Płoną szkoły i barykady. Skrajna lewica podsyca młodzieżowe protesty

Zaczęło się od protestów licealistów, którzy demonstrują niezadowolenie z powodu niedofinansowania szkół; skarżą się na nieodpowiednie warunki nauki, w tym materialne, przeciążenie nauczycieli, a także przeładowanie planów nauki.
Zepsuty system
- Nie jesteśmy tu po to, żeby wszystko rozwalać bez powodu – mówiła agencji AFP pewna 16-latka. - Jesteśmy tu właśnie po to, żeby powiedzieć, że system edukacji jest kompletnie zepsuty. W każdej klasie jest nas 34 uczniów i to po prostu niewykonalne. Nauczyciele są przepracowani - tłumaczyła.
W ubiegłym tygodniu uczniowie tygodnia zaczęli od blokad szkół. Protesty ogarnęły takie duże miasta jak Dijon, Lyon, Strasburg, Lille czy Marsylię,
Do licealistów przyłączyli się dość szybko młodzi ludzie z imigranckich przedmieść, a okolice szkół stały się areną aktów wandalizmu i przemocy. Zamieszanie pogłębia fakt, że w tym samym czasie protestują pracownicy sektora publicznego.
Chaos na ulicach
Demonstranci przewracają i podpalają kosze na śmieci, odpalają race, niszczą wiaty przystankowe. W czwartek rano akcje protestacyjne trwały przed 340 szkołami, a w 169 doszło do blokad.
W jednym z liceów w Nantes, zachodnia Francja, doszło do pożaru, który uszkodził fasadę i dach budynku. W Marsylii, drugim co do wielkości mieście Francji, straż pożarna odnotowała już ponad 40 podpaleń.
Wczesnym popołudniem przerwano w Marsylii ruch autobusów i tramwajów z powodu aktów agresji wobec kierowców, do których doszło rano, na marginesie protestów w liceach.
W stołecznym regionie Ile-de-France w czwartek w około 200 szkołach zakłócony jest tryb nauki, a w około 50 doszło do przepychanek, aktów przemocy i zniszczeń. Do tej pory wartość szkód oszacowano na ponad milion euro.
W Nicei, na południu kraju, zatrzymano w czwartek rano 20 osób, w większości niepełnoletnich.
źr. wPolsce24 za BBC/BFMTV/PAP









