Gospodarka

Dlaczego kawa i czekolada są tak potwornie drogie? Ujawniamy mechanizm wielkiej grabieży Polaków

opublikowano:
Dlaczego ceny kawy są wciąż tak wysokie. Sklepowa półka z kawą w polskim sklepie
Dlaczego ceny kawy są wciąż tak wysokie (fot. shutterstock)
„Tania żywność w Europie skończyła się kilka lat temu” – ogłaszają z rozbrajającą szczerością zachodnie media ekonomiczne, powołując się na analizy rynku kawy, kakao czy olejów roślinnych. Dla przeciętnego Polaka nie jest to żadne odkrycie – codzienne paragony grozy mówią same za siebie. Warto jednak zadać kluczowe pytanie, którego poprawni politycznie eksperci wolą unikać: dlaczego ulubione produkty Polaków osiągają astronomiczne ceny, skoro na światowych giełdach surowce tanieją?

Iluzja wolnego rynku, czyli korporacje nie chcą oddać marż

Kto tak naprawdę zarabia na grabieniu polskich rodzin? Przez ostatnie lata tłumaczono nam, że drastyczny wzrost cen czekolady, kawy czy olejów to efekt obiektywnych czynników: anomalii pogodowych w Brazylii czy Afryce Zachodniej, przerwanych łańcuchów dostaw i globalnej inflacji. I rzeczywiście – ceny kakao i kawy na światowych giełdach biły historyczne rekordy.

Co dzieje się jednak dzisiaj? Jak donoszą analitycy rynku surowcowego, sytuacja na giełdach uległa diametralnej zmianie. Kakao na rynkach światowych gwałtownie potaniało, a eksperci wieszczą, że kawa powtórzy ten scenariusz ze względu na prognozy dobrych zbiorów. Logika wolnego rynku podpowiadałaby, że ceny w polskich sklepach powinny natychmiast spaść. Nic bardziej mylnego.

Na półkach sklepowych w Polsce wciąż panuje drożyzna. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: globalni producenci, gigantyczne koncerny spożywcze i wielkie sieci handlowe z zagranicznym kapitałem ani myślą rezygnować z gigantycznych zysków. Wykorzystują moment, aby „odrobić straty” z lat ubiegłych, sztucznie utrzymując wysokie ceny detaliczne i windując swoje marże kosztem polskich konsumentów. Surowiec na giełdzie może tanieć o połowę, ale w polskim markecie tabliczka czekolady czy paczka kawy i tak pozostaną towarem luksusowym.

To klasyczny mechanizm asymetrii cenowej, gdzie zysk transferowany jest do central wielkich korporacji, a koszty ponosi polski klient.

Brukselski bat na konsumenta – unijne regulacje uderzają w najuboższych

Zachodnie koncerny to jednak tylko jedna strona medalu. Drugim, niemal niewidzialnym sprawcą grabieży są unijni urzędnicy i ich ideologiczna krucjata. Mało kto w Polsce zdaje sobie sprawę, że nad rynkiem kawy i słodyczy wisi kolejne eurokratyczne widmo, które trwale zablokuje jakiekolwiek obniżki cen.

Chodzi o nowe, rygorystyczne regulacje przyjmowane w Unii Europejskiej, zakazujące sprowadzania surowców (takich jak kakao czy kawa) z terenów, które uległy wylesieniu po 2020 roku. Pod szczytnymi hasłami ochrony planety kryje się brutalny mechanizm biurokratyczny.

Spełnienie tych unijnych wymogów oznacza gigantyczne koszty certyfikacji, które uderzą w drobnych plantatorów, a promować będą jedynie największych graczy. Eksperci już teraz ostrzegają: niezależnie od tego, ile surowca będzie na świecie, unijne restrykcje spowodują, że w Europie ceny czekolady i kawy w najbliższych latach drastycznie wzrosną.

To stały schemat działania Brukseli – klimatyczna ideologia rządu europejskiego generuje koszty, które na samym końcu, w cenie finalnego produktu, opłaca polska rodzina przy kasie.

Spekulanci na giełdach, czyli „papierowa” kawa i czekolada

Kolejnym elementem tej układanki są globalni spekulanci i fundusze inwestycyjne. Kawa i kakao przestały być traktowane po prostu jako produkty spożywcze, a stały się instrumentami spekulacyjnymi na rynkach finansowych w Londynie i Nowym Jorku. Milionerzy z klimatyzowanych wieżowców grają na wzrosty cen, obracając wirtualnymi kontraktami, co powoduje gigantyczną zmienność rynku. Dla nich to tylko cyfry na ekranie komputera i okazja do szybkiego zarobku. Dla polskiego emeryta czy pracownika to realny wybór, czy stać go na odrobinę przyjemności do porannej prasy.

Kto nas grabi?

