To dlatego rząd Tuska przeciąga jak może obniżenie VAT na paliwa? Te liczby dają do myślenia

Konkretne wyliczenia na X zaproponował europoseł Waldemar Buda. Z jego danych wynika, że od końca lutego ceny paliw znacząco poszły w górę. Diesel zdrożał średnio z 5,98 zł do 8,19 zł za litr, a benzyna z 5,90 zł do 7,70 zł. Średnio oznacza to wzrost o około 2 zł na każdym litrze.
A teraz kluczowy element: Polska zużywa rocznie ponad 30 miliardów litrów paliwa, co daje około 86 milionów litrów dziennie. Przy takim wolumenie nawet niewielka zmiana ceny przekłada się na gigantyczne kwoty. Z każdego dodatkowego 1 zł na litrze znacząca część trafia do budżetu w postaci podatków, w tym VAT. Według przedstawionych szacunków, przy wzroście o 2 zł na litrze sam dodatkowy VAT może wynosić około 0,37 zł na litrze. To oznacza nawet 32 miliony złotych dziennie więcej – choć przy ostrożnym liczeniu przyjmuje się około 16 milionów złotych dziennie.
W efekcie w ciągu zaledwie kilkudziesięciu dni – od końca lutego do drugiej połowy marca – dodatkowe wpływy do budżetu państwa z samego VAT mogą sięgać nawet około 400 milionów złotych.
To prowadzi do jeszcze jednego wniosku: według tej arytmetyki każdy dodatkowy 1 zł na litrze paliwa to potencjalnie 5–6 miliardów złotych rocznie więcej dla budżetu państwa. W tym kontekście coraz częściej pojawia się pytanie o działania rządu Donalda Tuska. W sytuacji, gdy inne państwa Europy decydują się na obniżki podatków i szybkie działania osłonowe dla obywateli, w Polsce wciąż słyszymy głównie o analizach i ewentualnych decyzjach „w przyszłości”.
Czy brak szybkiej obniżki VAT na paliwa wynika z chęci stabilizowania dziurawego jak szwajcarski ser budżetu? Czy może z obawy przed utratą dodatkowych wpływów, które generują rosnące ceny?
źr. wPolsce24 za X











