Miało być taniej, a jest coraz drożej. Kolejna podwyżka, która dotknie Polaków

Jeszcze w kampanii wyborczej premier Donald Tusk deklarował, że jego polityka ma przynieść Polakom „tańsze życie”, mniejsze obciążenia i realne ulgi w codziennych wydatkach. Tymczasem realia kolejnego roku jego rządów pokazują coś zupełnie innego.
Jak informuje portal money.pl, samorządy w całej Polsce masowo podnoszą opłaty za gospodarowanie odpadami, często o znaczące kwoty. W niektórych miejscowościach stawki miesięczne za jedną osobę sięgają nawet 53 zł i więcej, a roczne koszty dla czteroosobowej rodziny mogą wynieść blisko 2 500 zł.
Dlaczego płacimy więcej?
Skąd takie podwyżki? Oficjalne tłumaczenia mówią o kosztach operacyjnych: droższa energia, droższe paliwo, wyższe pensje oraz coraz większe opłaty narzucane samorządom przez instytucje marszałkowskie. Kolejnym argumentem ma być większa ilość odpadów generowanych przez społeczeństwo.
Jednak dla wielu rodzin te wyjaśnienia brzmią jak próba ukrycia jednego faktu: to na skutek działań władz centralnych samorządy przerzucają koszty na mieszkańców.
Podwyżki widoczne są zarówno w dużych aglomeracjach, jak i mniejszych gminach. W Bielsku-Białej stawki wzrosną o około 25%, w Rybniku mieszkańcy również zapłacą kilkanaście złotych więcej miesięcznie, a w wielu lokalizacjach opłaty już przekroczyły poziom, który jeszcze niedawno wydawał się granicą akceptowalności.
Podwyżki odczuwalne i bolesne
Dla przeciętnego Polaka — szczególnie rodzin wielodzietnych, emerytów czy osób o niższych dochodach, to konkretne, bolesne obciążenie, które może konkurować z rachunkami za energię czy gaz. I choć politycy w Warszawie nadal mówią o „taniej Polsce”, realne koszty życia niestety idą w przeciwnym kierunku w górę i coraz szybciej.
Co gorsza, w wielu miejscach mieszkańcy czują się pozostawieni sami sobie. Władze miast przekonują, że nie mają wyboru, bo system ma się samofinansować. Jednak wielu obserwatorów i samych obywateli dostrzega, że to błędne i krótkowzroczne podejście, które zamiast szukać rozwiązań systemowych, jak rzeczywiste odciążenie domowych budżetów czy wprowadzenie rozszerzonej odpowiedzialności producentów, przerzuca ciężar wydatków na barki zwykłych ludzi.
Podsumowując: obietnice o „tańszym życiu” zaczynają wybrzmiewać kuriozalnie w świetle realiów, z którymi spotykają się Polacy. Tam, gdzie miało być ulgowo i oszczędnie, jest drożej i bardziej uciążliwie. Podwyżki opłat za wywóz śmieci to kolejny przykład na to, że polityczne deklaracje często rozmijają się z realiami codzienności, a to zwykli ludzie, a nie politycy, płacą tę cenę
źr. wPolsce24 za money.pl











