Wpadliśmy w „cyfrowy paradoks”. Niszczymy swój wzrok, ale nie potrafimy przestać

Tradycyjna telewizja powoli ustępuje miejsca mobilnej rewolucji. Podczas gdy ze smartfona korzysta już niemal każdy z nas – 98 proc. Polaków – telewizor pozostaje w użyciu u 87 proc. badanych. Na kolejnych miejscach plasują się laptopy i komputery (85 proc.), tablety (37 proc.) oraz przenośne konsole (30 proc.).
Sama obecność urządzeń to jednak dopiero początek. Kluczowy jest czas, jaki im poświęcamy. Ponad czterech na dziesięciu Polaków (42 proc.) spędza ze smartfonem w ręku co najmniej trzy godziny każdego dnia, a rekordziści – stanowiący 15 proc. badanych – korzystają z niego przez pięć godzin lub nawet dłużej. Dla porównania, przed telewizorem najczęściej spędzamy od jednej do dwóch godzin dziennie (25 proc. wskazań).
Do czego najchętniej wykorzystujemy nasze telefony?
- Przeglądanie internetu i portali informacyjnych – 57 proc.
- Korzystanie z mediów społecznościowych – 53 proc.
- Robienie zdjęć – 42 proc.
- Prywatne rozmowy przez komunikatory – 41 proc.
- Załatwianie codziennych spraw (takich jak zakupy, opłacanie rachunków czy formalności) – 38 proc.
Wiemy, że to szkodzi, ale ignorujemy ostrzeżenia
Z raportu Huawei CBG Polska wyłania się niepokojący obraz naszej cyfrowej świadomości. Aż 52 proc. Polaków negatywnie ocenia wpływ ekranów na swój wzrok oraz samopoczucie. Tylko co dziesiąty badany (11 proc.) dostrzega w nich pozytywny wpływ, a 16 proc. uważa, że wyświetlacze są całkowicie obojętne dla ich komfortu widzenia i dobrostanu.
Mimo tak wyraźnej świadomości zagrożeń, rzadko przekładamy tę wiedzę na realne działanie. Zaledwie 7 proc. użytkowników smartfonów monitoruje swój czas przed ekranem i jednocześnie ustawia limity korzystania z aplikacji.
Co czwarta osoba (25 proc.) wprawdzie sprawdza statystyki czasu ekranowego, ale nie decyduje się na wprowadzenie jakichkolwiek ograniczeń. Z kolei aż 40 proc. Polaków wprost deklaruje, że nie widzi potrzeby korzystania z takich rozwiązań, a 18 proc. w ogóle nie wie, że ich telefon posiada funkcje kontroli czasu ekranowego.
Jak Polacy dbają o wzrok? Króluje prosty trik
Choć rzadko ograniczamy czas przed ekranem, staramy się ratować zmęczone oczy na inne sposoby. Najpopularniejszą metodą poprawy komfortu jest regulacja jasności wyświetlacza – robi to 40 proc. badanych. Część z nas próbuje również trzymać telefon w większej odległości od oczu (37 proc.), robić regularne przerwy w trakcie korzystania z urządzenia (36 proc.), unikać bezmyślnego scrollowania (28 proc.), albo zwiększać rozmiar czcionki (23 proc.).
Niestety, 16 proc. użytkowników smartfonów nie podejmuje absolutnie żadnych kroków, aby chronić swój wzrok.
Coraz większą rolę odgrywają technologie wbudowane w same urządzenia. Ponad połowa z nas (55 proc.) deklaruje, że ich telefon posiada fabryczne funkcje ochrony wzroku (np. filtr światła niebieskiego czy redukcję migotania). Co ciekawe, gdy już odkryjemy te opcje, korzystamy z nich regularnie – automatyczną regulację jasności codziennie włącza 79 proc. świadomych użytkowników, a filtr światła niebieskiego – 73 proc.
Nadchodzi era matowych ekranów?
Wszystko wskazuje na to, że Polacy mają już dość refleksów i błyszczących matryc. Pytani o plany zakupowe, respondenci masowo deklarują chęć przesiadki na matowe wyświetlacze. Takie rozwiązanie wybrałoby 61 proc. kupujących komputer lub laptop, 59 proc. wybierających nowy smartfon i 57 proc. osób szukających tabletu.
Klasyczne, błyszczące ekrany preferuje dziś zaledwie od 10 do 14 proc. badanych. To wyraźny sygnał dla producentów sprzętu, że komfort i zdrowie naszych oczu zaczynają odgrywać kluczową rolę przy wyborze kolejnego urządzenia.
żr. wPolsce24 za Business Insider









