Obgryzasz paznokcie? Psycholog wyjaśnił, dlaczego to robisz

Zdaniem autora książki „Controlled Explosions in Mental Health” mózg woli ponosić małe, przewidywalne straty, niż ryzykować konfrontację z emocjonalnym zagrożeniem, takim jak porażka, wstyd czy odrzucenie. Dlatego sięga po zachowania, które z pozoru są szkodliwe, ale dają chwilowe poczucie kontroli.
Mózg wybiera „mniejsze zło”
– Nasz mózg jest przede wszystkim maszyną przetrwania. Nie został zaprogramowany do maksymalizowania szczęścia, lecz do ochrony przed zagrożeniem – wyjaśnia dr Heriot-Maitland.
W toku ewolucji kluczowe było szybkie reagowanie na niebezpieczeństwo, nawet kosztem fałszywych alarmów. Współcześnie ten sam mechanizm sprawia, że reagujemy lękiem i unikaniem wobec potencjalnych zagrożeń emocjonalnych, choć często nie ma realnych podstaw, by się ich obawiać.
Autosabotaż jako mechanizm obronny
Psycholog wskazuje, że takie zachowania jak:
-
obgryzanie paznokci i skubanie skóry,
-
prokrastynacja,
-
perfekcjonizm,
-
pesymizm,
-
unikanie relacji,
-
nadmierna samokrytyka
pełnią funkcję ochronną. Przykładowo odkładanie rozpoczęcia projektu może prowadzić do gorszych efektów, ale jednocześnie chroni przed możliwością porażki lub krytyki.
Podobnie działa samokrytyka – choć obciąża psychicznie, daje iluzję kontroli nad sytuacją i pozwala „uprzedzić” ewentualne negatywne oceny ze strony innych.
Pułapka samospełniającej się przepowiedni
Problem polega na tym, że zachowania autosabotażowe często prowadzą do efektów, których najbardziej się obawiamy.
– Jeśli uważamy, że nie jesteśmy w czymś dobrzy, przestajemy się starać, a to faktycznie pogarsza nasze wyniki. Jeśli unikamy relacji z obawy przed odrzuceniem, sami uniemożliwiamy jej powstanie – tłumaczy Heriot-Maitland.
W sytuacjach stresowych system reagowania na zagrożenie przejmuje kontrolę nad wyższymi funkcjami poznawczymi. W efekcie wyobraźnia i rozumowanie zaczynają koncentrować się na czarnych scenariuszach.
Zrozumienie zamiast walki
Zdaniem psychologa samo uświadomienie sobie szkodliwości takich zachowań nie wystarcza, by je zmienić. Kluczowe jest zrozumienie ich funkcji ochronnej, a nie bezwzględna próba ich wyeliminowania.
Skuteczne podejście terapeutyczne powinno koncentrować się na przepracowaniu leżącego u ich podstaw bólu emocjonalnego oraz budowaniu poczucia bezpieczeństwa wobec trudnych emocji. Ważną rolę odgrywa także samowspółczucie, zamiast ciągłej krytyki samego siebie.
– Wykorzystanie neuroplastyczności mózgu do kształtowania mniej szkodliwych nawyków wymaga czasu, wysiłku i intencjonalności – podkreśla ekspert.
Równowaga zamiast skrajności
Jak podsumowuje dr Heriot-Maitland, celem nie jest walka z tymi zachowaniami, lecz znalezienie równowagi.
– Nie chcemy, by one kontrolowały i sabotowały nasze życie, ale też nie chcemy ich ignorować. Wybór istnieje – zaznacza psycholog.
źr. wPolsce24 za PAP (Katarzyna Czechowicz)











