Skandal! Postanowili złupić Polaków przed wakacjami. Ropa tanieje, a cena paliwa poszybowała w górę
Dobiegł końca rządowy program interwencyjny „Ceny Paliw Niżej” (CPN), który przez ostatnie miesiące hamował ceny za sprawą obniżonych stawek podatkowych i odgórnie narzucanych limitów cen maksymalnych za paliwa.
Wielu kierowców ruszających na upragnione wakacje, przeżywa na stacjach benzynowych niemałe zaskoczenie. Choć globalne rynki surowców pokazują znaczące spadki cen ropy naftowej, na polskich pylonach w okresach wzmożonego ruchu przedurlopowego często oglądamy zupełnie inne zjawisko.
Wybiła północ, wycofywany jest pakiet CPN i na stacjach podwyżki. Dość zauważalne, jak widać. Zdjęcia sprzed chwili z Grochowa, sprzed i po północy - napisał na X red. Jakub Wiech.
Daniel Obajtek i Przemysław Czarnek alarmują
Dyskusję rozgrzały wpisy czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy oskarżają obecny rząd o celowe drenowanie portfeli kierowców tuż przed szczytem wyjazdowym. Były prezes Orlenu, Daniel Obajtek, przypomniał historyczne relacje cenowe, wskazując, że przy niskich kursach dolara i taniejącej ropie, paliwo w Polsce powinno być znacznie tańsze:
Macie prezent na wakacje (...), ropa po 73 dolary, dolar 3,7 zł - przy podobnych parametrach za naszych czasów paliwo było po 5,60” – komentował w mediach społecznościowych, powołując się na doniesienia o nagłych, nocnych podwyżkach na stołecznych stacjach.
W podobnym tonie wypowiedział się poseł Przemysław Czarnek, który uderzył bezpośrednio w premiera Donalda Tuska:
Tuż przed wakacjami rząd Tuska zafundował Polakom podwyżkę cen paliw. Zamiast ulżyć kierowcom i przedsiębiorcom, wybrali drożyznę. To cios w rodzinne budżety, transport i całą polską gospodarkę. Brak wyobraźni. Polacy znowu płacą za nieudolność tej władzy.”
Dlaczego paliwo drożeje, gdy ropa tanieje? Efekt wakacji i marże
Wszyscy kierowcy zadają sobie proste pytanie: jak to możliwe, że baryłka ropy na światowych giełdach tanieje, a na polskich stacjach paliw widzimy podwyżki?
Wiele wskazuje na to, że stacje benzynowe planują odbić sobie chwilowe sztucznie narzucone przez rząd niższe ceny paliw, a nikt nie zadbał o to, żeby skok nie był tak drastyczny. Cena na pylonie to nie tylko czysta ropa, to przede wszystkim podatki (VAT, akcyza, opłata paliwowa, opłata emisyjna) oraz koszty rafineryjne i marża samych stacji.
Czyżby ktoś już zapomniał własnych obietnic wyborczych o „benzynie za 5,19 zł”?
źr. wPolsce24











