Niemcy otwierają dla siebie indyjski rynek. Szykuje się nowy Mercosur?

Do Delhi pojechali najważniejsi unijni politycy: przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, szef Rady Europejskiej Antonio Costa, wysoka przedstawicielka Unii ds. zagranicznych Kaja Kallas oraz komisarz ds. handlu Marosz Szefczovicz. Indie reprezentował szef rządu Narendra Modi.
Matka wszystkich umów
Jak zapowiadała von der Leyen, umowa handlowa, która została zawarta po 20 latach negocjacji, może być nazywana „matką wszystkich umów”.
- UE i Indie zapisują się dziś w historii, pogłębiając partnerstwo między największymi demokracjami świata - podkreślała szefowa KE Ursula von der Leyen, która we wtorek wzięła udział w szczycie UE-Indie w Delhi wraz z premierem Indii Narendrą Modim. - Stworzyliśmy strefę wolnego handlu dla dwóch miliardów ludzi, co przyniesie korzyści gospodarcze obu stronom - przekonywała.
Według KE Indie będą stopniowo obniżać cła na europejskie samochody ze 110 proc. do zaledwie 10 proc., a taryfy na części samochodowe zostaną całkowicie zniesione w okresie od pięciu do dziesięciu lat. Cła sięgające 44 proc. na maszyny, 22 proc. na chemikalia i 11 proc. na produkty farmaceutyczne również zostaną w większości zniesione.
Według Komisji będzie to największa liberalizacja, jaką Indie kiedykolwiek wprowadziły w handlu z innym państwem.
Oczekiwanie na szczegóły
W odróżnieniu od budzącego ogromne emocje porozumienia handlowego z grupą Mercosur, zawartego 17 stycznia, z tej umowy ma zostać wyłączony sektor rolny – uspokajał w poniedziałek w Brukseli wiceszef polskiego MSZ Ignacy Niemczycki.
Bardziej ostrożny był minister rolnictwa Stefan Krajewski, który choć także zapewniał, że porozumienie z Indiami na pewno nie dotknie rolnictwa w takim stopniu jak umowa z krajami Ameryki Łacińskiej, to jednak i on czeka na jego ostateczny kształt.
W równie ostrożny sposób wypowiedział się na temat umowy z Indiami europosł PiS Jacek Saryusz-Wolski, który też chciałby poznać na szczegóły porozumienia.
Zagrożenie dla Polski?
Jego koledzy z parlamentu Europejskiego mają jednak mniej złudzeń. Ich zdaniem korzyści dla naszego kraju będą wątpliwe.
„Z Indii do Polski trafią produkty, które nie muszą spełniać europejskich, wyśrubowanych norm, między innymi: chemikalia, płytki ceramiczne, cały przemysł metalurgiczny. Kolejny cios w naszą gospodarkę” – alarmuje były szef Orlenu Daniel Obajtek.
źr. wPolsce24 za PAP/X











