Gospodarka

Piwny gigant zwalnia. 6 tys. miejsc pracy do likwidacji. Czy polscy pracownicy muszą się bać?

opublikowano:
Sklep z piwem, na zdjęciu m. in. piwo Heineken i Corona)
Sklep z piwem (fot. Bigc Studio/Shutterstock)
Globalna branża browarnicza, którą niektórzy wciąż traktują jako „pewny sektor”, stoi dziś przed problemami, które mogą mieć bezpośrednie konsekwencje także dla polskich pracowników i ich rodzin. Jeden z największych producentów piwa na świecie ogłosił właśnie, że planuje likwidację nawet 6 000 etatów, co odpowiada około 7 proc. całej globalnej siły roboczej firmy.

Co ogłosił piwny gigant?

Jak donosi portal euronews.com, holenderska grupa piwowarska Heineken -  właściciel takich marek jak Heineken, Amstel czy polski Żywiec - poinformowała, że w związku ze spadającym popytem na piwo i trudnymi warunkami rynkowymi planuje w ciągu najbliższych dwóch lat zredukować od 5 000 do 6 000 miejsc pracy na całym świecie. euronews

Firma tłumaczy ten ruch koniecznością podniesienia efektywności i obniżenia kosztów operacyjnych, a decyzja ta ma wejść w życie wraz z szeroko zakrojoną restrukturyzacją. 

Co to oznacza dla pracowników?

Dla tysięcy rodzin to dramat - utrata pracy to nie tylko brak stałych dochodów, to presja na budżety domowe, kredyty, przyszłość dzieci i stabilność życiową. Nic dziwnego, że wielu Polaków zadaje sobie pytanie: Czy to tylko problem Heinekena, czy symptom głębszych zmian na rynku pracy?

Browarnictwo nie jest już „branżą odporną na kryzysy”, a przecież przez dekady uchodziło za stabilne źródło zatrudnienia nawet w czasach spowolnienia gospodarczego. 

Dlaczego spada popyt na piwo?

Za decyzją Heinekena stoją globalne zmiany w konsumpcji:

  • spadek sprzedaży piwa – szczególnie w Europie i Amerykach,

  • coraz większa wrażliwość cenowa konsumentów,

  • rosnąca świadomość zdrowotna (więcej osób rezygnuje z alkoholu lub ogranicza jego spożycie). 

Te czynniki przekładają się na malejące zakupy trunków alkoholowych, co bezpośrednio uderza w producentów napojów fermentowanych.

Czy to groźba dla polskich miejsc pracy?

Choć decyzja dotyczy struktury globalnej Heinekena, to nie można jej ignorować w kontekście Polski. Heineken ma silną obecność na naszym rynku — m.in. poprzez marki i zakłady, które zatrudniają setki osób. Cięcia globalne to zwykle sygnał, że grupa zacznie optymalizować również swoje operacje w Europie, a więc także w Polsce. 

Dla polskich pracowników oznacza to, że nawet stabilna dotąd praca w branży, która kiedyś mogła uchodzić za „pewną”, dziś staje pod znakiem zapytania. Co więcej, trend spadku popytu obserwowany jest szerzej w całej branży alkoholowej, także w innych krajach, co oznacza, że to nie przypadek jednego giganta, lecz objaw zmian rynkowych.

Polityka przede wszystkim musi chronić ludzi pracy

To nie tylko problem jednego browaru. To pytanie o konkurencyjność polskiej i europejskiej gospodarki, praktyczne wsparcie dla przedsiębiorstw w trudnych czasach, i politykę, która stawia na rozwój, a nie cięcia etatów jako pierwsze narzędzie.

Przykład Heinekena pokazuje jedno: globalne megakorporacje, jeśli nie dostosują się do zmian, nie będą się wahały zwalniać ludzi, by ratować wskaźniki finansowe. 

