wysłannikami Donalda Trumpa, a następnie do negocjacji mają dołączyć przedstawiciele Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Warszawy w tym gronie nie ma.
Świat

Dziś kluczowe wybory w Niemczech. Jest plan na ogranie AfD

opublikowano:
mid-epa13215766 (1)
Alice Wiedel podczas wiecu AfD/Fot. PAP/EPA
Przeciwnicy Alternatywy dla Niemiec (AfD) próbują zatrzymać jej marsz po władzę w Saksonii-Anhalcie, mobilizując wyborców do „strategicznego głosowania” na partie walczące o przekroczenie progu wyborczego.
Polityka

Prawda o Niemcach w PE! "Ograbili i nie zwrócili"

opublikowano:
Mocna wystawa w PE
Mocna wystawa w PE
Niemcy przez lata próbowały wyciszyć temat zrabowanych podczas II wojny światowej polskich dóbr kultury. W Parlamencie Europejskim otwarto jednak wystawę, która przypomina wprost: „Zrabowane przez Niemców. Nigdy nie zwrócone”. O sprawie Arkadiusz Mularczyk mówił Ryszardowi Czarneckiemu na antenie Telewizji wPolsce24.
Polityka

Niemiecka ośmiornica oplata Polskę. "Pomorze Zachodnie jest soczewką"

opublikowano:
ac2226bcfb8e413a8f7ac565d4d6a2da
Joachim Brudziński / autor: Fratria
"Pomorze Zachodnie jest soczewką, w której skupia się to, co czasami doprowadza Donalda Tuska do szału - pomimo tego, że znakomicie potrafi panować nad swoimi emocjami. Dzisiaj w Polsce realizowana jest agenda niemiecka. I dlaczego o tym mówię? Dlatego, że wszystkie inwestycje infrastrukturalne, w kierunku naszego bezpieczeństwa energetycznego, na początku były oprotestowywane gdzie? W Berlinie, a następnie kiedy u władzy był Tusk, konsekwentnie anihilowane" - powiedział europoseł PiS Joachim Brudziński w programie "Cogito... u Raczyńskiej" na antenie Telewizji wPolsce24.
Polska

Tęczowy występ za publiczne pieniądze. Takie przedstawienie szykuje Muzeum Polin

opublikowano:
Muzeum POLIN promuje występ transartysty Simony Kasprowicz, który odbędzie się 9 września w Galerii Rotacyjnej.
Utrzymywane ze środków publicznych, jak i zagranicznych funduszy, Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN reklamuje w swojej siedzibie występ transartysty znanego jako „Simona Kasprowicz”. To zresztą nie jedyne kontrowersje związane z tym miejscem w ostatnim czasie.