Zdrowie

Zbiórka Łatwoganga otworzyła puszkę Pandory. Kulisy sporu o najdroższy lek świata

opublikowano:
Zdjęcie z transmisji akcji charytatywnej Łatwoganga
Łatwogang zapowiada kolejną akcję charytatywną. (fot. screen z YouTube)
Akcja charytatywna zorganizowana przez influencera Piotra Hancke, znanego jako Łatwogang, poruszyła setki tysięcy Polaków i zakończyła się spektakularnym sukcesem finansowym. W ciągu niespełna trzech dni zebrano blisko 20 milionów złotych na terapię genową dla trzech chłopców cierpiących na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD) – rzadką, uwarunkowaną genetycznie chorobę, która prowadzi do postępującego i nieodwracalnego zaniku mięśni.

Gdy jednak zbiórka dobiegła końca, pojawiły się poważne wyzwania logistyczne, prawne i medyczne. Jak poinformował portal Rynek Zdrowia, lek Elevidys (produkowany przez koncern Roche), na który zbierano fundusze, nie jest dopuszczony do obrotu w Unii Europejskiej, co stawia pod znakiem zapytania możliwość podania go w polskich placówkach.

Spór o skuteczność i bezpieczeństwo

Kluczową barierą w tej sprawie są decyzje regulacyjne na poziomie europejskim. Europejska Agencja Leków (EMA) dotychczas nie zarejestrowała preparatu Elevidys. Z oficjalnych danych wynika, że po 12 miesiącach badań klinicznych nie wykazano statystycznie istotnej różnicy w poprawie zdolności ruchowych u pacjentów przyjmujących lek w porównaniu z grupą otrzymującą placebo.

Choć w Stanach Zjednoczonych Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) dopuściła lek do warunkowego obrotu u dzieci powyżej 4. roku życia, instytucje europejskie podchodzą do tych doniesień z dużą rezerwą, oczekując na bardziej jednoznaczne dowody naukowe.

Brak europejskiej rejestracji rodzi określone konsekwencje dla polskich lekarzy. Polskie Towarzystwo Neurologów Dziecięcych wydało uchwałę, w której rekomenduje, aby nie podawać w kraju terapii genowych niezarejestrowanych w Europie. Medycy wskazują nie tylko na niepewność co do skuteczności, ale też na kwestie bezpieczeństwa – w literaturze medycznej odnotowano przypadki poważnych powikłań, w tym dwa śmiertelne przypadki ostrej niewydolności wątroby u pacjentów niechodzących, którym podano ten specyfik.

Lekarze, odmawiając podania leku w Polsce, kierują się przede wszystkim zasadą primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić) oraz brakiem ram prawnych, które chroniłyby ich przed odpowiedzialnością w razie wystąpienia powikłań po terapii eksperymentalnej.

Trudne położenie rodziców i bierność systemu

Dla rodzin dzieci chorych na DMD sytuacja ta oznacza ogromną presję czasu. Postęp choroby sprawia, że okno terapeutyczne, w którym podanie leku ma jakikolwiek sens, szybko się zamyka. Rodzice małego Adasia, jednego z beneficjentów zbiórki, podkreślali, że dla ich syna liczy się każdy miesiąc.

W obecnym stanie prawnym Ministerstwo Zdrowia stoi na stanowisku, że nie może finansować ani autoryzować procedur z użyciem preparatu, który nie posiada unijnych certyfikatów. W efekcie zebrane środki nie będą mogły zostać wykorzystane w kraju. Zdesperowani rodzice są zmuszeni organizować skomplikowany logistycznie i niezwykle kosztowny wyjazd na leczenie do Stanów Zjednoczonych. Wywołuje to dyskusję nad tym, czy państwo nie powinno wypracować specjalnych procedur ratunkowych lub programów weryfikowanych przez krajowe Komisje Bioetyczne dla pacjentów w sytuacjach skrajnych, zamiast w pełni polegać na decyzjach urzędników z Brukseli.

Granice aktywizmu i odpowiedzialności państwa

Sprawa akcji Łatwoganga na nowo otworzyła debatę publiczną na temat roli crowdfundingu w systemie ochrony zdrowia. Z jednej strony akcja pokazała ogromną siłę społeczeństwa obywatelskiego i empatię Polaków. Z drugiej – uwypukliła systemowy problem, w którym obywatele czują się zmuszeni wyręczać państwo w finansowaniu najnowocześniejszych metod leczenia. Sam influencer zaapelował do władz o większe systemowe wsparcie dla dzieci z chorobami rzadkimi.

Eksperci i publicyści reprezentujący stronę konserwatywną wskazują, że państwo powinno dążyć do większej suwerenności decyzyjnej w obszarze zdrowia publicznego i tworzyć mechanizmy pozwalające na szybsze reagowanie w przypadkach, gdy medycyna na świecie oferuje szansę na ratunek, nawet jeśli wiąże się ona z ryzykiem.

Firma Roche zapowiedziała dalsze badania nad lekiem i ponowne ubieganie się o rejestrację w EMA. Dla wielu rodzin zmagających się z DMD kluczowe pozostaje jednak pytanie, jak systemowo rozwiązać problem dostępu do nowatorskich terapii, zanim dla młodych pacjentów zabraknie czasu.

