Gospodarka

Nowy unijny nakaz uderzy w miliony Polaków. Bez dowodu osobistego tego nie kupisz

opublikowano:
Pieniądze w rękach młodej Polki o różowych paznokciach
Chcą nam odebrać możliwość płacenia gotówką (fot. shutterstock)
Eurokraci szykują kolejny zamach na naszą wolność, prywatność i niezależność finansową. Pod płaszczykiem walki z „praniem brudnych pieniędzy” Unia Europejska wprowadza przepisy, które uderzą wprost w przeciętnego, uczciwego obywatela. Jak wynika z doniesień portalu Money.pl, wielkimi krokami nadchodzi koniec anonimowych zakupów. Chcesz kupić droższy sprzęt, auto, zegarek czy biżuterię za odłożone w pocie czoła pieniądze? Zapomnij o spokoju – będziesz musiał wylegitymować się dowodem osobistym, a Twoje dane trafią do unijnego systemu kontroli!

Nowe rozporządzenie AMLR (Anti-Money Laundering Regulation), które wejdzie w życie w lipcu 2027 roku, drastycznie ograniczy prawo do dysponowania własną gotówką. Unijni urzędnicy wyznaczyli odgórny, sztywny limit płatności gotówkowych w relacji konsument-firma na poziomie 10 000 euro (ok. 43 tys. zł). Powyżej tej kwoty transakcja gotówką będzie całkowicie zakazana. Wszystko będzie musiało iść przez bank, pod czujnym okiem systemu.

Próg, który zmienia wszystko

Jednak to nie wszystko. Prawdziwa pułapka i totalna inwigilacja kryje się w znacznie niższym progu, który dotknie miliony Polaków. Przy płatnościach gotówkowych powyżej 3 000 euro (około 13 tysięcy złotych) sprzedawca będzie miał bezwzględny obowiązek pełnej weryfikacji tożsamości klienta!

Co to oznacza w praktyce? Jeśli pójdziesz do sklepu rtv, jubilera, salonu meblowego czy komisu samochodowego i będziesz chciał zapłacić legalnie zarobioną, tradycyjną gotówką za towar wart niewiele ponad 13 tysięcy złotych, sprzedawca usłyszy unijny nakaz: „Zobacz dowód osobisty klienta, spisz jego personalia i zweryfikuj go”.

Legalny, polski środek płatniczy staje się w oczach Brukseli czymś podejrzanym. Klient płacący banknotami ma być traktowany niemal jak potencjalny przestępca, którego trzeba spisać i skontrolować.

Chcą odebrać nam gotówkę

To jawne dążenie do budowy społeczeństwa bezgotówkowego, w którym każdy nasz ruch finansowy – od zakupu lodówki, przez wakacje, aż po pierścionek zaręczynowy – będzie rejestrowany, analizowany i archiwizowany. Przepisy te uderzają przede wszystkim w klientów indywidualnych, czyli zwykłych konsumentów, którzy dotychczas w Polsce mogli cieszyć się wolnością i brakiem limitów w transakcjach z firmami.

Brukselscy technokraci krok po kroku odbierają nam prawo do prywatności. Gotówka to ostatni bastion wolności, który nie pozwala korporacjom i państwowym urzędnikom na pełne kontrolowanie tego, na co wydajemy nasze pieniądze.

Już wkrótce, jeśli nie sprzeciwimy się tej unijnej dyktaturze, bez zgody Wielkiego Brata i okazania dowodu nie kupimy nawet lepszego roweru czy wyposażenia do domu. Czy tak ma wyglądać „nowoczesna Europa”? To nie nowoczesność, to totalna inwigilacja.

