Uważaj na tę pastę do zębów! Zatyka rury i ściąga sanepid

Przez lata środowiska lewicowo-alternatywne i samozwańczy „uzdrowiciele” z mediów społecznościowych wmawiali ludziom, że tradycyjna pasta do zębów ze sklepu to niemal trucizna. W kontrze do stomatologii i oficjalnej nauki narodził się potężny trend na produkty „100% naturalne”, „eko” i przede wszystkim „bez fluoru”.
Szybko okazało się jednak, że tam, gdzie kończy się ideologia, a zaczyna codzienna praktyka, zderzenie z rzeczywistością bywa wyjątkowo bolesne – i kosztowne.
Kokosowa katastrofa w rurach
Podstawą większości domowych receptur na „ekopasty” jest olej kokosowy zmieszany z sodą oczyszczoną i olejkami eterycznymi. Internet pełen jest zapewnień o ich zbawiennym wpływie na zdrowie. Sęk w tym, że entuzjaści alternatywnego stylu życia zapomnieli o elementarnej fizyce.
Olej kokosowy przechodzi w stan stały już w temperaturze poniżej 24°C. Oznacza to, że każdorazowe wyplucie takiej mikstury do umywalki skutkuje stopniowym odkładaniem się twardego tłuszczu na ściankach rur odpływowych. Wystarczy kilka tygodni, by w domowej instalacji powstał zator twardszy niż kamień. Zamiast ekologicznej sielanki, użytkownicy zmuszeni są wzywać pogotowie hydrauliczne, płacąc za kucie podłóg i udrażnianie rur tysiące złotych.
Co ciekawe, na popularnych portalach ogłoszeniowych, takich jak OLX, zaroiło się od ofert drobnych wytwórców oferujących „cudowne, naturalne pasty” w słoiczkach po 20–30 zł. W opisach próżno szukać ostrzeżenia, że pozostałości produktu pod żadnym pozorem nie wolno spłukiwać do zlewu.
Prawo nie zna litości dla „eko-biznesmenów”
Sprawa ma jednak drugie, znacznie poważniejsze dno. Wielu domorosłym wytwórcom wydaje się, że sprzedaż „naturalnego słoiczka” przez internet to niewinna sąsiedzka przysługa. Polskie i unijne przepisy traktują te wyroby bezwzględnie jako produkty kosmetyczne wprowadzane do obrotu handlowego.
Oznacza to, że każdy, kto sprzedaje taką pastę na OLX:
-
Odpowiada cywilnie za szkody (art. 415 i 449 Kodeksu cywilnego) – jeżeli klient udowodni, że produkt doprowadził do awarii kanalizacji w jego mieszkaniu, sprzedawca może zostać zobowiązany do pokrycia pełnych kosztów remontu.
-
Naraża się na gigantyczne kary administracyjne – brak wpisu do odpowiednich rejestrów, brak badań mikrobiologicznych, brak tzw. oceny bezpieczeństwa (Safety Assessment) i raportu bezpieczeństwa kosmetyku skutkuje sankcjami ze strony Państwowej Inspekcji Sanitarnej sięgającymi od 10 tys. zł do nawet 100 tys. złotych.
Zdrowy rozsądek zamiast szamaństwa
Historia „olejowych past do zębów” to kolejny przykład na to, jak naiwna wiara w modne hasła o „powrocie do natury” obraca się przeciwko samym konsumentom. Odrzucenie dorobku stomatologii na rzecz niesprawdzonych mikstur z sieci nie tylko nie chroni zębów przed próchnicą, ale – jak widać – niszczy infrastrukturę i naraża naiwnych przedsiębiorców na ruinę finansową.
Warto pamiętać: zdrowy rozsądek i elementarna wiedza naukowa to najlepsza ochrona – zarówno przed zepsutymi zębami, zalanym mieszkaniem, jak i wizytą urzędników Sanepidu.
źr. wPolsce24 za bezprawnik.pl











