Szpital: brak dokumentacji i złamane procedury. A senator KO Tomasz Lenz mówił co innego

Kluczowy zwrot w sprawie przyniosła wypowiedź dyrektora placówki, Mariusza Trojanowskiego. To właśnie on przyznał wprost: – Niestety, potwierdzają się opisane przez media informacje. Taki zabieg rzeczywiście miał miejsce, odbył się z pominięciem obowiązujących procedur, a w szpitalu nie ma wymaganej dokumentacji. To oświadczenie stoi w wyraźnej sprzeczności z wcześniejszym stanowiskiem senatora.
Dwie wersje wydarzeń
Tomasz Lenz zapewniał, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami: zabieg miał być wykonany przez dyżurujących lekarzy, dokumentacja — sporządzona, a decyzje podyktowane wyłącznie bezpieczeństwem dziecka. Jednak ustalenia przedstawione przez kierownictwo szpitala podważają tę wersję w kluczowych punktach — zarówno jeśli chodzi o procedury, jak i dokumentację.
Kontrola NFZ i działania Rzecznika Praw Pacjenta
Gdy dzięki Wirtualnej Polsce wyszło na jaw, że bliski krewny, a konkretnie małoletni syn senatora, miał zostać przyjęty do szpitala na zabieg poza kolejnością i ze złamaniem procedur, NFZ rozpoczął pilną kontrolę, która obejmuje m.in. dostępność świadczeń i funkcjonowanie kolejek. Z kolei Rzecznik Praw Pacjenta zażądał od szpitala szczegółowych wyjaśnień.
Zarzuty, które budzą największe emocje
Według doniesień medialnych zabieg miał odbyć się poza standardową procedurą, zostać wykonany bez wymaganej dokumentacji, ominąć kolejkę oczekujących pacjentów i angażować lekarzy pełniących dyżury na innych oddziałach. Jeśli te ustalenia się potwierdzą, oznaczałoby to naruszenie podstawowych zasad funkcjonowania systemu ochrony zdrowia.
Sprawa dopiero się rozkręca
Wewnętrzne postępowanie w szpitalu ma zakończyć się w najbliższych dniach, ale już teraz widać, że sprawa ma potencjał na dużo większy skandal. Bo nie chodzi tylko o jeden zabieg. Chodzi o coś znacznie poważniejszego — o zaufanie do systemu, w którym wszyscy powinni być traktowani równo.
źr. wPolsce24 za PAP











