Ile zarabiają lekarze? Poseł PiS ujawnił szokujące kwoty

Cieszyński, który jest także ekspertem Instytutu Sobieskiego, wysłał zapytanie do 455 placówek. Poprosił je o informacje o trzech lekarzach, z którymi podpisano najwyższe kontrakty w pierwszej połowie zeszłego roku. Jak informuje portal Medonet, na jego pytanie odpowiedziało 208 placówek.
Medycy milionerzy
Rekordzistą okazał się lekarz zatrudniony w Sokółce na oddziale urazowo-ortopedycznym. Jego kontrakt za pierwsze półrocze 2025 opiewał aż na 2,4 mln złotych. Sandomierski specjalista w leczeniu schorzeń głowy, krwiaków oraz chirurgii kręgosłupa zainkasował 1,86 mln zł, a neurolog z Kutna 1,84 mln. Ponad milion zarobili także specjalista od anestezjologii i intensywnej terapii z Koszalina (1,62 mln zł) i lekarz z oddziału chirurgiczno-anestezjologicznego z Białegostoku (1,5 mln zł).
Nie we wszystkich szpitalach zarabia się aż tak dobrze. Na przykład w Pilchowicach najwyższe wynagrodzenie, dla anestezjologa, wyniosło zaledwie 91 tys. zł, pracownik oddziału rehabilitacji oddechowej dostał 61 tys, a lekarz od konsultacji onkologicznych 32 tys. W Poniatowej najwyższe zarobki to 53,3 tys. zł, 49,5 tys. zł i 36,4 tys. zł. Norma to od 300 do 600 tys. zł.
Nie wszystkie zabiegi przynoszą zyski
Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski wyjaśnił, że te gigantyczne zarobki wynikają w dużej części z wyceny procedur ustalanych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Zauważył, że leczenie nie przynosi szpitalowi niewielkiego, stabilnego zysku w wypadku każdego pacjenta – istnieją procedury i operacje, w wypadku których szpital nie jest w stanie pokryć nawet kosztów podanych pacjentowi leków, a także takie, na których marża sięga 30-40 %.
To sprawia, że wykształcił się podział specjalizacji na te bardziej i mniej opłacalne. Duże szpitale wojewódzkie czy uniwersyteckie mają dochodowe oddziały, jak kardiologia, neurochirurgia, okulistyka, diagnostyka obrazowa czy ortopedia, dzięki którym mogą dokładać do tych mniej opłacalnych i zachowywać stabilność finansową. Małe szpitale powiatowe zwykle mają cztery podstawowe, niedochodowe oddziały – internę, pediatrię, chirurgię ogólną i ginekologię.
Kosikowski wyjaśnił, że takie szpitale często walczą o możliwość uruchomienia jakiegokolwiek dochodowego oddziału – i oferują gigantyczne kontrakty, by przyciągnąć lekarzy o potrzebnej specjalizacji. Kosikowski wyjaśnił, że z punktu widzenia zarządzającego szpitalem jest to uzasadnione, bo taki lekarz przynosi większe zyski, niż sam kosztuje. Dodał, że wpływ na to ma również demografia – im mniejszy szpital, tym trudniej jest muz znaleźć pracowników, a to oznacza, że musi oferować większe pensje by ich przyciągnąć.
Chaos w służbie zdrowia
Zdaniem Cieszyńskiego jeśli chodzi o rozstrzał zarobków, jest to zjawisko wielowątkowe i trudno tu znaleźć jedną przyczynę. Najczęstsze powody? Numer jeden to według mnie nieskorygowane i pompowane błędnym wdrażaniem "ustawy podwyżkowej" wyceny. Oddziały kardiologiczne, ortopedyczne, urologia, a nawet niektóre poradnie leczenia bólu — za to wszystko przepłacamy, a szpitale dzielą się tym z lekarzami – powiedział.
Jego zdaniem sytuacja, w której za tę samą pracę, w niedalekiej odległości od siebie, lekarze dostają diametralnie różne wynagrodzenie, to dowód na gigantyczny chaos w systemie ochrony zdrowia. Jego zdaniem można to uporządkować, ale brakuje do tego chęci.
Zauważył, że przed nim nikt, nawet Ministerstwo Zdrowia, nie przeprowadził podobnej analizy. Uważa także, że kolejni ministrowie nie chcą wchodzić w konflikt z lekarzami. Ja natomiast nie mam problemu z tym, żeby — jeśli zajdzie taka potrzeba — wejść w spór. Uważam, że ludzie mają prawo znać prawdę o tym, jak działa system. A prawda jest taka, że panuje w nim gigantyczny chaos – dodał.
źr. wPolsce24 za Medonet











