Gospodarka

Niemcy pompują miliardy, a w Polsce rzucają ochłapy. Rząd Tuska zwija polski przemysł pod dyktando Berlina!

opublikowano:
Fabryka spowita dymem, w tle góry, włoskie Alpy
Niemcy pomagają swoim, a Polska? (fot. Fratria)
Maski opadły. Jak donoszą branżowe media ekonomiczne, dysproporcja w państwowym wsparciu dla przemysłu energochłonnego pomiędzy Polską a Niemcami osiągnęła poziom wręcz groteskowy. Podczas gdy Berlin bez skrupułów pompuje dziesiątki miliardów euro we własne fabryki i huty, rząd Donalda Tuska oferuje rodzimym przedsiębiorcom pomoc aż 80 razy mniejszą.

Polscy przedsiębiorcy wprost nazywają te działania „gaszeniem pożaru szklanką wody”. Pytanie nasuwa się samo: czy to tylko skrajna nieudolność, czy może celowa realizacja polityki, w której Polska ma pozostać wyłącznie montownią i rynkiem zbytu dla zachodniego sąsiada?

Berlin chroni swoich, Warszawa rozkłada ręce

Kryzys energetyczny i forsowana przez Brukselę polityka klimatyczna uderzają w całą Europę, jednak poszczególne stolice reagują na to zupełnie inaczej. Niemcy, mimo pouczania reszty kontynentu o zasadach „wolnego rynku” i „uczciwej konkurencji”, bez wahania wprowadzają gigantyczne pakiety osłonowe, bezpośrednie dopłaty do cen energii oraz drastyczne cięcia opłat sieciowych. Wszystko po to, aby niemiecki przemysł ciężki, chemiczny czy metalurgiczny nie stracił globalnej pozycji.

Tymczasem nad Wisłą polscy producenci zmagają się z jednymi z najwyższych stawek za energię w Europie. Gdy przedsiębiorcy alarmują, że za chwilę zaczną bankrutować, a tysiące Polaków straci pracę, gabinet Donalda Tuska wychodzi z propozycjami symbolicznymi. Osiemdziesięciokrotnie mniejsza skala pomocy to nie jest realne wsparcie – to jałmużna, która w żaden sposób nie pozwoli konkurować z dotowanymi przez Berlin gigantami.

Znowu jesteśmy traktowani jak kategoria „B”

Sytuacja ta po raz kolejny obnaża fikcję tzw. europejskiej solidarności. W teorii unijne prawo surowo zakazuje niedozwolonej pomocy publicznej, aby nie zakłócać konkurencji na jednolitym rynku. W praktyce bogate Niemcy i Francja dostają od Komisji Europejskiej zielone światło na dotowanie swoich molochów, podczas gdy kraje na dorobku, takie jak Polska, zostają zepchnięte na margines.

Zamiast twardo upominać się o równe traktowanie, zawieszenie rujnujących parapodatków klimatycznych i odważne programy ratunkowe dla krajowych zakładów, Donald Tusk i jego ministrowie grzecznie przytakują unijnym i berlińskim urzędnikom. Efekt? Polski przemysł energochłonny staje się nieopłacalny, a inwestycje i kontrakty odpływają za Odrę.

Czyj interes reprezentuje Donald Tusk?

Trudno oprzeć się wrażeniu, że obecna polityka gospodarcza rządu idealnie wpisuje się w niemiecką doktrynę gospodarczą. Silny, nowoczesny i konkurencyjny polski przemysł to bezpośrednie zagrożenie dla hegemonii Niemiec w Europie Środkowej. Zlikwidowanie lub osłabienie polskich hut, fabryk nawozów czy zakładów ceramicznych to dla niemieckich koncernów czysty zysk – znikają rywale, a wykwalifikowana polska kadra znów może szukać zarobku przy niemieckich taśmach produkcyjnych.

Brak zdecydowanych działań w obronie polskiej gospodarki, potulność wobec Brukseli i godzenie się na rolę „gorszego brata” to nic innego jak realizacja obcych interesów kosztem przyszłości naszego kraju. Polacy nie mogą dłużej płacić rachunków za polityczną uległość – czas na natychmiastowe wyrównanie szans i twardą obronę polskich fabryk!

