Co za bałagan w służbach. Wojsko zestrzeliło drona straży granicznej

Incydent miał miejsce w czwartek w Teksasie, w pobliżu granicy USA z Meksykiem. Trzech demokratycznych kongresmanów ujawniło, że siły zbrojne użyły broni laserowej, by zestrzelić drona. Niestety po fakcie okazało się, że ten dron należał do CBP, amerykańskiej straży granicznej. Politycy oskarżyli Biały Dom i Pentagon o obchodzenie przepisów, niekompetencję i brak komunikacji między służbami.
Amerykańskie media informują, że na skutek tego incydentu Federalna Administracja Lotnictwa zamknęła przestrzeń powietrzną wokół Fort Hancock. Przedstawiciele agencji powiedzieli jednak portalowi The Hill, że tymczasowe ograniczenie lotów (TFR) obowiązywało tam już wcześniej, a po tym incydencie jedynie nieco je rozszerzono. W przeciwieństwie do poprzedniego podobnego incydentu, w którym pożyczonego od Pentagonu lasera użyła CBP, tym razem ograniczenia nie miały wpływu na lotnictwo pasażerskie.
We wspólnym oświadczeniu Pentagon, CBP i FAA napisały, że dron operował w przestrzeni wojskowej i wojsko uznało, że może stanowić zagrożenie. Przestrzeń powietrzną USA regularnie naruszają drony należące do meksykańskich karteli, które szpiegują amerykańskie służby – szef amerykańśkiego Dowództwa Północnego gen. Gregory Guillot zeznał w marcu zeszłego roku przed Kongresem, że miesięcznie średnio odnotowuje się tysiąc takich naruszeń.
Agencje napisały, że na polecenie prezydenta Trumpa współpracują ze sobą w bezprecedensowy sposób by stawiać czoła zagrożeniu ze strony dronów karteli i terrorystów. Obiecali, że będą pracować nad zwiększeniem współpracy i komunikacji, by powstrzymać takie incydenty w przyszłości.
źr. wPolsce24 za The Hill