Czas przestać wierzyć w bajki o „obiektywnych mechanizmach rynkowych”. Dzisiejsza drożyzna w Polsce to wypadkowa trzech sił:

  • Zachłanności międzynarodowych korporacji i sieci handlowych, które polski rynek traktują jak dojną krowę, nie obniżając cen detalicznych mimo spadków na giełdach.
  • Ideologicznego szaleństwa Brukseli, która poprzez kolejne obostrzenia, certyfikaty i podatki ekologiczne sztucznie winduje koszty życia.
  • Globalnej spekulacji finansowej, która wysysa pieniądze z kieszeni realnych konsumentów.

Tania żywność w Europie rzeczywiście się skończyła – ale nie dlatego, że zabrakło rąk do pracy czy ziemi uprawnej. Skończyła się, ponieważ została zarżnięta przez chciwość globalistów i biurokrację, za co najgłośniej płaci polski, czeski, słowacki czy węgierski konsument.

źr. wPolsce24 za euronews.com

Gospodarka

Upchnęli 56 mikrokawalerek w zabytkowej kamienicy. Nadzór budowlany mówi: dość

opublikowano:
jamesqube-poznan-2906170 ok
Poznań (zdjęcie ilustracyjne) (fot. pixabay)
Nadzór budowlany nakazał deweloperowi likwidację mikrokawalerek w jednej z zabytkowych kamienic w centrum Poznania. Inwestor podzielił 22 mieszkania na 56 lokali, zdaniem inspektorów bez zgody. Większość z mikrokawalerek liczy mniej niż 25 metrów kwadratowych i znalazła już właścicieli.
Gospodarka

Dramatyczny skok cen na stacjach. Daniel Obajtek nie gryzie się w język: „To jest zwykłe złodziejstwo!”

opublikowano:
Daniel Obajtek były prezes Orlenu
(fot. Andrzej Wiktor/Fratria)
Koniec wakacji przyniósł polskim kierowcom brutalne zderzenie z rzeczywistością. Po wygaśnięciu rządowego programu osłonowego i powrocie do pełnej, 23-procentowej stawki VAT, ceny na pylonach wystrzeliły w górę. Głos w sprawie zabrał były prezes PKN Orlen, Daniel Obajtek. W mocnych słowach ocenił obecne działania władzy i wskazał, ile w rzeczywistości Polacy powinni dziś płacić za litr paliwa.
Gospodarka

W tych regionach przybywa milionerów! Sprawdź czy mieszkasz wśród najbogatszych Polaków

opublikowano:
Pieniądze ułożone na dokumentach
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Liczba najbogatszych Polaków rośnie szybciej niż krajowe PKB. Najnowsze dane z urzędów skarbowych pokazują jednak zaskakujący trend: podczas gdy w niektórych regionach liczba osób z dochodem powyżej miliona złotych gwałtownie rośnie, w innych zaczyna ich ubywać. Sprawdź, gdzie mieszka najwięcej polskich milionerów i który region okazał się absolutnym czempionem wzrostu.
Gospodarka

Czarny scenariusz staje się faktem. Motoryzacyjny gigant zwolni 100 tysięcy pracowników

opublikowano:
Samochód marki Volkswagen
(fot, ilustracyjna/ pixabay)
Niemiecki przemysł motoryzacyjny przechodzi przez bezprecedensowy kryzys, którego symbolem stały się właśnie radykalne decyzje koncernu Volkswagen. Rada nadzorcza spółki jednogłośnie zatwierdziła kompleksowy program głębokiej restrukturyzacji. Choć pierwotnie planowano zwolnienie 50 tysięcy pracowników, ostateczna skala redukcji etatów okazała się dwukrotnie większa – pracę ma stracić aż 100 tysięcy osób.
Gospodarka

Volkswagen skreśla markę, którą znali wszyscy Polacy. Ma zniknąć do 2029 roku, co z gwarancjami?

opublikowano:
Marka Seat ma zostać na rynku tylko do końca 2029 roku. Nie będzie jej 80. urodzin, które przypadłyby na 2030 rok
Marka Seat ma zostać na rynku tylko do końca 2029 roku. Nie będzie jej 80. urodzin, które przypadłyby na 2030 rok (Fot. Pixabay)
Ibiza, Cordoba, Toledo, Leon - przez lata samochody hiszpańskiego Seata były stałym elementem polskich ulic. Dziś jednak marka, która dla wielu kierowców jest niemal symbolem motoryzacji przełomu lat 90. i 2000., znalazła się na równi pochyłej. Według dokumentu przygotowanego dla Rady Nadzorczej Grupy Volkswagen Seat ma zostać stopniowo wygaszony do końca 2029 roku. Ironia losu? Rok później marka powinna świętować swoje 80. urodziny.
Gospodarka

Zamiast odpowiedzi atak na dziennikarkę wPolsce24. Minister Motyka nie może już utrzymać nerwów na wodzy

opublikowano:
motyka ok
W rządzie Donalda Tuska musi panować coraz większa nerwowość. Chyba tylko tym można tłumaczyć coraz częstsze ataki ministrów na dziennikarzy mediów, które im się nie podobają. Tym razem padło na dziennikarkę wPolsce24. Powód? Bo zapytała ministra energii Miłosza Motykę, dlaczego paliwo jest takie drogie.