Poseł Płażyński tworzy w USA grunt pod strategiczną inwestycję, podczas gdy rząd Tuska… nie ma czasu. Amerykański Kongres dostrzega potencjał Portu Haller!

Jak poinformował poseł Kacper Płażyński, przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, sprawa budowy tego nowoczesnego głębokowodnego portu typu ro-ro (podwójnego zastosowania – cywilnego i wojskowego) trafiła bezpośrednio do amerykańskich partnerów.
Poseł Płażyński spotkał się na Kapitolu z kluczowymi postaciami amerykańskiej polityki zagranicznej i obronnej. Wśród rozmówców znaleźli się Brian Mast – szef komisji spraw zagranicznych Kongresu USA – a także wpływowi kongresmeni Pete Sessions oraz Robert Aderholt.
Miło mi poinformować, że sprawa Portu Haller trafiła za ocean. W sprawie budowy portu ro-ro podwójnego zastosowania spotkałem się m. in. z szefem komisji spraw zagranicznych amerykańskiego kongresu Brianem Mastem, kongresmenami Sessions i Aderholtem” – przekazał poseł Płażyński.
Amerykański sojusznik widzi głęboki sens. A Warszawa?
Wizyta ta to element szeroko zakrojonego planu przygotowywania politycznego i geopolitycznego gruntu pod natychmiastową realizację inwestycji po nieuchronnym odzyskaniu władzy przez obóz patriotyczny. Port Haller – zaplanowany w sąsiedztwie budowanej elektrowni jądrowej w Choczewie – ma stać się czwartym pełnomorskim portem w Polsce.
Dzięki wykorzystaniu budowanej już infrastruktury dostępowej (kolejowej i drogowej), projekt jest niezwykle efektywny kosztowo, a jego znaczenie w dobie otwierania nowych szlaków handlowych (Bałtyk–Adriatyk oraz Bałtyk–Morze Czarne) jest fundamentalne dla uniezależnienia regionu od monopolu logistycznego Niemiec.
Co niezwykle istotne, Port Haller to projekt tzw. dual-use (podwójnego przeznaczenia). Ze względu na specjalizację w przeładunkach ro-ro (pojazdów kołowych, naczep i ciężarówek) ma stanowić strategiczną, bezpieczną bramę dla przerzutu wojsk sojuszniczych NATO. Lokalizacja portu stawia go poza zasięgiem rosyjskiej artylerii lufowej z Obwodu Królewieckiego, jednocześnie wpisując go w parasol ochronny bazy antyrakietowej w Redzikowie. Nic dziwnego, że amerykańscy wojskowi i politycy z ogromnym entuzjazmem patrzą na umocnienie wschodniej flanki Sojuszu poprzez tak nowoczesny węzeł logistyczny.
Ministrowie Tuska wolą milczeć
Niestety, patriotyczna wizja rozwoju rozbija się o ścianę urzędniczego marazmu i braku wizji w Warszawie. Podczas gdy amerykańscy kongresmeni z uwagą analizują polskie projekty strategiczne, ministrowie rządu Donalda Tuska udają, że tematu nie ma.
Poseł Płażyński ujawnił ignorancję ze strony resortów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i rozwój kraju:
Przygotowuję polityczny grunt pod realizację inwestycji po odzyskaniu władzy. Niestety, ani aktualny minister obrony narodowej, ani minister infrastruktury do tej pory nie znaleźli czasu na spotkanie, aby przedstawić im głęboki sens projektu i rozpocząć jego realizację już teraz” – podsumował parlamentarzysta.
Brak czasu ze strony Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz Dariusza Klimczaka na rozmowę o kluczowym dla bezpieczeństwa kraju porcie wojenno-cywilnym to kolejny dowód na to, że obecna władza cierpi na permanentną niemoc inwestycyjną. Czy blokowanie lub ignorowanie tak fundamentalnych inicjatyw to efekt zwykłego lenistwa, czy może strachu przed realizacją projektów, które realnie odsuwają polską gospodarkę od dominacji zachodniego sąsiada?
Nawet jeśli na realizację tych planów przyjdzie nam poczekać do zmiany rządu, międzynarodowe poparcie wypracowane w Waszyngtonie zaprocentuje szybkim startem tej kluczowej dla Pomorza i całego kraju inwestycji.
źr. wPolsce24