źr. wPolsce24 za rynekzdrowia.pl

Zdrowie

Powrót do mrocznych czasów? Za Odrą chcą leczyć depresję… prądem. Upiorny renesans elektrowstrząsów

opublikowano:
Mężczyzna czeka na elektrowstrząsy
Mężczyzna czeka na elektrowstrząsy (fot. obraz wygenerowany przez AI)
Gdy słyszymy o terapii elektrowstrząsowej, większości z nas przed oczami stają kadry z kultowego „Lotu nad kukułczym gniazdem” albo ponure echa dawnej, nierzadko bezdusznej medycyny ubiegłego stulecia. Wydawało się, że brutalne eksperymenty na ludzkiej psychice na stałe odesłano do lamusa historii medycznych aberracji. Nic bardziej mylnego. W niemieckiej prasie – na łamach wpływowego „Frankfurter Allgemeine Zeitung” – powraca temat leczenia ciężkich stanów depresyjnych za pomocą prądu.
Zdrowie

Miał być pakiet zdrowotny na pierwsze posiedzenie Sejmu. Co zamiast tego urządził Tusk, wszyscy widzieli

opublikowano:
Niestety, na pierwszym posiedzeniu Sejmu po wakacjach nie udało się zająć najważniejszymi dla Polaków sprawami. Ważniejsze było rozpętanie politycznej wojny na podstawie zeznań przestępcy
Niestety, na pierwszym posiedzeniu Sejmu po wakacjach nie udało się zająć najważniejszymi dla Polaków sprawami. Ważniejsze było rozpętanie politycznej wojny na podstawie zeznań przestępcy (Fot. PAP/Albert Zawada)
Miał być gotowy na pierwsze posiedzenie Sejmu po wakacyjnej przerwie. Miały być szybkie zmiany po głośnej aferze związanej ze Szpitalem Południowym, w tym przepisy ograniczające wynagrodzenia lekarzy. Tymczasem pakiet ustaw zdrowotnych wciąż nie trafił pod obrady parlamentu. Sejm zajmie się nim najwcześniej w październiku. Na pierwszym posiedzeniu ważniejszy był cyrk urządzony przez Donalda Tuska wokół afery Zondacrypto.
Zdrowie

Jak rozpoznać dobrej jakości buty męskie? 4 detale, które warto sprawdzić przed zakupem

opublikowano:
https://wojas.pl/brazowe-trampki-meskie-ze-skory-nubukowej-10320-22 Ilustracja wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji" lub "AI generated.
(fot. https://wojas.pl/brazowe-trampki-meskie-ze-skory-nubukowej-10320-22 Ilustracja wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji"
Znasz to. Para butów wygląda w sklepie solidnie, skóra błyszczy, szew jest równy, a po pół roku noszenia cholewka traci kształt w miejscu zgięcia palców albo podeszwa zaczyna odchodzić od cholewki przy pięcie. Różnicę między obuwiem, które ma szansę przetrwać kilka sezonów, a takim, które szybko wymaga naprawy, rzadko widać na pierwszy rzut oka. Da się ją jednak częściowo ocenić samodzielnie, jeszcze zanim padnie pytanie o rozmiar. Cztery miejsca, na które zawsze patrzę przed zakupem, to skóra cholewki, sposób połączenia podeszwy z górą, wnętrze buta i drobne wykończenia. Nie wymaga to specjalistycznej wiedzy, tylko chwili uwagi podczas przymiarki.
Zdrowie

Mężczyzna z zawałem dobijał się do izby przyjęć. Nikt mu nie otworzył. Szokujące tłumaczenia pielęgniarek

opublikowano:
pexels-tima-miroshnichenko-6234630
(fot. ilustracyjna Pexels)
Mężczyźnie z ostrym zawałem nie otworzono drzwi całodobowej izby przyjęć. Pielęgniarki twierdzą, że nie słyszały dzwonka, a sprawę bada teraz prokuratura.
Zdrowie

Wpadliśmy w „cyfrowy paradoks”. Niszczymy swój wzrok, ale nie potrafimy przestać

opublikowano:
Dłoń trzymająca smartfon
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Polacy są dziś zewsząd otoczeni ekranami, jednak to małe, kieszonkowe urządzenia ostatecznie zdetronizowały tradycyjne odbiorniki telewizyjne. Choć ponad połowa z nas zdaje sobie sprawę, że wielogodzinne wpatrywanie się w wyświetlacze negatywnie odbija się na naszym zdrowiu i samopoczuciu, niezwykle rzadko podejmujemy wyzwanie, by ten stan rzeczy zmienić.
Zdrowie

Kultowy przysmak z puszki to bomba z opóźnionym zapłonem. Polacy go uwielbiają, ale wątroba i jelita wołają o pomoc

opublikowano:
Pasztet to nie jest najlepszy wybór na śniadanie
Pasztet to nie jest najlepszy wybór na śniadanie (fot. shutterstock)
Dla wielu to smak biwaków, studenckich czasów, podróży pociągiem czy po prostu ekspresowego śniadania przed pracą. Tani pasztet w puszce od dziesięcioleci cieszy się w Polsce niesłabnącą popularnością — kusi niską ceną, długą datą ważności i kremową konsystencją. Jednak to, co z pozoru wydaje się nieszkodliwą pastą kanapkową, w rzeczywistości stanowi jeden z najbardziej przetworzonych i obciążających nasz organizm produktów na sklepowych półkach. Regularne sięganie po tego typu konserwy to prosty krok ku zniszczeniu wątroby i zaburzeniu pracy jelit.