Gospodarka

Jedzenie owadów uratuje planetę? Bezlitosne badania: Emisje jak przy produkcji mięsa

opublikowano:
Naukowcy ujawniają prawdę o hodowli owadów
Hit okazał się być klimatyczną klapą? (fot. pixabay)
Przemysłowa hodowla owadów na żywność nie jest aż tak ekologiczna, jak dotąd sądzono. Jej wpływ na klimat zależy od energii, paszy i tego, co zastępuje w diecie. Na domiar złego emisje związane z tą hodowlą zbliżają się do tych generowanych przez produkcję mięsa.

Takie wnioski płyną z raportu opublikowanego przez think tank zajmujący się badaniem środowiska Stockholm Environment Institute. Autorzy raportu przeanalizowali dostępne badania dotyczące wpływu hodowli owadów w Europie i Ameryce Północnej na środowisko. I okazało się, że część założeń dotyczących owadów jako klimatycznie korzystniejszej alternatywy dla mięsa jest nie do utrzymania.

Kto promuje owadzie białko?

Tezę tę promują środowiska naukowe, organizacje międzynarodowe oraz – a jakże! - firmy z branży spożywczej oraz część organizacji ekologicznych. Do tych najpotężniejszych należą m.in. agendy ONZ takie jak FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa) czy Światowe Forum Ekonomiczne (WEF).

Przychylnie traktuje ją także Komisja Europejska. A ponieważ – jak twierdzo- owady mogą być rozpatrywane jako alternatywne źródło białka, Bruksela zatwierdziła do sprzedaży kilka produktów z owadów, m.in. mączniki i świerszcze. W styczniu 2025 r. dopuściła także proszek z larw mącznika poddanego działaniu UV. 

Ślad węglowy wcale nie mniejszy

Tymczasem szwedzcy naukowcy podważyli - przynajmniej częściowo - te twierdzenia. Zwracają oni uwagę, że ślad węglowy hodowli owadów jest zróżnicowany. W zależności od systemu produkcji emisje mogą wynosić od ok. 3 do 35,5 kg CO2 na kilogram białka. Dla porównania: drób wiąże się z emisjami na poziomie 18-36 kg CO2, a wieprzowina 21-53 kg CO2.

W najlepszych warunkach owady wypadają więc korzystnie, ale w tych mniej efektywnych ich przewaga znika.

Raport wskazuje też, że najwyższe emisje generuje hodowla owadów w chłodniejszych regionach świata, gdzie konieczne jest ogrzewanie obiektów gospodarczych. Dodatkowym minusem jest to, że w Europie i Ameryce Płn. nadal w tego typu instalacjach bardzo niewielki udział ma energia odnawialna.

Kto zajada owady?

Problemem, na który autorzy zwracają uwagę, jest także to, że choć hodowla owadów bywa promowana jako sposób na ograniczenie produkcji mięsa, jej większość trafia – co za pech - nie do ludzi, lecz do pasz dla zwierząt gospodarskich oraz ryb. A to oznacza, że zamiast zastępować hodowlę zwierząt, sektor pośrednio ją wspiera.

- Jeśli owady są wykorzystywane głównie jako pasza dla innych zwierząt, wcale nie prowadzi to do spadku konsumpcji mięsa. Decydenci powinni więc zadać sobie pytanie, czy takie inwestycje rzeczywiście zmieniają system żywnościowy, czy wręcz go utrwalają - zauważyła współautorka badania Cleo Verkuijl.

Słaba akceptacja, niska sprzedaż 

Naukowcy zwrócili też uwagę, że rynek konsumencki produktów z owadów pozostaje ograniczony, ponieważ trafiają one do wąskiej grupy odbiorców, ponieważ nie są szeroko akceptowane jako element codziennej diety.

W praktyce przekłada się to na niską sprzedaż, mimo wieloletniego wsparcia inwestorów i instytucji publicznych, co spowalnia rozwój całego sektora.

Robaki też czują

Na dodatek rosnące inwestycje w hodowlę owadów odciągają środki finansowe i uwagę polityków od innych technologii alternatywnego białka, takich jak białko roślinne czy mięso hodowane komórkowo, które mogą mieć większe szanse na masową produkcję.

