Gospodarka

Nadchodzi unijny bat na popularne urządzenia kuchenne. Wszystko "w trosce o zdrowie"

opublikowano:
Kolejne uderzenie Unii w nasze zwyczaje
Kolejne uderzenie Unii w nasze zwyczaje (fot. shutterstock)
Najpierw były tradycyjne żarówki, potem plastikowe słomki, odkurzacze o „zbyt dużej” mocy, luksusowe auta spalinowe, a ostatnio – piece gazowe. Brukselska machina regulacyjna nie zatrzymuje się jednak ani na chwilę. Unijni urzędnicy znaleźli sobie nowego wroga. Tym razem urzędnicze oko Saurona spoczęło na sprzęcie, który w ostatnich latach stał się prawdziwym hitem w polskich domach. Mowa o airfryerach, czyli popularnych frytkownicach beztłuszczowych.

Jak wynika z doniesień medialnych, Unia Europejska szykuje kolejną ofensywę legislacyjną. Już od października 2026 roku w życie mają wejść nowe, restrykcyjne przepisy wymierzone w tak zwane „wieczne chemikalia” (związki z grupy PFAS, popularnie zwane jako teflon). Pod płaszczykiem walki o ekologię i zdrowie, Bruksela po raz kolejny drastycznie ingeruje w rynek AGD oraz w procesy produkcyjne prywatnych firm.

Ekologiczny pretekst, realne koszty

Chodzi o powłoki nieprzywierające, którymi wyłożone są wnętrza mis i koszyków w urządzeniach kuchennych. Związki PFAS sprawiają, że jedzenie nie przywiera, a sprzęt łatwo się czyści. Choć eksperci uspokajają, że prawidłowo użytkowany sprzęt jest w pełni bezpieczny dla ludzi, dla unijnych komisarzy to za mało. Od października 2026 roku Bruksela nakłada rygorystyczny kaganiec na stosowanie tych substancji, co uderzy w całą serię produktów codziennego użytku.

Eurokraci i ich medialni klakierzy oczywiście przekonują, że „to dla naszego dobra” i że „przecież nikt airfryerów nie zakazuje”. Znamy tę śpiewkę doskonale. Oficjalnie nikt niczego nie zakazuje, ale w praktyce tworzy się takie bariery biurokratyczne i technologiczne, że dotychczasowe, sprawdzone i tanie rozwiązania muszą odejść do lamusa.

Dla producentów oznacza to jedno: konieczność natychmiastowego, przymusowego przestawienia linii produkcyjnych, gigantyczne nakłady na badania nad alternatywnymi powłokami (np. ceramicznymi) i całkowitą rewolucję technologiczną pod dyktando Brukseli. Kto za to ostatecznie zapłaci? Odpowiedź jest oczywista – my, konsumenci, wyższymi cenami w sklepach.

Paternalizm i syndrom „państwa niani”

Sprawa airfryerów idealnie obrazuje szerszy, niezwykle niepokojący trend. Unia Europejska od lat cierpi na syndrom „państwa niani” (ang. nanny state). Eurokraci wychodzą z założenia, że dorosły, myślący obywatel nie potrafi sam zdecydować, co jest dla niego dobre, jak ma prać, czym ma jeździć i – jak widać – w czym ma piec kurczaka czy frytki.

Zamiast pozwolić wolnemu rynkowi na naturalną ewolucję i dać konsumentom prawo wyboru (np. poprzez jasne znakowanie produktów), Bruksela woli stosować metodę nakazów, zakazów i urzędowych terminów. 

Gdzie jest granica unijnego absurdu?

Dziś airfryery i patelnie, a co jutro? Czy unijni urzędnicy zaczną kontrolować stopień wysmażenia naszych potraw albo wprowadzą limity na używanie tradycyjnego masła? Kiedy patrzy się na tempo, w jakim Bruksela produkuje kolejne dyrektywy ingerujące w najbardziej intymne i codzienne sfery naszego życia, te pytania wcale nie wydają się przesadzone.

