Pożary zombie w Belgii. Żywioł tli się pod ziemią i idzie na Niemcy

Ogień w rezerwacie przyrody
Pożar wybuchł w piątek około godziny 13:06 w rezerwacie przyrody High Fens – największym i jednym z najważniejszych obszarów przyrodniczych w Belgii. Żywioł szybko wymknął się spod kontroli, a jego rozprzestrzenianiu sprzyjały upały sięgające 37 stopni Celsjusza oraz silny, zmienny wiatr. Jak podaje Reuters, do niedzielnego poranka pożar objął już 3 tysiące hektarów i przesuwał się w kierunku granicy z Niemcami. Lokalni politycy, cytowani przez belgijskiego nadawcę publicznego RTBF, określają żywioł mianem „największego pożaru w historii Belgii”. Dla porównania, poprzedni rekordowy pożar z 2011 roku strawił blisko 1400 hektarów.
Trudna walka z żywiołem
Gaszenie pożaru nastręcza ogromnych trudności ze względu na trudno dostępny, podmokły teren rezerwatu. Jak przekazuje WDR, w Hohen Venn płonie nie tylko roślinność, lecz miejscami także warstwa torfu. W przypadku pożarów torfowisk ogień na powierzchni może zostać ugaszony, podczas gdy pod ziemią nadal tli się żar. Takie głęboko ukryte ogniska, określane mianem „pożarów zombie”, mogą utrzymywać się przez dni, tygodnie, a nawet miesiące.
Rzecznik władz regionalnych Walonii, Nicolas Yernaux, przyznał, że sytuacja jest skomplikowana i w dużym stopniu zależna od zasobów lotniczych. "Istnieje ryzyko, że ogień dotrze do domów, ale staramy się wykorzystywać wszelkie dostępne zasoby, aby je chronić". Burmistrz Baelen Nathalie Thönnissen podkreśliła, że samochody pożarnicze zapadają się w grząskim podłożu, gdy próbują dotrzeć do płomieni.
Ewakuacje i zagrożenie dla zdrowia
Władze nakazały ewakuację mieszkańców kilku miejscowości po belgijskiej stronie, m.in. Küchelscheid i Leykaul. Ewakuowano również dzieci przebywające na koloniach w tym rejonie. Łącznie swoje domy musiało opuścić około 600 osób.
Po stronie niemieckiej władze miasta Monschau, położonego około dwóch kilometrów od granicy, zaleciły mieszkańcom przygotowanie się na ewentualną ewakuację. Zalecenie dotyczy części miejscowości Geisberg, Ruitzhof, Vennhof, Haus Sonnentau oraz Mützenich. Władze ostrzegają przed silnym zadymieniem oraz opadami sadzy i pyłu, które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia.
Międzynarodowa pomoc
W sobotę Belgia uruchomiła unijny mechanizm ochrony ludności, zwracając się o pomoc do innych państw. Unijna komisarz ds. zarządzania kryzysowego Hadja Lahbib poinformowała, że wsparcie dla Belgii wysłały trzy kraje:
- Szwecja – dwa samoloty gaśnicze
- Holandia – dwa śmigłowce
- Czechy – jeden śmigłowiec
W akcji gaśniczej uczestniczą również niemieckie i luksemburskie jednostki straży pożarnej oraz wojsko belgijskie i lokalni rolnicy.
W niedzielę rano walka z ogniem trwała nadal, a służby koncentrowały się na wschodnim froncie pożaru, przesuwającym się w stronę Niemiec. Chłodniejsza i bardziej wilgotna pogoda miała pomóc w opanowaniu żywiołu. Władze poinformowały, że linia obronna chroniąca ewakuowane wioski utrzymała się, a żadne domy nie zostały dotąd uszkodzone.
To kolejny w tym sezonie katastrofalny pożar w Europie, który unaocznia rosnące zagrożenie pożarowe na naszym kontynencie.
źr. wPolsce24 za Euronews/Reuters/Bernama











