Linie lotnicze miały ambitne cele klimatyczne. Teraz przyznały, że nie da się ich zrealizować

Lotnictwo pasażerskie było jednym z najbardziej przełomowych wynalazków ludzkości. Sprawiło, że świat stał się znacznie mniejszy, a podróże, które wcześniej trwały całe tygodnie, skróciły się do kilku godzin. To miało ogromny wpływ na historię drugiej połowy XX wieku. Od kilku lat linie lotnicze są jednak na celowniku aktywistów klimatycznych, którzy oskarżają je o nadmierne emisje gazów cieplarnianych przez samoloty.
Coraz mniej nadziei
Na fali podobnych deklaracji ze strony rządów czy przemysłu, linie lotnicze obiecały w 2021 roku, że do 2050 osiągną zerowe emisje. Wygląda jednak na to, że ten cel był zbyt ambitny. Willie Walsh, dyrektor generalny Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), którego członkami jest ponad 370 linii lotniczych z całego świata, przyznał, że najprawdopodobniej nie uda się go zrealizować.
Bardziej realistyczne cele
Podczas przemówienia do delegatów, którzy przybyli na coroczny szczyt IATA w Rio de Janeiro Walsh powiedział, że realizacja tego celu nadal jest możliwa, ale nadzieja szybko umiera. Jego zdaniem powinno się postawić bardziej realistyczne cele. Potrzebujemy pilnego dialogu, by ustalić realistyczny harmonogram, biorąc pod uwagę obecny stan spraw – stwierdził. Dodał, że nowy termin dekarbonizacji powinien być realistyczny w szerszym kontekście globalnej transformacji energetycznej, ale na tyle bliski, by sprostać pilności zmian klimatu i bezpieczeństwa energetycznego.
Dyrektor IATA wyjaśnił, że ponad połowa obecnego planu opierała się o produkcję Odnawialnych Paliw Lotniczych (SAF). To paliwa, które nie są oparte o ropę naftową, produkowane np. ze zużytego oleju kuchennego, pozostałości rolniczych czy odzyskanego z atmosfery węgla. Zdaniem ekspertów takie paliwa mogą ograniczyć łączne emisje gazów cieplarnianych o 80% w porównaniu z klasycznym paliwem lotniczym. Problem w tym, wyjaśnił Walsh, że rozwój ich produkcji postępuje zbyt wolno.
Za wolno produkują ekologiczne paliwa
Walsh wyjaśnił, że w tym roku zostanie wyprodukowane jedynie 2,4 mln ton takich paliw – 0,8% tego, ile zużyją linie lotnicze. Dodał, że Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) chciała, by do 2030 roku SAF doprowadziły do redukcji emisji o 5%. Jeśli mam być szczery, nie ma ścieżki do realizacji tego celu – przyznał dyrektor.
Walsh dodał, że celem branży było to, by w 2050 roku SAF stanowiły aż 65% paliw wykorzystywanych przez linie lotnicze – ale coraz więcej wskazuje, że nie uda się wystarczająco zwiększyć ich produkcji. Różnica jest duża i nie zmniejsza się wystarczająco szybko – przyznał. Dodał, że linie lotnicze liczyły także na system handlu emisjami Corsia, wprowadzany pod auspicjami ONZ i ICAO, ale światowe rządy go ignorują.
W rozmowie z Guardianem Walsh powiedział, że nadal będą się starać, by jednak osiągnąć ten cel do 2050 roku. Stwierdził jednak, że są bardzo rozczarowani tym, że producenci SAF opóźniają jego dostawy. Nie podoba im się także brak reformy systemów zarządzania ruchem lotniczym, która jego zdaniem pomogłaby w ograniczeniu emisji.
źr. wPolsce24 za Guardian











