Gospodarka

Coraz mniej pieniędzy z Brukseli. Polska może zacząć więcej wpłacać, niż dostawać

opublikowano:
Rządy Ursuli von der Leyen w UE kończą się coraz trudniejszym dostępem do unijnych środków dla Polski
Rządy Ursuli von der Leyen w UE kończą się coraz trudniejszym dostępem do unijnych środków dla Polski (Fot. PAP/EPA/OLIVIER HOSLET)
Polska wchodzi w nowy etap relacji finansowych z Unią Europejską, w którym pieniądze z Brukseli mogą przestać być oczywistym wsparciem dla gospodarki. Jak wynika z analiz opisywanych przez "Puls Biznesu", coraz realniejszy staje się scenariusz, w którym Polska zacznie więcej wpłacać do unijnego budżetu, niż z niego otrzymuje.

Polska na progu zmiany. Czy skończy się era unijnych „zysków”?

Polska może w najbliższych latach wejść w zupełnie nową fazę relacji finansowych z Unia Europejska. Scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się odległy, dziś jest realnie rozważany: w nowym budżecie UE na lata 2028–2034 możemy po raz pierwszy stać się płatnikiem netto, czyli krajem, który więcej wpłaca do wspólnej kasy, niż z niej otrzymuje. To nie jest już tylko publicystyczna teza. To jeden z możliwych finałów trwających negocjacji budżetowych.

Na razie wciąż na plusie

Punktem wyjścia jest propozycja Komisji Europejskiej z lipca 2025 roku. Zakłada ona budżet UE na poziomie blisko 2 bilionów euro (ok. 1,26% dochodu narodowego brutto całej Unii).

W tym wariancie Polska nadal wygląda bardzo dobrze:

  • ok. 123–123,3 mld euro środków dla Polski,
  • największa alokacja spośród wszystkich państw członkowskich,
  • wciąż status beneficjenta netto.

Jednak już dziś widać, że to najprawdopodobniej ostatnia taka perspektywa. Dla porównania – jeszcze w 2024 roku nadwyżka Polski (różnica między wpłatami a środkami otrzymanymi) wynosiła ok. 8 mld euro.

Dlaczego sytuacja się zmienia

Zmiana nie wynika z jednego czynnika, ale z kilku nakładających się procesów. Po pierwsze – Polska się wzbogaciła. Wyższy PKB per capita automatycznie oznacza mniejsze środki z polityki spójności, która była głównym źródłem funduszy przez ostatnie dwie dekady.

Po drugie – zmieniają się priorytety UE. Tradycyjne obszary, takie jak polityka spójności czy wspólna polityka rolna, tracą na znaczeniu. W ich miejsce pojawiają się nowe: obronność, bezpieczeństwo, innowacje i konkurencyjność.

Po trzecie – rośnie presja ze strony bogatszych państw, takich jak Niemcy, Holandia, Szwecja czy Austria, które chcą ograniczenia wydatków i cięć w funduszach dla mniej zamożnych krajów.

Nowe pieniądze, nowe zasady

Największa zmiana dotyczy jednak sposobu przyznawania środków. Coraz większą rolę odgrywać będą fundusze przyznawane w trybie konkursowym – przede wszystkim w ramach planowanego Funduszu Konkurencyjności (ponad 400 mld euro), ale też programów takich jak badawcze czy infrastrukturalne.

To oznacza odejście od dotychczasowego modelu, w którym pieniądze były w dużej mierze „przydzielane” krajom według algorytmu. Teraz coraz częściej będą trafiały tam, gdzie pojawią się najlepsze projekty.

Kluczowy wątek: firmy zamiast polityków

To właśnie tutaj pojawia się najważniejsza zmiana, na którą zwracają uwagę analitycy. Po raz pierwszy wynik finansowy Polski w UE nie będzie zależał wyłącznie od negocjacji prowadzonych przez rząd. W ogromnym stopniu zdecyduje o nim skuteczność polskich firm, uczelni i instytucji.

W praktyce oznacza to swoisty „konkurs”:

  • przedsiębiorstwa i konsorcja z różnych krajów będą rywalizować o środki,
  • wygrają najlepiej przygotowane projekty,
  • pieniądze trafią nie tam, gdzie są największe potrzeby, ale tam, gdzie jest najwyższa jakość i innowacyjność.

Jeśli polskie podmioty nie będą w stanie konkurować z firmami z Europy Zachodniej, realne wpływy z UE mogą być znacznie niższe niż formalne przydziały.

Ukryty koszt: nowe dochody UE

Dodatkowym elementem są nowe źródła finansowania budżetu unijnego.

Chodzi m.in. o:

  • system ETS2,
  • mechanizm CBAM,
  • nowe opłaty sektorowe (np. od dużych firm, e-odpadów czy wyrobów tytoniowych).

Choć formalnie nie zawsze są one liczone jako klasyczna składka, w praktyce zwiększają obciążenia państw członkowskich – w tym Polski. Część ekspertów już dziś, po uwzględnieniu tych kosztów, wskazuje, że Polska faktycznie zaczyna zbliżać się do statusu płatnika netto.

Dwa możliwe scenariusze

Na dziś można wskazać dwa główne warianty rozwoju sytuacji. W scenariuszu umiarkowanym Polska nadal pozostaje beneficjentem netto, ale nadwyżka wyraźnie maleje. To najbardziej prawdopodobny kierunek przy kompromisie zbliżonym do propozycji Komisji.

