Uczeń z gruźlicą w polskiej szkole, 80 osób pod nadzorem. Jak groźna jest ta choroba?

Aktywną postać choroby potwierdzono tylko u jednego ucznia, jednak – jak ustaliły media – u pięciorga innych wykryto kontakt z prątkami gruźlicy. W ich przypadku choroba nie rozwinęła się, przyjmując tzw. formę utajoną. To oznacza, że bakteria jest obecna w organizmie, ale nie powoduje objawów i – co ważne – taka osoba nie zaraża innych. Lekarze zdecydują teraz, czy konieczne będzie leczenie profilaktyczne. Sanepid uspokaja: sytuacja jest pod kontrolą, a ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się choroby oceniane jest jako niskie.
Szkoła działa normalnie
Placówka nie została zamknięta. Po przeprowadzeniu dezynfekcji uczniowie wrócili do zajęć, a nauczyciele do pracy. Co istotne, nie stwierdzono tzw. ogniska gruźlicy – do tego potrzebne byłyby co najmniej dwa przypadki aktywnej choroby. Nadal nie wiadomo, gdzie i w jakich okolicznościach doszło do zakażenia.
Dlaczego gruźlica jest tak groźna?
Choć wielu osobom kojarzy się z chorobą „z dawnych czasów”, gruźlica nadal jest jedną z najgroźniejszych chorób zakaźnych na świecie. Wywołują ją bakterie (tzw. prątki gruźlicy), które atakują głównie płuca, ale mogą też uszkadzać inne narządy – np. mózg, kości czy nerki.
Największe zagrożenia to:
- powolny i często bezobjawowy rozwój choroby,
- sposób zakażenia - gruźlica przenosi się drogą kropelkową (np. podczas kaszlu),
- nieleczona może prowadzić do poważnych powikłań, a nawet śmierci,
- leczenie jest długotrwałe (często trwa wiele miesięcy).
Jak to możliwe, skoro w Polsce są szczepienia?
W Polsce noworodki są szczepione przeciw gruźlicy szczepionką BCG. To jednak nie oznacza pełnej odporności.
Warto wiedzieć, że szczepionka nie chroni całkowicie przed zakażeniem, a jej głównym zadaniem jest ochrona dzieci przed najcięższymi postaciami choroby (np. gruźliczym zapaleniem opon mózgowych). Dodatkowo odporność z czasem słabnie, dorosły lub nastolatek może się zarazić, jeśli ma kontakt z osobą chorą. Warto także pamiętać, że gruźlica może przez lata pozostawać w organizmie w formie utajonej i uaktywnić się dopiero przy spadku odporności.
Spokojna reakcja służb
Przypadek ze Świnoujścia pokazuje, że procedury epidemiologiczne w Polsce działają – szybka identyfikacja kontaktów i objęcie ich nadzorem pozwalają ograniczyć ryzyko rozprzestrzeniania się choroby. Choć sama informacja może budzić niepokój, eksperci podkreślają, że pojedyncze przypadki gruźlicy wciąż się zdarzają i nie oznaczają powrotu epidemii.
źr. wPolsce24 za PAP