A zatem kluczowe pytanie powinno zadać sobie polskie społeczeństwo i politycy: Czy nasze prawo pracy, polityka gospodarcza i wizja rozwoju odpowiadają na wyzwania XXI wieku - czy kolejny raz pracownicy zostaną pozostawieni sami sobie?

źr. wPolsce24 za Euronews.com

Gospodarka

Stało się to, co eksperci przewidywali od dawna. Coraz trudniej o pracę

opublikowano:
Kryzys na rynku pracy
Kryzys na rynku pracy (fot. wPolsce24)
Obecna sytuacja na polskim rynku pracy staje się coraz bardziej niepokojąca, na co wskazuje gwałtowny spadek liczby ofert zatrudnienia o blisko 10 procent w skali roku.
Gospodarka

Alarmujący sygnał z Kataru. Orlen stracił kontrolę nad kluczowymi dostawami?

opublikowano:
Katarczycy stawiają zarząd Orlenu w trudnej sytuacji.
(fot. PAP/EPA/HANNIBAL HANSCHKE)
Polska energetyka stanęła przed nagłą próbą ognia. Podczas gdy oczy świata zwrócone są na eskalację konfliktu między USA, Izraelem a Iranem, na polskim podwórku wybuchł nieoczekiwany kryzys. Katarski gigant QatarEnergy ma problemy z dostawami, które tłumaczy „siłą wyższą”, a do mediów wyciekły nieoficjalne informacje o odwołaniu transportów LNG dla Orlenu. Czy nowy zarząd koncernu przespał moment krytyczny?
Gospodarka

Czarnek pokazuje, jakim chce być premierem. Jest projekt ustawy, który ma obniżyć ceny beznzyny!

opublikowano:
Przemysław Czarnek chce obniżenia VAT na benzynę
Przemysław Czarnek chce obniżenia VAT na benzynę (fot. wPolsce24)
Podczas porannej konferencji na jednej ze stacji paliw, były minister edukacji Przemysław Czarnek ostro skrytykował obecną władzę za bierność wobec rosnących cen i braku poczucia bezpieczeństwa Polaków. Złożył również konkretną propozycję: czasowe obniżenie podatku VAT i akcyzy na paliwa.
Gospodarka

Kierowcy odczują to w portfelach. Czeka nas drastyczna podwyżka cen paliw

opublikowano:
Ekspert prognozuje znaczącą podwyżkę cen paliw, zwłaszcza oleju napędowego
(fot. ilustracyjna Pixabay)
Polskie rafinerie opublikują jutro nowe cenniki. Portal Money.pl ostrzega, że najprawdopodobniej czeka nas drastyczna podwyżka cen.
Gospodarka

„Tusk to bankrut”. Szokujące dane o deficycie

opublikowano:
AWIK9260 Tusk ok
Rząd premiera Donalda Tuska idzie na rekord - deficyt finansów publicznych zaledwie po 60 dniach tego roku wynosi już 48,5 miliarda złotych.
Gospodarka

W końcu jest szansa na obniżki cen paliwa. Tusk skopiował rozwiązania PiS

opublikowano:
Tusk ogłasza obniżenie cen paliwa. Spóźniona reakcja i próba wyciszenia skandalu z Kłodzka?
Tusk ogłasza obniżenie cen paliwa. Spóźniona reakcja i próba wyciszenia skandalu z Kłodzka? (fot. wPolsce24)
28 marca minie dokładnie miesiąc, odkąd USA i Izrael rozpoczęły zmasowany atak na Iran, co przełożyło się na wzrost cen ropy na światowych giełdach, a tym samym wzrosty cen na stacjach benzynowych. Dokładnie tyle samo czasu zajęło Donaldowi Tuskowi i jego ministrom podjęcie działań, żeby opanować ten drastyczny wzrost. Co ciekawe, rozwiązania miał gotowe, bo 4 lata wcześniej te same mechanizmy wprowadził rząd Mateusza Morawieckiego.