Gospodarka

Czy bloki z wielkiej płyty się zawalą? Kto straszy miliony Polaków zniszczeniem ich mieszkań?

opublikowano:
Bloki z wielkiej płyty mogą stać jeszcze wiele lat
Bloki z wielkiej płyty mogą stać jeszcze wiele lat (fot. shutterstock)
Znów to samo. Co kilka miesięcy wraca medialna panika: „wielka płyta się kończy”, „bloki runą”, „uciekajcie, póki możecie”. Problem w tym, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej – i coraz więcej ekspertów mówi to wprost.

Według najnowszych analiz przywoływanych przez Bezprawnik, opowieści o rychłym zawaleniu bloków z PRL-u to w dużej mierze czarnowidztwo i zwykłe straszenie ludzi.

Beton, który miał paść – a trzyma się lepiej niż myślisz

Przez lata powtarzano jak mantrę, że wielka płyta była projektowana na 50–70 lat. I co z tego? Dziś wiemy, że to tylko teoretyczne założenia sprzed dekad. Nowe ekspertyzy pokazują coś zupełnie innego: odpowiednio utrzymane budynki mogą spokojnie wytrzymać nawet 100–120 lat.

Krótko mówiąc – zamiast „końca epoki” mamy raczej drugą młodość blokowisk.

Co więcej, badania nie potwierdzają żadnych scenariuszy nagłego zawalenia się tych budynków. Kluczowy warunek? Normalna konserwacja – dokładnie taka sama, jak w każdym innym budownictwie.

Straszenie się opłaca – ale komu?

Narracja o „tykającej bombie” ma jedną cechę: świetnie się klika. Problem w tym, że niewiele ma wspólnego z faktami. Jak zauważa autor tekstu Mateusz Krakowski, tego typu alarmizm to często zwykłe żerowanie na strachu mieszkańców.

A przecież mówimy o czymś więcej niż tylko o betonowych ścianach. W blokach z wielkiej płyty mieszka nawet co trzeci Polak – około 12 milionów ludzi.

Wywoływanie paniki w takiej skali to nie tylko przesada. To zwyczajnie nieodpowiedzialność.

Prawdziwy problem? Rury, nie ściany

To nie konstrukcja jest słabym punktem wielkiej płyty. Problemy są dużo bardziej przyziemne – dosłownie.

Największe ryzyko dotyczy instalacji: starych rur, pionów wodno-kanalizacyjnych czy instalacji technicznych, które w wielu budynkach pamiętają jeszcze czasy Gierka.

I tu nie ma miejsca na ideologię – to zwykła technika. Rury korodują, instalacje się zużywają. Ale to oznacza konieczność remontów, a nie ewakuacji całych osiedli.

Zachód burzy, Polska remontuje – i ma rację

Często jako straszak podaje się przykład Niemiec czy innych krajów, gdzie wyburzano bloki z wielkiej płyty. Tyle że powód był zupełnie inny: brak mieszkańców, a nie zagrożenie katastrofą budowlaną.

W Polsce sytuacja jest odwrotna – mieszkań brakuje, a nie stoją puste.

Dlatego zamiast wyburzeń mamy modernizacje: docieplenia, wymianę instalacji, wzmacnianie konstrukcji. I to się po prostu opłaca – remont to często ułamek kosztów budowy nowych mieszkań.

Beton stoi – narracja się sypie

Fakty są proste:

  • wielka płyta nie jest na skraju zawalenia,
  • dobrze utrzymane bloki przetrwają jeszcze dekady,
  • problemem są instalacje, nie konstrukcja,
  • masowe wyburzenia w Polsce są kompletnie nierealne.

A mimo to co jakiś czas wraca ta sama historia: „zaraz runie”.

Może więc problemem nie jest beton, tylko ktoś bardzo chce, żebyśmy w to uwierzyli. A tego kogoś nie trzeba szukać daleko - wystarczy spojrzeć, kto zarabia najwięcej na budowie nowych osiedli. Podpowiadamy beneficjentów jest dwóch - banki i deweloperzy. I jeszcze państwo, które chętnie zasiliłoby podupadający budżet dodatkowymi wpływami z PCC.

