W Katowicach debata ginekologów: rodzić będzie kobieta, czy technologia? Nie przesadzamy z tą sztuczną inteligencją?

W udzielonym z okazji kongresu wywiadzie dla PAP ginekolog dr Rafał Zadykowicz, przewodniczący Sekcji Psychosomatycznej Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, podkreślał, że tempo rozwoju AI jest tak duże, iż trudno przewidzieć, jak będzie wyglądała opieka okołoporodowa pod koniec tego stulecia. Jednocześnie, na szczęście - jeszcze, ekspert jasno zaznacza granice: „To powinien być współpilot, a nie autopilot. Ostateczna decyzja musi należeć do człowieka.”
Dr Zadykowicz przyznaje, że technologie już od dawna wspierają położnictwo – od klasycznej kardiotokografii (KTG) po coraz bardziej zaawansowane algorytmy analizujące obrazy USG. Szczególnie obiecujące wydaje się zastosowanie AI w diagnostyce prenatalnej, gdzie algorytmy potrafią wychwytywać subtelne wady płodu, które mogą umknąć ludzkiemu oku. Dzięki temu specjalistyczna diagnostyka mogłaby stać się bardziej dostępna także poza dużymi ośrodkami.
Bezpieczeństwo i nowe wyzwania
Ekspert zwraca uwagę, że śmiertelność noworodków w krajach rozwiniętych jest obecnie najniższa w historii. Jednak paradoksalnie postęp technologiczny nie musi oznaczać prostszych porodów. Coraz więcej kobiet rodzi w późniejszym wieku, z większą liczbą chorób współistniejących, co zwiększa ryzyko powikłań i prowadzi do większej tzw. medykalizacji porodu. Wysoki odsetek cięć cesarskich w Polsce wynika nie tylko z wskazań medycznych, ale także z oczekiwań pacjentek, które przede wszystkim chcą bezpieczeństwa dla siebie i dziecka.
Kluczowe pytania o odpowiedzialność
Największe kontrowersje budzi wizja AI wspierającego decyzje kliniczne podczas samego porodu – np. analizującego zapis KTG i sugerującego interwencję. Dr Zadykowicz stawia tutaj fundamentalne pytanie: „Jeżeli sztuczna inteligencja zasugeruje wykonanie cięcia cesarskiego, to kto będzie odpowiadał za skutki tej decyzji?”
To nie jest jedynie kwestia techniczna. Chodzi o odpowiedzialność zawodową lekarza, zaufanie pacjentki i fundamentalną zmianę relacji lekarz–pacjentka. W medycynie, szczególnie w położnictwie, gdzie na szali jest życie matki i dziecka, zastępowanie ludzkiego osądu algorytmem budzi poważne wątpliwości etyczne i prawne.
Czy w pogoni za efektywnością i „obiektywnością” technologii nie tracimy tego, co w medycynie najważniejsze – doświadczenia, intuicji klinicznej i bezpośredniego, ludzkiego kontaktu? Czy pacjentki – zwłaszcza rodzące – nie czułyby się bezpieczniej, gdyby lekarze koncentrowali się na pogłębianiu wiedzy i umiejętności, zamiast coraz bardziej polegać na algorytmach?
AI jako narzędzie, nie zastępstwo
Dr Zadykowicz widzi praktyczne korzyści AI przede wszystkim w automatyzacji dokumentacji medycznej, co pozwoliłoby lekarzom poświęcić więcej czasu pacjentce, a mniej "papierologii". Zwraca też uwagę na zjawisko „Google’owania” i korzystania z chatbotów przed wizytą – co z jednej strony zwiększa wiedzę pacjentek, z drugiej bywa źródłem niepotrzebnego lęku.
Podsumowując, sztuczna inteligencja może być cennym narzędziem wspomagającym diagnostykę i monitorowanie. Jednak – jak podkreśla ekspert – nie powinna zastępować profesjonalnej oceny medycznej ani bezpośredniej relacji między lekarzem a rodącą kobietą. Debata w Katowicach pokazuje, że polskie środowisko ginekologiczno-położnicze dostrzega zarówno szanse, jak i poważne ryzyka związane z rozwojem AI. Pytanie „kto rodzi – kobieta czy technologia?” nie jest jedynie prowokacją. Jest fundamentalnym pytaniem o kierunek, w jakim zmierza medycyna – i o to, czy człowiek nadal chce w niej pozostać podmiotem, czy stanie się jedynie elementem systemu sterowanego algorytmami.
źr. wPolsce24 za PAP











