Tusk nie może już sobie pozwolić na wojnę z prof. Glapińskim. Za bardzo zadłużył Polskę

Z ustaleń Bloomberga wynika jasno, że w rządzie zapanowało przekonanie, iż konflikt z bankiem centralnym mógłby poważnie zaniepokoić zagranicznych inwestorów i uderzyć w rynek obligacji. A Polska nie jest dziś w komfortowej sytuacji. Deficyt budżetowy należy do największych w całej Unii Europejskiej, a potrzeby pożyczkowe państwa rosną lawinowo.
W takiej sytuacji podważanie niezależności banku centralnego i próba postawienia jego prezesa przed politycznym trybunałem mogłyby oznaczać jedno: wzrost rentowności obligacji, spadek zaufania inwestorów i realnie wyższe koszty obsługi długu.
Krótko mówiąc – rząd Tuska doszedł do wniosku, że na ideologiczną krucjatę z NBP po prostu go nie stać.
Glapiński okazał się filarem stabilności
To, co dla rządu jest dziś problemem, paradoksalnie stanowi najlepszy dowód na siłę pozycji Adama Glapińskiego. Bloomberg wprost przyznaje, że sama groźba destabilizacji relacji z NBP miałaby wymierny wpływ na finanse państwa. To nie jest drobny szczegół – to potwierdzenie, że prezes polskiego banku centralnego jest postrzegany przez rynki jako gwarant ciągłości i przewidywalności polityki monetarnej.
Nie bez znaczenia są też twarde liczby. Glapiński wskazywał, że 175 punktów bazowych obniżek stóp procentowych w 2025 roku może przynieść budżetowi około 25 mld zł oszczędności na obsłudze długu w ciągu dwóch lat. W realiach napiętych finansów publicznych to kwota, obok której żaden rząd nie przejdzie obojętnie.
Od konfrontacji do „relacji wzorcowych”
Jeszcze niedawno retoryka obu stron była skrajnie ostra. Dziś – jak zauważa Bloomberg – mamy do czynienia z wyraźnym zwrotem. Glapiński złagodził ton, mówi o „wzorowych relacjach” z Ministerstwem Finansów i sygnalizuje gotowość do dalszego luzowania polityki pieniężnej. Rząd z kolei przestał eskalować konflikt i ograniczył się do sejmowej komisji, której realne znaczenie polityczne jest znikome.
Co więcej, w tle pojawiają się rozmowy o personaliach w zarządzie NBP, co sugeruje, że zamiast wojny strony szukają pragmatycznego modus vivendi.
Kryzysowy egzamin zdany?
Cała ta historia prowadzi do pytania, którego jeszcze niedawno wielu nie chciało zadawać:
czy prof. Adam Glapiński po prostu dobrze przeprowadził Polskę przez czas kryzysów – pandemicznego i wojennego?
Fakty są takie, że mimo bezprecedensowych wstrząsów Polska uniknęła finansowej katastrofy, system bankowy pozostał stabilny, a państwo mogło finansować rekordowe potrzeby pożyczkowe. Dziś, gdy nowa władza musi pożyczać jeszcze więcej, okazuje się, że nie może sobie pozwolić na podważanie tej stabilności.
I to jest być może najbardziej gorzka lekcja dla obecnej ekipy rządzącej: w zderzeniu z realiami globalnych rynków finansowych polityczne hasła przegrywają z ekonomiczną odpowiedzialnością.
źr. wPolsce24 za bloomberg.com











