Kolejna ważna inwestycja do kosza? Niepokojące ustalenia z Pomorza

Ministerstwo: nie ma jej w programie
W odpowiedzi resortu infrastruktury na zapytanie marszałek województwa kujawsko-pomorskiego opublikowanej przez europosła Piotra Müllera czytamy wprost, że „Via Pomerania” nie została uwzględniona w Rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych. Co więcej, ministerstwo przyznaje, że obecnie nie prowadzi żadnych prac nad określeniem przebiegu trasy. To oznacza, że nawet dyskusja o wschodniej obwodnicy Bydgoszczy w tym kontekście jest dziś bezprzedmiotowa.
Krótko mówiąc – inwestycja, o której mówiono jako o kluczowej dla regionu, nie istnieje nawet na papierze.

GDDKiA: żadnych działań
Podobne stanowisko zajmuje GDDKiA. Dyrekcja potwierdza, że nie prowadzi prac związanych z „Via Pomeranią”, a trasa nie figuruje w obowiązujących dokumentach strategicznych – ani krajowych, ani europejskich.
To oznacza, że projekt nie tylko nie ma finansowania, ale nawet formalnego miejsca w planach rozwojowych państwa.
Piotr Müller: „Rząd nie robi nic”
Sprawę nagłaśnia europoseł Piotr Müller, który od miesięcy apeluje o wpisanie trasy do krajowych i europejskich dokumentów strategicznych.
– To kolejny dowód na to, że rząd w tej sprawie po prostu nie robi nic. Zamiast konkretów widzimy medialne przepychanki i pozorowanie działań – podkreśla Müller.
Jak wynika z odpowiedzi Ministerstwo Finansów, resort nie wydał żadnej decyzji zabezpieczającej środki nawet na opracowanie wariantów przebiegu drogi. Nie ma więc ani pieniędzy, ani dokumentów, ani harmonogramu.
Brak zgłoszenia do Brukseli
Co więcej, według informacji przekazanych przez Komisję Europejską, polski rząd nie zgłosił „Via Pomeranii” do rozszerzenia sieci TEN-T. To szczególnie zaskakujące wobec wcześniejszych deklaracji o „strategicznym znaczeniu” inwestycji.
Jeśli rząd nie zgłasza projektu na poziomie unijnym, trudno mówić o realnej woli jego realizacji.
Dlaczego „Via Pomerania” jest kluczowa?
Planowana trasa miałaby połączyć Ustkę, Słupsk, Bytów, Chojnice, Bydgoszcz i Inowrocław. Dla Pomorza Środkowego i Kujaw oznaczałoby to:
-
lepsze skomunikowanie regionu z resztą kraju,
-
skrócenie czasu przejazdu,
-
wzmocnienie połączeń portów z głównymi korytarzami transportowymi,
-
impuls rozwojowy dla lokalnych przedsiębiorców.
To nie tylko droga – to projekt o znaczeniu gospodarczym i strategicznym.
Regiony poza zainteresowaniem rządu?
Sprawa „Via Pomeranii” wpisuje się w szerszy obraz polityki infrastrukturalnej obecnego rządu. Mimo zapowiedzi „równomiernego rozwoju”, konkretów brak. Samorządy apelują, parlamentarzyści składają zapytania, a odpowiedzi z Warszawy są jednoznaczne: nie ma planów, nie ma środków, nie ma prac. Przykład? Opóźniana rozbudowa CPK czy Suchego Portu w Małszewiczach na co wcześniej zwracał uwagę m. in. senator PiS Grzegorz Bierecki.
- Ta inwestycja jest opóźniona o 2 lata. Naszym obowiązkiem, jako parlamentarzystów, jest dokonanie aktualizacji wciąż obowiązującej ustawy i stąd inicjatywa panów posłów, aby dokonać poprawek uruchomić środki na finansowanie rozbudowy portu logistycznego w Małaszewiczach w tym roku jeszcze o 26 milionów. Te środki mają pochodzić w całości z rezerwy, która jest w dyspozycji premiera. Są w budżecie środki na finansowanie rozbudowy Małaszewicz, musi być tylko wola – powiedział podczas konferencji prasowej senator Grzegorz Bierecki na początku lutego.
Dla mieszkańców Pomorza i Kujaw i wschodnich regionów Polski takich jak Południowe Podlasie, to jasny sygnał, że ich potrzeby znów zostały odsunięte na dalszy plan. A bez realnych inwestycji infrastrukturalnych trudno mówić o konkurencyjności regionu i jego bezpieczeństwie komunikacyjnym.
Na razie „Via Pomerania” i Małaszewicze pozostają więc symbolem niespełnionych obietnic – i bezczynności rządu w kluczowej dla północnej Polski sprawie.
źr. wPolsce24 za Biuro Poselskie Piotra Müllera











