Wykorzystali procesję do odwrócenia uwagi. Ukradli obrazy warte miliony

W sobotę wierni obchodzili święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W sycylijskiej Mesynie tłumy zebrały się na ulicach, by oddać się także tradycyjnym obchodom powiązanego z nim włoskiego święta Ferragosto. Kulminacją była wieczorna procesja i modlitwy na placu katedralnym.
Skorzystali z okazji
Z tej właśnie okazji skorzystali złodzieje - obchody odwróciły uwagę mieszkańców - i w sobotę wieczorem włamali się do muzeum MuMe. Ich łupem padły obrazy, których autorem zdaniem historyków sztuki był renesansowy malarz Antonello da Messina.
Złodzieje pokonali systemy alarmowe. Ich celem był Poliptyk św. Grzegorza. Złodzieje usunęli z ram wszystkie pięć paneli, ale dwa z nich zostawili z nieznanych na razie powodów. Pokonali też opancerzoną gablotę i ukradli dwustronny panel przedstawiający Maryję z jednej i martwego Jezusa z drugiej strony.
Były warte miliony euro
Historyk sztuki Alberto Fiz oszacował, że łączna wartość skradzionych obrazów wyniosła łącznie od 70 do 80 mln euro. Dyrektor tego muzeum, Marisa Mercurio powiedziała agencji ANSA, że w momencie kradzieży w muzeum byli obecni także strażnicy. Dodała, że są zdruzgotani tym, co się stało. W rozmowie z Sky TG24 wyjaśniła, że nie chodzi tylko o to, jak cenne były te obrazy, ale także o ich wyjątkowy związek z lokalną społecznością, bowiem ich autor urodził się w tym mieście.
W podobnym tonie wypowiedział się Enzo Caruso, urzędnik odpowiedzialny za kulturę w samorządzie Mesyny. Powiedział, że ta kradzież to była katastrofa i poprosił służby, by jak najszybciej je odnalazły. Dodał, że międzynarodowe zainteresowanie tym artystą znacząco wzrosło po tym, gdy w marcu władze Włoch kupiły jego obraz „Ecce Homo” w nowojorskim domu aukcyjnym Sotheby's, zapłaciły za niego blisko 15 mln euro.
Będzie trudno je sprzedać
Lynda Albertson, analityk specjalizująca się w kradzieżach dzieł sztuki, zauważyła, że kradzież tych obrazów mogła być łatwiejsza niż próba ich sprzedania. Zwróciła uwagę, że te obrazy są na tyle słynne, że od razu zostałyby rozpoznane, co oznacza, że złodzieje nie będą mogli sprzedać ich oficjalnymi kanałami. W rozmowie z dziennikiem "La Republicca" zauważyła, że jeśli ci złodzieje nie specjalizują się w kradzieżach obrazów i nie mają dobrych kontaktów wśród kolekcjonerów, to istnieje spora szansa, że wpadną przy próbie ich sprzedaży.
Kilka dni wcześniej włoska policja ogłosiła, że odnalazła skradzione obrazy Renoira, Cezanne'a i Matisse'a, warte ok. 10 mln euro. Skradziono je w nocy z 22 na 23 marca z Fundacji Magnani Rocca w Parmie. Pięć osób zostało w związku z tą sprawą aresztowanych.
źr. wPolsce24 za AP