źr. wPolsce24 za money.pl

Gospodarka

Ukraińskie zboże znowu zalewa Polskę. Ponad 100 wagonów ze zbożem dziennie wjeżdża do Polski

opublikowano:
Ukraińskie zboże znowu zalewa Polskę
Ukraińskie zboże znowu zalewa Polskę (fot. shutterstock)
Zapewnienia o szczelnych granicach, obietnice ochrony polskiego rynku i twardych negocjacjach z Brukselą okazały się kolejną fikcją koalicji rządzącej. Podczas gdy polscy gospodarze stają na krawędzi bankructwa, wschodnia granica znowu stoi otworem przed ukraińskimi zbożowymi potentatami. Z danych branżowych wynika, że każdego dnia do Polski wtaczają się dziesiątki wagonów załadowanych surowcem zza Buga. Rolnicy z Lubelszczyzny mówią wprost: zostaliśmy oszukani.
Gospodarka

Niemal 70 lat tradycji znika z Austrii. Znana firma przenosi się do Polski

opublikowano:
Kobieta szyjąca na maszynie
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Zapowiedź zamknięcia zakładu produkcyjnego w Górnej Austrii kończy pewien rozdział w historii słynnego producenta odzieży Eisbär Sportmoden. Firma, której czapki z charakterystycznym logo misia polarnego od dziesięcioleci noszą fani sportów zimowych, zwalnia część załogi i przenosi produkcję do Polski oraz Chin.
Gospodarka

Ponad 432 tysiące Polaków wpadło w „pelletową pułapkę”. Ministerstwo przyznaje, że nie panuje nad sytuacją

opublikowano:
Zdjęcie białego domu i okrągła fotografia pelletu
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Programy państwowe przez lata zachęcały Polaków do wymiany pieców na ekologiczne kotły na pellet, ale tuż przed nowym sezonem grzewczym ceny opału drastycznie skoczyły do 2 tysięcy złotych za tonę. Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska oficjalnie przyznaje, że nie ma kontroli nad rynkiem pelletu, nie posiada danych o ilości drewna trafiającego do produkcji ani nie potrafi określić rocznego zapotrzebowania gospodarstw domowych.
Gospodarka

Budżet się sypie, Tusk szuka 40 mld zł. Zapłacimy my wszyscy, Polacy

opublikowano:
Donald Tusk znowu dobierze nam się do portfeli
Donald Tusk znowu dobierze nam się do portfeli (fot. shutterstock)
Koniec wyborczych bajek o „kwocie wolnej 60 tysięcy” i obniżaniu danin. Koalicja Donalda Tuska zderzyła się z brutalną ścianą rzeczywistości. Zadłużenie państwa bije rekordy, Polska tkwi w nałożonej przez Brukselę procedurze nadmiernego deficytu, a w państwowej kasie zieje gigantyczna dziura. Aby ratować rozpadające się finanse publiczne, Ministerstwo Finansów szykuje bezprecedensowy drenaż portfeli obywateli. W 2027 roku rząd zamierza wyciągnąć z rynku ponad 40 mld zł – uderzając zarówno w podatki bezpośrednie, jak i pośrednie.
Gospodarka

Przekręt przy montażu pomp ciapła i fotowoltaiki? Jeśli podpisałeś umowę z tą firmą, możesz mieć problemy

opublikowano:
Panele fotowoltaiczne zamontowane na dachu
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył karę w wysokości blisko 21,5 mln zł na wrocławską spółkę Nasz Prąd. Urząd zakwestionował aż 21 postanowień umownych stosowanych przy oferowaniu pomp ciepła, fotowoltaiki oraz kotłów na pellet. Sprawa jest na tyle poważna, że szef UOKiK skierował również zawiadomienie do prokuratury w związku z ryzykiem popełnienia przestępstwa przy zawieraniu umów.
Gospodarka

„Jak trzeba będzie, to pójdę do więzienia”. Daniel Obajtek odpowie za to, że Polacy tankowali taniej?

opublikowano:
2487400_6
Były prezes Orlenu Daniel Obajtek zarzucił obecnym władzom stosowanie metod „ubeckiego państwa”. W swoich wypowiedziach polityk szczegółowo skomentował kwestie kształtowania cen paliw, sytuację finansową płockiego koncernu i działania służb wobec byłych menedżerów spółki.