źr. wPolsce24 za bezprawnik.pl

Gospodarka

Zapomnij o autach, które znasz. Niemiecki gigant wycina połowę swojej oferty razem z ogromną liczbą pracowników

opublikowano:
Samochód osobowy marki volkswagen
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Niemiecki koncern motoryzacyjny podjął decyzję o drastycznym zaostrzeniu programu restrukturyzacji. Rada nadzorcza Volkswagena jednogłośnie zatwierdziła plan redukcji zatrudnienia, który obejmie dwukrotnie więcej pracowników, niż pierwotnie zakładano.
Gospodarka

Polacy otwierają pisma ze spółdzielni i zamierają. Czynsze w górę od 1 października

opublikowano:
Blok mieszkalny
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Lokatorzy w całej Polsce nie dowierzają, otwierając korespondencję od zarządców nieruchomości. 1 października w wielu spółdzielniach mieszkaniowych weszły w życie nowe, wyższe stawki opłat za użytkowanie lokali. W niektórych przypadkach opłaty za 50-metrowe mieszkanie w starym bloku przekraczają już kwotę 1000 zł miesięcznie.
Gospodarka

Drożyzna Tuska. GUS opublikował dane o inflacji - ta przebiła cel NBP, paliwa wystrzeliły o 36 proc.!

opublikowano:
GUS opublikował nowy raport o inflacji
(fot. ilustracyjna Pexels)
Główny Urząd Statystyczny opublikował nowe dane dotyczące inflacji. Nie jest dobrze.
Gospodarka

Aplikacja Lidla dyskryminuje klientów? Organizacje konsumenckie podały sieć do sądu

opublikowano:
pexels-shox-33810489
(fot. ilustracyjna Pexels)
Niemiecki Federalny Związek Organizacji Konsumenckich (VZBV) podał do sądu sieć supermarketów Lidl, bo jego zdaniem ich aplikacja prowadzi do dyskryminacji klientów. Sąd jednak odrzucił jej wniosek.
Gospodarka

We Włoszech tną podatki o złotówkę na litrze paliwa. W Polsce Tusk chowa się za plecami prezydenta

opublikowano:
alt="Tankowanie białego samochodu pistoletem paliwowym na stacji benzynowej; w tle wyrazisty pomarańczowy licznik dystrybutora z cenami Pb95 7,49 zł i ON 7,99 zł"
Ceny benzyny i oleju napędowego w Polsce wciąż drenują kieszenie kierowców, podczas gdy w innych krajach rządy wprowadzają bezpośrednie cięcia akcyzy (fot. pixabay/graf.AI)
Podczas gdy w Rzymie konserwatywny gabinet Giorgii Meloni potrafi podjąć decyzję i ściąć podatki przy dystrybutorach o ponad 1 zł na litrze, w Polsce kierowcy dostają kolejny odcinek politycznego teatru absurdu. Zamiast realnych działań i ulgi na stacjach, słyszymy od Donalda Tuska stałą mantrę: „chcielibyśmy, ale to wina prezydenta”. Włoski przykład bezlitośnie obnaża tę wygodną bezsilność.
Gospodarka

Kolejny gigant ucieka z Polski! Setki ludzi na bruku, korporacja przenosi miejsca pracy do Indii

opublikowano:
Ludzie przed stołem
(fot. Pixabay)
Rządzi Tusk, więc tradycyjnie nad polskim rynkiem pracy zbierają się czarne chmury. Kolejna potężna, zagraniczna korporacja bez sentymentów zamyka swoje biura w naszym kraju, a intratne procesy biznesowe są wyprowadzane poza granice Europy. Zaledwie w ostatnich miesiącach z Polski uciekło wielu inwestorów, pozostawiając polskiego pracownika samemu sobie. Czy polska gospodarka staje się ofiarą własnych wysokich kosztów i polityki zagranicznych gigantów?