Wrzucił do sieci filmik z kotem. Po latach umożliwiło to ważne odkrycie naukowe

Kot pustynny to mały kot drapieżny, który, jak sama nazwa wskazuje, żyje głównie na pustyni. Rozmiarami jest zbliżony do kotów domowych, łatwo go z nimi pomylić. Prowadzi nocny tryb życia. Żywi się głównie małymi gryzoniami i ptakami, ale poluje także na jadowite węże. Co ciekawe, nie musi pić wody – do życia wystarcza mu krew jego ofiar.
Udało mu się je nagrać
Gdy Mohammed Almuntasir nagrał 18-sekundowe nagranie, na którym kot pustynny leży w cieniu rzucanym przez pustynne krzewy, doskonale wiedział, na co patrzy. To doświadczony fotograf, który od lat uwiecznia rośliny i dzikie zwierzęta w swojej rodzinnej Libii. Widział je już wcześniej, ale za każdym razem działo się to w nocy i nie udało mu się zrobić im zdjęcia
Almuntasir był przekonany, że wszyscy wiedzą, że koty pustynne żyją w Libii. Dlatego był mocno zaskoczony, kiedy kilka tygodni później skontaktował się z nim Firas Hayder, ekspert od małych drapieżników Afryki Zachodniej. Powiedział mu, że wprawdzie doniesienia o występowaniu tego gatunku na libijskiej części Sahary pojawiały się już w połowie XX wieku, to jego nagranie jest pierwszym konkretnym dowodem na to, że to prawda. Początkowo nie mógł uwierzyć, że nikomu nie udało się ich sfotografować.
Trudno je namierzyć
Hayder – który jest regionalnym koordynatorem organizacji badającej afrykańskie małe drapieżniki – poprosił go o pomoc w udowodnieniu, że te koty żyją w Libii. Razem z pięcioma innymi naukowcami rozpoczęli badania, które potrwały aż osiem lat. Fotograf, blisko współpracując z lokalnymi przewodnikami, szukał tych zwierząt i zapisywał koordynaty miejsc, w których udało się je znaleźć.
Szybko przekonał się, że ich znalezienie nie jest łatwym zadaniem. Te koty polują w nocy, a gorące, pustynne dnie spędzają w jamach. Kolor ich futra sprawia, że ciężko je zauważyć na tle piasku. Chodząc, nie zostawiają praktycznie śladów, zakopują po sobie odchody i resztki jedzenia, więc ciężko je śledzić. Jak zauważa CNN, chociaż ten gatunek jest znany od połowy XIX wieku, to w środowisku naturalnym po raz pierwszy udało się go sfotografować dopiero w 2017 roku.
Przez te osiem lat badaczom udało się je zarejestrować jedynie 36 razy, z czego 24 razy zauważył je Almuntasir. Zauważono je w trzynastu miejscach, głównie w południowo-zachodniej części kraju, co sugeruje, że tam ich populacja jest największa. Taka liczba obserwacji praktycznie udowadnia, że te koty żyją też w Libii.
Mogą być zagrożone
Autorzy badania podkreślają jednak, że o tych kotach nadal nie wiadomo – a uzupełnienie tej wiedzy może być ważne dla ich przetrwania. Obecnie koty pustynne nie są uznawane za gatunek zagrożony, ale Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody uznała je za takie w 2014 roku i nie brak opinii, że powinna to ocenić.
Francuski przyrodnik dr Gregory Breton, który jako pierwszy sfotografował te koty w naturalnym środowisku i badał ich populację w Maroku, powiedział CNN, że zagraża im ograniczenie ich terytorium, brak surowców czy zmiany klimatyczne. Największym zagrożeniem dla nich mogą jednak być ludzie. Kłusownicy polują dla nich nie tylko dla mięsa i futra, ale, coraz częściej, by sprzedawać je jako zwierzęta domowe.
Hayder zgadza się z opinią Bretona. Podejrzewa, że zmiany klimatyczne już teraz mogły zaszkodzić ich populacji. Almuntasir potwierdził, że szukając tych kotów, spotykał je na lokalnych targowiskach, gdzie były sprzedawane często jako zwierzęta domowe.
źr. wPolsce24 za CNN