Autorzy raportu wskazali także na kwestie etyczne związane z coraz większą liczbą badań sugerujących, że owady mogą posiadać zdolność odczuwania bólu i reakcji stresowych, co stawia pytanie o moralną akceptowalność ich przemysłowej hodowli na dużą skalę.

źr. wPolsce24 za PAP

 

Gospodarka

Gdzie można oddawać plastikowe butelki? System kaucyjny w Polsce

opublikowano:
screenshot-www_youtube_com-2024_10_11-09_22_39
Grzegorz Szafraniec, redaktor Gazety Bankowej i portalu wGospodarce.pl, tłumaczy, jak będzie działał system kaucyjny w Polsce.
Gospodarka

Tysiące Polaków zapłacą większe podatki. Podwyżki sprytnie ukryto

opublikowano:
supermarket-5202138_1280
Inflacja zjada nasze pensje, a Tusk w podatkach zabierze ich podwyżki?
Miało być podniesienie kwoty wolnej od podatków do 60 tys. złotych, będzie podniesienie samych podatków. Chodzi o tzw. ukrytą podwyżkę podatku dochodowego PIT.
Gospodarka

Drastyczny wzrost cen żywności. Podwyżki drenują nasze kieszenie

opublikowano:
2410-25 - graf2
Wzrastają ceny w sklepach (fot. PiS)
Miało być taniej, jest jeszcze drożej. Choć Donald Tusk obiecywał, że wraz z dojściem do władzy powstrzyma wzrost cen jedzenia, na skutek jego decyzji, takich jak zniesienie "zerowego" VAT-u na żywność, ceny podstawowych produktów drastycznie rosną. PiS opublikował specjalny spot, który uderza w rząd
Gospodarka

"Dziura Tuska pustoszy budżet Polski". To odbije się na finansach nas wszystkich

opublikowano:
mid-24a30064
Przewodniczący KP PiS Mariusz Błaszczak oraz posłowie PiS Mateusz Morawiecki, Zbigniew Kuźmiuk i Małgorzata Golińska podczas konferencji prasowej o dziurze budżetowej (fot. PAP/Albert Zawada)
Mamy do czynienia z największym deficytem budżetowym w historii Polski. Rząd wydaje rekordowe kwoty, jednocześnie tnąc pieniądze na służbę zdrowia, czy strategiczne inwestycje. Wystarczyło kilka miesięcy rządów tej ekipy, by sytuacja państwa drastycznie się pogorszyła.
Gospodarka

Gdzie są pieniądze z naszych podatków? KAS odbierane są narzędzia do ścigania podatkowych oszustów

opublikowano:
mid-24b07006
Gdzie są nasze pieniądze z podatków panie premierze? (fot. PAP/Leszek Szymański)
"Pieniędzy nie ma i nie będzie" - te słowa Jacka Vincenta Rostowskiego, ministra finansów w drugim rządzie Donalda Tuska, na dobre przylgnęły do polityki obecnego premiera. Niestety, kolejna kadencja Platformy Obywatelskiej to znowu okres zapaści finansów publicznych. Gdzie podziały się pieniądze z naszych podatków? Pytał w Sejmie poseł PiS Zbigniew Bogucki. Jest mniejszy nacisk na walkę z przestępczością - odpowiada urzędniczka z Krajowej Administracji Skarbowej.
Gospodarka

Daniel Obajtek, były prezes Grupy Orlen, skomentował wyniki finansowe koncernu. Padły słowa o "zaorywaniu"

opublikowano:
AWIK_Obajtek_30012024_34 (1)
Daniel Obajtek przygląda się ze smutkiem jak firma, którą rozwijał jest dziś zwijana (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Były prezes Grupy Orlen, a obecnie europoseł Daniel Obajtek skomentował wyniki finansowe jakie koncern opublikował w środę wieczorem. Fatalne dane, jakie przedstawił Orlen są drastycznie niższe od tych jakie notowała Grupa pod kierownictwem Obajtka. Szymon Hołownia mówi wprost: trzeba przekuć ten balon wielkich inwestycji związanych z marzeniami o wielkiej spółce.