W scenariuszu pesymistycznym dochodzi do jednoczesnego:

  • ograniczenia polityki spójności i rolnej,
  • niekorzystnego podziału środków konkursowych,
  • wzrostu obciążeń po stronie dochodów UE.

W takim układzie Polska może już w latach 2028–2034 stać się płatnikiem netto.

Negocjacje jeszcze trwają

Warto podkreślić, że nic nie jest jeszcze przesądzone. Negocjacje nad nowym budżetem mogą potrwać do 2027 roku, a ich wynik będzie efektem kompromisu między państwami członkowskimi. Stawka jest jednak bardzo wysoka. To nie tylko kwestia miliardów euro, ale zmiany całego modelu funkcjonowania Polski w Unii – z kraju korzystającego z transferów do państwa współfinansującego wspólny budżet.

I co najważniejsze: po raz pierwszy o tym, ile Polska realnie „wyciągnie” z Brukseli, zdecydują nie tylko politycy, ale także konkurencyjność naszej gospodarki.

źr. wPolsce24 za pb.pl

Gospodarka

Wielki odwrót migrantów zarobkowych? Liczba pozwoleń na pracę w Polsce runęła o połowę

opublikowano:
Mężczyzna pracujący na rusztowaniu
(fot. ilustracyjna/ pexels)
W pierwszym półroczu 2026 roku na polskim rynku pracy doszło do zmian w strukturach napływu cudzoziemców. Urzędy wydały takim osobom 69 tysięcy zezwoleń na pracę. Dla porównania, w analogicznym okresie 2025 roku było to 144 tysiące, a dwa lata wcześniej – w 2024 roku – aż 173 tysiące.
Gospodarka

„Polska stała się dojną krową”. Znany polski miliarder bezlitośnie o planie rządu

opublikowano:
Donald Tusk znowu idzie na rękę zagranicznym koncernom. To jest strasznie antypolski polityk. Niemiec
Donald Tusk znowu idzie na rękę zagranicznym koncernom (fot. wPolsce24)
Zapowiedzi premiera Donalda Tuska oraz ministra finansów Andrzeja Domańskiego dotyczące „wielkiej reformy podatkowej” wywołały falę oburzenia wśród polskich przedsiębiorców, ekonomistów i komentatorów życia publicznego. Choć rządowa propaganda próbuje przedstawiać zmiany jako ukłon w stronę podatników, eksperci i praktycy biznesu nie mają wątpliwości: to kolejny skok na kieszenie rodzimych firm, kreatywna księgowość i próba ratowania dziury budżetowej kosztem krajowej gospodarki.
Gospodarka

System kaucyjny w Polsce to porażka. 70 proc. kaucji przepada, a miliardy trafiają do zagranicznych koncernów

opublikowano:
Obraz symbolizuje problemy i frustracje Polaków związane z niedziałającym systemem zwrotu opakowań
Kaucja w Polsce to wielki biznes kosztem obywateli. Tysiące skarg i miliony dla zagranicznych gigantów (fot. pixabay)
Od 1 października 2025 roku polski system kaucyjny miał być ekologicznym sukcesem. Jest chaosem. Recyklomaty nie działają – awarie, przepełnienia, brak dostępności to codzienność. Do tego obowiązek przechowywania niezgniecionych butelek w domach – aż 56% Polaków uznaje to za poważny problem. Zamiast ułatwienia, system stał się udręką.
Gospodarka

Skandal w Inspekcji. Urzędnicy potwierdzają: „Skończyły się pieniądze na kontrolę polskiego mięsa”

opublikowano:
Weterynarz podczas kontroli warchlaków
Weterynarz podczas kontroli warchlaków (fot. shutterstock)
Resort finansów umywa ręce i odsyła do ministerstwa rolnictwa, a terenowe inspektoraty oficjalnie potwierdzają to, przed czym ostrzegaliśmy: budżet na wynagrodzenia dla urzędowych lekarzy weterynarii po prostu się skończył. Państwo zbija kapitał na sukcesach eksportowych polskiego mięsa, podczas gdy ludzie, którzy ten sukces wypracowali i gwarantują bezpieczeństwo żywności, od miesięcy pracują za darmo.
Gospodarka

Dług publiczny pęcznieje w oczach. Te wskaźniki uderzą w portfele Polaków

opublikowano:
Kontury Polski na tle banknotów
(fot. Fratria)
Stan finansów publicznych w Polsce budzi coraz większy niepokój ekonomistów. Najnowsze dane makroekonomiczne pokazują, że problem zadłużenia kraju narasta w alarmującym tempie, a koszty jego obsługi stają się gigantycznym obciążeniem dla budżetu państwa. Eksperci wprost ostrzegają przed długofalowymi skutkami braku dyscypliny fiskalnej.
Gospodarka

Nadchodzi potężna fala podwyżek cen żywności. Zamiast realnej pomocy – kuriozalne „rady” władzy

opublikowano:
Wizyta w sklepie stresuje coraz bardziej. Mężczyzna patrzy na paragon i łapie ie za gowę
Wizyta w sklepie stresuje coraz bardziej (fot. shutterstock)
Polskie rodziny i rolnicy stają w obliczu kolejnego poważnego kryzysu cenowego. Choć rządowa propaganda próbuje zaklinać rzeczywistość i uspokajać nastroje, codzienne zakupy w sklepach nie pozostawiają złudzeń: żywność drożeje, a prognozy ekonomistów na kolejne miesiące są alarmujące. W tle widać paraliż decyzyjny i oderwanie rządzących od problemów zwykłych Polaków.