Lekarz chciał zarabiać 4 tysiące dziennie. Jest zdziwiony oburzeniem

Reumatolog przedstawił szczegóły swojej propozycji dla poradni w Sopocie. Zakładała ona przyjmowanie minimum 21 pacjentów dziennie, co – jak sam wyliczył – dawałoby około 190 zł brutto za wizytę. Lekarz argumentował, że przy większej liczbie pacjentów jego wynagrodzenie nie rosłoby, a przy mniejszej – byłoby proporcjonalnie obniżane.
W jego ocenie była to oferta racjonalna.
Fala krytyki: „oderwane od rzeczywistości”
Reakcja opinii publicznej była natychmiastowa i bardzo ostra. W komentarzach dominował zarzut, że takie oczekiwania finansowe nijak mają się do poziomu zarobków przeciętnych Polaków.
Do sprawy odniósł się także rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej, Jakub Kosikowski, który próbował pokazać skalę problemu poprzez porównanie do liczby najlepiej zarabiających w Polsce. Jego wyliczenia sugerowały, że przy takich stawkach lekarze masowo trafialiby do grona milionerów.
Spór o liczby i realia
Przy założeniu pracy dwa dni w tygodniu, roczne wynagrodzenie przy takiej stawce wynosiłoby około 416 tys. Za dwa dni pracy i pięciodniowe "weekendy"! Temat szybko przeniósł się na poziom polityczny. Janusz Cieszyński zwrócił uwagę na wysoką stawkę godzinową i odniósł się do kwestii wykształcenia lekarza, wspominając o Collegium Humanum.
źr. wPolsce24 za X