Konserwatywny sprzeciw wobec unijnej hiperregulacji to nie jest kwestia „niechęci do nowoczesności”. To walka o zdrowy rozsądek, wolność gospodarczą i prawo do tego, by urzędnik z Brukseli nie dyktował nam, jak ma wyglądać nasza własna kuchnia. Polacy przetrwali już niejedną centralnie sterowaną gospodarkę – pora, by ktoś wreszcie głośno powiedział „dość” unijnemu ekofaszyzmowi, zanim z naszych domów znikną kolejne urządzenia ułatwiające nam życie, by zarobić mógł ktoś, kto akurat był bliżej unijnych decydentów. 

źr. wPolsce24 za food.ec.europa.eu

Gospodarka

Gdzie można oddawać plastikowe butelki? System kaucyjny w Polsce

opublikowano:
screenshot-www_youtube_com-2024_10_11-09_22_39
Grzegorz Szafraniec, redaktor Gazety Bankowej i portalu wGospodarce.pl, tłumaczy, jak będzie działał system kaucyjny w Polsce.
Gospodarka

Tysiące Polaków zapłacą większe podatki. Podwyżki sprytnie ukryto

opublikowano:
supermarket-5202138_1280
Inflacja zjada nasze pensje, a Tusk w podatkach zabierze ich podwyżki?
Miało być podniesienie kwoty wolnej od podatków do 60 tys. złotych, będzie podniesienie samych podatków. Chodzi o tzw. ukrytą podwyżkę podatku dochodowego PIT.
Gospodarka

Drastyczny wzrost cen żywności. Podwyżki drenują nasze kieszenie

opublikowano:
2410-25 - graf2
Wzrastają ceny w sklepach (fot. PiS)
Miało być taniej, jest jeszcze drożej. Choć Donald Tusk obiecywał, że wraz z dojściem do władzy powstrzyma wzrost cen jedzenia, na skutek jego decyzji, takich jak zniesienie "zerowego" VAT-u na żywność, ceny podstawowych produktów drastycznie rosną. PiS opublikował specjalny spot, który uderza w rząd
Gospodarka

"Dziura Tuska pustoszy budżet Polski". To odbije się na finansach nas wszystkich

opublikowano:
mid-24a30064
Przewodniczący KP PiS Mariusz Błaszczak oraz posłowie PiS Mateusz Morawiecki, Zbigniew Kuźmiuk i Małgorzata Golińska podczas konferencji prasowej o dziurze budżetowej (fot. PAP/Albert Zawada)
Mamy do czynienia z największym deficytem budżetowym w historii Polski. Rząd wydaje rekordowe kwoty, jednocześnie tnąc pieniądze na służbę zdrowia, czy strategiczne inwestycje. Wystarczyło kilka miesięcy rządów tej ekipy, by sytuacja państwa drastycznie się pogorszyła.
Gospodarka

Gdzie są pieniądze z naszych podatków? KAS odbierane są narzędzia do ścigania podatkowych oszustów

opublikowano:
mid-24b07006
Gdzie są nasze pieniądze z podatków panie premierze? (fot. PAP/Leszek Szymański)
"Pieniędzy nie ma i nie będzie" - te słowa Jacka Vincenta Rostowskiego, ministra finansów w drugim rządzie Donalda Tuska, na dobre przylgnęły do polityki obecnego premiera. Niestety, kolejna kadencja Platformy Obywatelskiej to znowu okres zapaści finansów publicznych. Gdzie podziały się pieniądze z naszych podatków? Pytał w Sejmie poseł PiS Zbigniew Bogucki. Jest mniejszy nacisk na walkę z przestępczością - odpowiada urzędniczka z Krajowej Administracji Skarbowej.
Gospodarka

Daniel Obajtek, były prezes Grupy Orlen, skomentował wyniki finansowe koncernu. Padły słowa o "zaorywaniu"

opublikowano:
AWIK_Obajtek_30012024_34 (1)
Daniel Obajtek przygląda się ze smutkiem jak firma, którą rozwijał jest dziś zwijana (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Były prezes Grupy Orlen, a obecnie europoseł Daniel Obajtek skomentował wyniki finansowe jakie koncern opublikował w środę wieczorem. Fatalne dane, jakie przedstawił Orlen są drastycznie niższe od tych jakie notowała Grupa pod kierownictwem Obajtka. Szymon Hołownia mówi wprost: trzeba przekuć ten balon wielkich inwestycji związanych z marzeniami o wielkiej spółce.