W ostatnich dniach temat hantawirusa rozgrzewa media i opinię publiczną. Dramatyczne doniesienia z pokładu statku MV Hondius sprawiły, że wielu zaczęło obawiać się powtórki scenariusza z pandemii. Tymczasem oficjalne stanowisko służb sanitarnych studzi emocje.
Główny Inspektorat Sanitarny podkreśla, że wirus, o którym mowa, nie jest nowym zagrożeniem. Zakażenia jego południowoamerykańskim wariantem są od lat regularnie notowane w Ameryce Południowej. To nie jest nowy patogen, który nagle pojawił się i zaskoczył świat.
Potencjał 10 razy mniejszy niż COVID
Co więcej, kluczowa różnica dotyczy potencjału rozprzestrzeniania się. Wskaźnik reprodukcji hantawirusa wynosi około 2, podczas gdy w przypadku COVID-19 sięgał nawet 20. Oznacza to, że wirus ma bardzo ograniczoną zdolność do wywoływania masowych zakażeń.
GIS mówi wprost: „nie ma zagrożenia pandemią”. Podobne stanowisko zajmują także międzynarodowe instytucje zdrowotne, które oceniają ryzyko dla ogólnej populacji jako niskie.
Nie panikujmy!
Obecnie służby sanitarne monitorują sytuację i identyfikują osoby, które mogły mieć kontakt z zakażonymi. W Polsce nadzorem objęto jedną osobę, która nie wykazuje objawów i przebywa poza krajem.
Wszystko to rodzi pytanie: czy medialne nagłośnienie sprawy nie wywołuje niepotrzebnej paniki? Fakty wskazują, że choć sytuacja na statku była poważna, to globalne zagrożenie pozostaje niewielkie.
źr. wPolsce24 za PAP