źr. wPolsce24 za wnp.pl, money.pl

 

Gospodarka

Koszty SAFE już rosną! Wszystko przez Niemców

opublikowano:
Tusk i Merz ściskają swoje niemieckie dłonie
Tusk i Merz (fot. shutterstock)
Miały być tanie unijne pożyczki na modernizację armii, a będzie gigantyczny rachunek wystawiony polskiemu podatnikowi. Przez lata wmawiano nam, że niemiecka gospodarka to wzór cnót i stabilności, a uzależnianie się od unijnych mechanizmów to czysty zysk. Dziś te bajki pękają jak bańka mydlana. Katastrofalna polityka Berlina, niekontrolowane rozdawnictwo i forsowanie zielonych ideologii doprowadziły do potężnego kryzysu niemieckiego długu. Niestety, rykoszetem obrywa Polska – koszty pożyczek z programu SAFE gwałtownie rosną.
Gospodarka

Polska technologia podbija NATO. Producent zainkasuje miliony euro, Niemcy już płacą

opublikowano:
Żołnierz na strzelnicy
Polska firma wygrała przetarg na zaopatrzenie niemieckiej armii. (fot. Fratria/ Liudmyla Skwarczyńska)
Firma Trawena z Lublina będzie realizowała kontrakt na rzecz niemieckich sił zbrojnych. Umowa podpisana na 7 lat, opiewa na kwotę kilkudziesięciu milionów euro.
Gospodarka

Wielki odwrót migrantów zarobkowych? Liczba pozwoleń na pracę w Polsce runęła o połowę

opublikowano:
Mężczyzna pracujący na rusztowaniu
(fot. ilustracyjna/ pexels)
W pierwszym półroczu 2026 roku na polskim rynku pracy doszło do zmian w strukturach napływu cudzoziemców. Urzędy wydały takim osobom 69 tysięcy zezwoleń na pracę. Dla porównania, w analogicznym okresie 2025 roku było to 144 tysiące, a dwa lata wcześniej – w 2024 roku – aż 173 tysiące.
Gospodarka

„Polska stała się dojną krową”. Znany polski miliarder bezlitośnie o planie rządu

opublikowano:
Donald Tusk znowu idzie na rękę zagranicznym koncernom. To jest strasznie antypolski polityk. Niemiec
Donald Tusk znowu idzie na rękę zagranicznym koncernom (fot. wPolsce24)
Zapowiedzi premiera Donalda Tuska oraz ministra finansów Andrzeja Domańskiego dotyczące „wielkiej reformy podatkowej” wywołały falę oburzenia wśród polskich przedsiębiorców, ekonomistów i komentatorów życia publicznego. Choć rządowa propaganda próbuje przedstawiać zmiany jako ukłon w stronę podatników, eksperci i praktycy biznesu nie mają wątpliwości: to kolejny skok na kieszenie rodzimych firm, kreatywna księgowość i próba ratowania dziury budżetowej kosztem krajowej gospodarki.
Gospodarka

System kaucyjny w Polsce to porażka. 70 proc. kaucji przepada, a miliardy trafiają do zagranicznych koncernów

opublikowano:
Obraz symbolizuje problemy i frustracje Polaków związane z niedziałającym systemem zwrotu opakowań
Kaucja w Polsce to wielki biznes kosztem obywateli. Tysiące skarg i miliony dla zagranicznych gigantów (fot. pixabay)
Od 1 października 2025 roku polski system kaucyjny miał być ekologicznym sukcesem. Jest chaosem. Recyklomaty nie działają – awarie, przepełnienia, brak dostępności to codzienność. Do tego obowiązek przechowywania niezgniecionych butelek w domach – aż 56% Polaków uznaje to za poważny problem. Zamiast ułatwienia, system stał się udręką.
Gospodarka

Skandal w Inspekcji. Urzędnicy potwierdzają: „Skończyły się pieniądze na kontrolę polskiego mięsa”

opublikowano:
Weterynarz podczas kontroli warchlaków
Weterynarz podczas kontroli warchlaków (fot. shutterstock)
Resort finansów umywa ręce i odsyła do ministerstwa rolnictwa, a terenowe inspektoraty oficjalnie potwierdzają to, przed czym ostrzegaliśmy: budżet na wynagrodzenia dla urzędowych lekarzy weterynarii po prostu się skończył. Państwo zbija kapitał na sukcesach eksportowych polskiego mięsa, podczas gdy ludzie, którzy ten sukces wypracowali i gwarantują bezpieczeństwo żywności, od miesięcy pracują za darmo.