"To są jaja". Przez błahostkę chcą pozbawić polską firmę miliardowego kontraktu

Na sprawę ostro zareagował w serwisie X Adam Czarnecki, przewodniczący Rady Koordynacyjnej stowarzyszenia TakDlaCPK.
Zwrócił uwagę, że z powodu – jego zdaniem – relatywnie niewielkiego uchybienia sprzed trzech lat polskie konsorcjum może stracić miliardowy kontrakt, a najbliżej jego przejęcia jest konsorcjum z udziałem firmy Budimex (kontrolowanej w 50 proc. przez kapitał hiszpański) oraz PORR.
Według dostępnych informacji oferta Budimeksu jest o ok. 400 mln zł wyższa od propozycji Mirbud–Torpol.
Wpis Czarneckiego nadał sprawie szerszy kontekst: nie chodzi już wyłącznie o interpretację przepisów Prawa zamówień publicznych, lecz o pytanie, czy mechanizm odwoławczy nie prowadzi w praktyce do eliminowania tańszych, w pełni polskich wykonawców.
Argumenty Mirbudu
Mirbud zapowiada zaskarżenie wyroku do Sądu Zamówień Publicznych. Spółka podnosi, że:
- kara była jawna i ujęta w publicznym sprawozdaniu finansowym,
- naruszenie miało charakter jednostkowy,
- wysokość sankcji (15 tys. zł przy maksymalnej możliwej karze 1 mln zł) świadczy o jego ograniczonej wadze,
- od decyzji minęły trzy lata, co – zdaniem spółki – oznacza przedawnienie ewentualnych przesłanek wykluczenia,
- wykluczenie z przetargu o wartości 4,5 mld zł jest działaniem nieproporcjonalnym.
Spółka twierdzi również, że analizowała, czy kara w ogóle podlega obowiązkowi raportowania w świetle przepisów. Dodajmy, że kara dotyczyła zabezpieczenia wykopów przy budowie obejście tzw. Węgierskiej Górki na budowie trasy S1 na południu Polski.
Największa inwestycja w historii PKP PLK
Przetarg ogłosiły PKP Polskie Linie Kolejowe. Szacowana wartość inwestycji to ok. 6 mld zł. Modernizacja tego fragmentu Rail Baltica ma strategiczne znaczenie dla połączeń Polski z państwami bałtyckimi. Postępowanie od początku budziło zainteresowanie, m.in. dlatego, że wykluczono z niego firmy spoza UE.
Spór o proporcje
Sprawa sprowadza się dziś do fundamentalnego pytania: czy nieujawnienie administracyjnej kary w wysokości 15 tys. zł sprzed trzech lat powinno skutkować utratą jednego z największych kontraktów infrastrukturalnych w kraju?
Z jednej strony KIO stoi na straży formalnej przejrzystości przetargów. Z drugiej – pojawiają się głosy, że mechaniczne stosowanie przepisów może prowadzić do skutków nieproporcjonalnych, również finansowo dla państwa.
źr. wPolsce24 za X/wnp.pl











