Żenujący pomysł: oranżada jak piwo. Dlaczego rząd Tuska milczy?

Zdaniem Morawieckiego wprowadzanie na rynek napojów przypominających oranżadę, ale sprzedawanych pod markami znanych piw, może być elementem świadomej strategii marketingowej. Najpierw młody człowiek sięga po bezalkoholowy napój z logo znanej marki, przyzwyczaja się do niej, a z czasem może sięgnąć po wersję właściwą – czyli z alkoholem.
Nie tylko polityk PiS alarmuje w tej sprawie. Zaniepokojeni są także eksperci. Ich zdaniem pojawia się nowe zjawisko, czyli normalizacja picia alkoholu poprzez produkty bezalkoholowe. Dotyczy to włąśnie kategorii piwo 0%. Produkty te formalnie nie zawierają alkoholu, ale często noszą nazwę marki, mają opakowanie i sposób promocji identyczny jak ich alkoholowe odpowiedniki.
O ile dla dorosłego konsumenta różnica między piwem 0% a piwem alkoholowym jest oczywista. Dla dziecka znaczenie mają przede wszystkim obraz, kolor, opakowanie i zachowania dorosłych. Jeżeli dziecko widzi, że dorośli traktują piwo bezalkoholowe jak zwykły napój, może zacząć postrzegać także piwo jako naturalny element codzienności. Podobnie rzecz się ma z napojami w puszkach od piwa.
Na milczenie władz w tej sprawie zwrócili już uwagę internauci. „Co na to milcząca Rzecznik Praw Dziecka @MhornaCieslak?” – zapytała jedna z użytkowniczek platformy X.
„Oj tam oj tam, mądrzejsi od nas decydują, kiedy alkotubkli są skandalem, a kiedy nie są” – ironizował znany publicysta Rafał Ziemkiewicz.
Nawiązał do historii sprzed półtora roku, kiedy to Donald Tusk wściekł się na alkotubki, czyli alkohol w opakowaniach, przypominających tubki z musem owocowym dla dzieci. Ponieważ zrobiła się z tego wielka afera, producent wycofał się ze skandalicznego pomysłu. Tym razem panuje jednak cisza. Czyżby rację miał Rafał Ziemkiewicz?
źr. wPolsce24 za X/politykazdrowotna.com











