Decydujące godziny dla JSW. Bez porozumienia ze związkami grozi upadłość. Rząd szantażuje górników

Wiceszef MAP w rozmowie z RMF24 nie pozostawił złudzeń: bez zgody związków na ograniczenie kosztów płacowych nie ma mowy o uratowaniu spółki. Polityk dodał, że nie jest możliwe udzielenie JSW finansowania zewnętrznego bez dostosowania kosztów pracy do realiów rynkowych.
Jak dodał, rząd oczekuje czasowego zawieszenia części porozumień zbiorowych regulujących warunki pracy i płacy. Takie rozwiązanie miałoby obowiązywać przynajmniej do 2027 roku i pozwolić spółce przetrwać najtrudniejszy okres.
Dwa scenariusze: restrukturyzacja albo upadłość
Zdaniem wiceministra obecna sytuacja oznacza wybór między tylko dwoma możliwymi wariantami.
– Związki zawodowe razem z zarządem zdecydują, który scenariusz wybiorą – podkreślił i wyjaśnił, że możliwe są tylko dwa rozwiązania: jakościowe i upadłościowe.
Według resortu aktywów państwowych górnicy nie byli wcześniej rzetelnie informowani o realnej kondycji finansowej JSW. Teraz stawką rozmów jest m.in. pożyczka z Funduszu Reprywatyzacji w wysokości 2,9 mld zł, uzależniona od akceptacji planu ograniczenia kosztów pracy.
Płynność finansowa może się skończyć w kilka tygodni
Sytuacja jest wyjątkowo napięta. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun przyznał we wtorek, że JSW znalazła się w jednym z najtrudniejszych momentów w swojej historii, a jej płynność finansowa może wyczerpać się już na przełomie stycznia i lutego.
Zarząd spółki wcześniej zaapelował do związków o zgodę na czasowe zawieszenie wybranych świadczeń pracowniczych. To reakcja na – jak określono – „istotne pogorszenie sytuacji płynnościowej w perspektywie dwóch miesięcy”.
Spór o cięcia i zatrudnienie
Związki zawodowe poinformowały w zeszłym tygodniu, że nie zgodziły się na podpisanie porozumienia. Według ich wyliczeń proponowane przez zarząd ograniczenia świadczeń oznaczałyby niemal 8 mld zł oszczędności kosztem pracowników w ciągu trzech lat.
Grzegorz Wrona przyznaje, że JSW będzie musiała również zmierzyć się z problemem zatrudnienia. Jego zdaniem decyzje o ewentualnych redukcjach powinny zapadać na poziomie poszczególnych kopalń.
– Musimy popatrzeć, gdzie i w jaki sposób możemy realizować wydobycie jakościowego węgla, który jest zbywalny, a nie takiego, który trafia na zwały. Rynek jest na węgiel koksujący wysokiej jakości – zaznaczył.
źr. wPolsce24 za RMF24











