Ludzie Tuska poniżeni w Sejmie przez menadżerów Mety. Pokazano im ich miejsce w szeregu

Przed Sejmową Komisją Cyfryzacji, obok wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego, szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego oraz szefów kluczowych instytucji państwowych (UODO, UKE, UOKiK czy Prokuratury Krajowej), mieli zjawić się przedstawiciele firmy Meta, czyli właściciela Facebooka i Instagrama. Temat obrad był krytycznie ważny: zalew fałszywych, oszukańczych reklam (tzw. scamów) i bezkarność cyberprzestępców żerujących na polskich obywatelach.
Co zrobił cyfrowy gigant? Posłańcy Marka Zuckerberga po prostu nie raczyli się stawić. Zamiast dialogu z polskim parlamentem, korporacyjni urzędnicy pokazali polskiemu państwu gest Kozakiewicza.
Miała być europejska waga ciężka, jest bezradność
Jeszcze nie tak dawno Donald Tusk zapewniał, że jego powrót do władzy w Warszawie oznacza powrót do „głównego stolika” i potęgę na arenie międzynarodowej. Słynna deklaracja o tym, że „nikt go w Europie nie ogra”, stała się jednym z głównych mitów założycielskich obecnej koalicji.
Jak wygląda to w praktyce? Ograć rząd Tuska potrafią dziś nawet nie unijni komisarze czy liderzy mocarstw, ale trzeciorzędni korporacyjni biurokraci z lokalnych biur Big Techu, z całym szacunkiem dla lokalnych pracowników tej czy innej amerykańskiej korporacji.
Rząd, który głośno zapowiadał stanowczość wobec wielkich platform, jest dziś pozbawiony pomysłów i zupełnie bezradny. Okazało się bowiem, że Sejm zaprosił menedżerów (odpowiedzialnych m.in. za marketing i politykę publiczną), ale... nie miał żadnych instrumentów prawnych, by ich do tego przymusić.
W efekcie instytucje Rzeczypospolitej zderzyły się ze ścianą arogancji zagranicznego kapitału.
760 milionów zysku na oszustwach?
Przypomnijmy, stawka spotkania była olbrzymia. Z opublikowanego właśnie raportu Fundacji Instrat wynika, że oszukańcze reklamy w Polsce mogą przynosić Mecie nawet 760 mln zł rocznie. Fałszywe posty, preparowane wizerunki znanych osób (w tym m.in. bezpardonowe ataki na prezesa InPostu Rafała Brzoskę) czy linki wyłudzające oszczędności życia od tysięcy Polaków, to potężny biznes.
Choć korporacja broni się, nazywając ustalenia „fikcją”, problem z dnia na dzień dotyka coraz większej liczby użytkowników. Zamiast twardej odpowiedzi państwa i bezwzględnego wyegzekwowania odpowiedzialności za bezpieczeństwo Polaków, dostaliśmy spektakl kapitulacji.
Suwerenność na papierze
Sprawa zbojkotowanego posiedzenia koisji obnaża głębszy problem. Rząd koalicji chętnie pręży muskuły na konferencjach prasowych i zapowiada „cyfrową suwerenność”. Gdy jednak przychodzi do konfrontacji z realną siłą technopolu, państwo Tuska i Gawkowskiego okazuje się papierowym tygrysem.
Polacy zostają sami z plagą internetowych oszustw, a międzynarodowe korporacje utwierdzają się w przekonaniu, że w Warszawie nikt nie traktuje polskich instytucji poważnie.
źr. wPolsce24









