Piwny gigant zwalnia. 6 tys. miejsc pracy do likwidacji. Czy polscy pracownicy muszą się bać?

Co ogłosił piwny gigant?
Jak donosi portal euronews.com, holenderska grupa piwowarska Heineken - właściciel takich marek jak Heineken, Amstel czy polski Żywiec - poinformowała, że w związku ze spadającym popytem na piwo i trudnymi warunkami rynkowymi planuje w ciągu najbliższych dwóch lat zredukować od 5 000 do 6 000 miejsc pracy na całym świecie. euronews
Firma tłumaczy ten ruch koniecznością podniesienia efektywności i obniżenia kosztów operacyjnych, a decyzja ta ma wejść w życie wraz z szeroko zakrojoną restrukturyzacją.
Co to oznacza dla pracowników?
Dla tysięcy rodzin to dramat - utrata pracy to nie tylko brak stałych dochodów, to presja na budżety domowe, kredyty, przyszłość dzieci i stabilność życiową. Nic dziwnego, że wielu Polaków zadaje sobie pytanie: Czy to tylko problem Heinekena, czy symptom głębszych zmian na rynku pracy?
Browarnictwo nie jest już „branżą odporną na kryzysy”, a przecież przez dekady uchodziło za stabilne źródło zatrudnienia nawet w czasach spowolnienia gospodarczego.
Dlaczego spada popyt na piwo?
Za decyzją Heinekena stoją globalne zmiany w konsumpcji:
-
spadek sprzedaży piwa – szczególnie w Europie i Amerykach,
-
coraz większa wrażliwość cenowa konsumentów,
-
rosnąca świadomość zdrowotna (więcej osób rezygnuje z alkoholu lub ogranicza jego spożycie).
Te czynniki przekładają się na malejące zakupy trunków alkoholowych, co bezpośrednio uderza w producentów napojów fermentowanych.
Czy to groźba dla polskich miejsc pracy?
Choć decyzja dotyczy struktury globalnej Heinekena, to nie można jej ignorować w kontekście Polski. Heineken ma silną obecność na naszym rynku — m.in. poprzez marki i zakłady, które zatrudniają setki osób. Cięcia globalne to zwykle sygnał, że grupa zacznie optymalizować również swoje operacje w Europie, a więc także w Polsce.
Dla polskich pracowników oznacza to, że nawet stabilna dotąd praca w branży, która kiedyś mogła uchodzić za „pewną”, dziś staje pod znakiem zapytania. Co więcej, trend spadku popytu obserwowany jest szerzej w całej branży alkoholowej, także w innych krajach, co oznacza, że to nie przypadek jednego giganta, lecz objaw zmian rynkowych.
Polityka przede wszystkim musi chronić ludzi pracy
To nie tylko problem jednego browaru. To pytanie o konkurencyjność polskiej i europejskiej gospodarki, praktyczne wsparcie dla przedsiębiorstw w trudnych czasach, i politykę, która stawia na rozwój, a nie cięcia etatów jako pierwsze narzędzie.
Przykład Heinekena pokazuje jedno: globalne megakorporacje, jeśli nie dostosują się do zmian, nie będą się wahały zwalniać ludzi, by ratować wskaźniki finansowe.
A zatem kluczowe pytanie powinno zadać sobie polskie społeczeństwo i politycy: Czy nasze prawo pracy, polityka gospodarcza i wizja rozwoju odpowiadają na wyzwania XXI wieku - czy kolejny raz pracownicy zostaną pozostawieni sami sobie?
źr. wPolsce24 za Euronews.com











